Piłka nożna: Wojna futbolowa wciąż trwa

Nie od dzisiaj wiadomo, że piłka nożna wzbudza spore emocje. Jej przeciwnicy starają się negować tą dyscyplinę i wszystkie zjawiska, jakie występują wokół niej. Prawda jest jednak taka, że dla wielu tysięcy ludzi na całym świecie losy ukochanej drużyny są na pierwszym miejscu. Rezultaty zespołów, którym kibicujemy znacząco wpływają potem na nasze nastroje społeczne.

Ryszard Kapuściński stworzył nawet określenie „wojna futbolowa”. Odniósł to do krótkotrwałego konfliktu zbrojnego między Hondurasem a Salwadorem w 1969 roku. Oczywiście sam mecz piłkarski między tymi państwami nie był główną przyczyną rozpoczęcia tego konfliktu, ale jednym z pretekstów na pewno.

Przyzwyczajeni jesteśmy w rodzimych mediach co chwilę słyszeć informację o polskich kibolach, którzy zdemolowali kolejne miasto. Nagonka na naszych kibiców trwa, a międzynarodowe prawo piłkarskie jest tak głupio skonstruowane, że za wybryki kilku krewkich kretynów karana jest cała rzesza fantastycznych kibiców.

Wróćmy jednak do weekendowych spotkań piłkarskich. W naszym kraju było spokojnie, natomiast na pierwsze strony gazet poszła informacja o tym, że niewielka grupa ultrasów w kominiarkach, którzy od dawna zarzucają polskiemu prezesowi Waldemarowi Kicie brak wyników dostała się do loży prezydenckiej, ale szybka interwencja policji i ochrony doprowadziła do opanowania sytuacji. Kita wraz z rodziną opuścił lożę pod opieką ochroniarzy.

kita-waldemar-nantes-laczy-nas-pasja

A to wszystko działo się we Francji, podczas spotkania pomiędzy Nantes a Tuluzą (1:1). Nastrojów nie polepszyła nawet bramka zdobyta w ostatniej minucie spotkania przez Mariusza Stępińskiego. Sam prezes Waldemar Kita nie daje się zastraszyć:

„Oni po prostu chcą zrobić na mnie wrażenie. Obrażali mnie przez cały mecz, ale to przecież trwa od dziesięciu lat. A policja i prefektura nic nie robią. Kibice protestują, bo nie gramy dobrze w piłkę. Ale ja przecież nie biegam po boisku. Staram się tylko zorganizować działanie klubu jak najlepiej.

Co mogą mi zrobić? Zabić mnie? Potem tylko policja i prefektura będą miały czyjąś śmierć na sumieniu – mówi. Jestem zaskoczony tymi reakcjami trybun, bo przecież próbujemy tu coś w klubie zbudować. Mamy swoje projekty.”

Jak widać nie tylko w Polsce jest problem z chuliganerią. Jeszcze do niedawna Anglię stawiano za wzór do naśladowania, a i u nich w ostatnim czasie znowu zaczęły wybuchać awantury. Nigdy nie napiszemy, że jest to normalna część piłkarskiego cyrku, który z powodzeniem opanował cały świat, ale warto zwrócić uwagę, jak dla wielu ludzi na całej kuli ziemskiej piłka nożna, to jest coś więcej, niż tylko uganianie się za piłką w krótkich spodenkach.

Komentarze