Piłka nożna: Wielka Sobota na hiszpańskich boiskach!

    Śmiało moglibyśmy przyjąć za pewnik, że w Wielką Sobotę nic się w sporcie nie dzieje. Pewnie, gdy mówiliście w domu, że gdziś między święconką, a pieczeniem Mazurka chcecie wyskoczyć do kumpla na mecz, to niejednokrotnie reszta domowników patrzyła na was z niedowierzaniem. Prawda jest jednak taka, że w sporcie dzieje się dziś bardzo dużo. My patrzymy ukradkiem w kierunku słonecznej Hiszpanii i widzimy trzy czołowe drużyny w tabeli walczące o kolejne punkty.

    Sporting Gijon – Real Madryt, Atletico Madryt – Ossasuna i FC Barcelona – Real Sociedad. Takie spotkania będziemy oglądać dziś na hiszpańskich boiskach. Sami przyznajcie – chyba nie ma tragedii jak na dzień, w którym – przynajmniej teoretycznie – niewiele miało się wydarzyć.

    Najpierw na boisku w Gijon wyjdą Królewscy, którzy pewnie myślami są jeszcze w Monachium. Ekipa Zidane’a w środę wieczorem ograła Real, by teraz sprawdzić drużynę, która na ten moment spada z ligi. Tak, sytuacja ekipy z El Milinon nie jest do pozazdroszczenia. Będące na 17. pozycji w tabeli Leganes ma aż pięć punktów w tabeli więcej i w niedzielę gościło będzie u siebie Espanyol Barcelona. Rubi wie, że jeżeli nie chce pożegnać się z posadą, a Sporting dalej chce występować w Primera Division to musi dziś zapunktować.

    Łatwo o punkty z pewnością nie będzie, bo Real jest w gazie. Gdy wydawało się, że Królewscy polegną z Monachium, potrafili odrodzić się i stanąć na nogi. Jeżeli Zidane’a nie przekombinuje ze składem, a piłkarze na trasie Monachium-Madryt nie wykoleją się to powinni spokojnie wygrać. Sporting jednak aż dziewięć razy przegrał u siebie w tym sezonie i tylko czterokrotnie wygrał. W dodatku jest ostatnio w kiepskiej formie. W ostatnich czterech meczach zdobył tylko dwa punkty. O przełom będzie bardzo trudno, ale nie zabieramy oczywiście szans ekipie z Gijon.

    ***

    Jeszcze łatwiejsze zadanie stoi przed ekipą Atletico Madryt. Na Vincente Calderon przyjedzie bowiem Osasuna, której już prawdopodobnie nic nie uratuje przed spadkiem. Z jednej strony czerwona latarania ligi może już myślami szykować się do grania z tuzami z Alcorcon, Gimnastic i Teneryfy, z drugiej jednak może akurat w takich spotkaniach okaże się najbardziej groźna. Gdy kalkulacje schodzą na dalszy plan, a w grę wchodzą tylko wigor i pełna fantazja. Patrząc jednak na dobrze naoliwioną w ostatnim czasie madrycką maszyną – będzie o to niezwykle trudno.

    Atletico jest w gazie – to żadna tajemnica. Griezmann i spółka zresmisowali ostatnio w derbach z Realem na Bernabeu, ostatnio pokonali u siebie Leicester. O ile w ciągu całego sezonu zdarzało nam się ponarzekać, że solidne Atletico to już melodia przeszłości, o tyle dziś kapela gra pod dyktando swojego dyrygenta jak należy. Gdybyśmy mieli stawiać pieniądze, to spokojna jedyneczka.

    ***

    Zostaje spotkanie Barcelony z Realem Sociedad. No więc właśnie. Gdy Barca dobrze wejdzie mecz to powinno być pozamiatane. Blaugranie w tym sezonie nie idzie. Zdarzają się takie klopsy jak Juventusem we wtorek lub Malagą przed tygodniem, gdzie nie wyglądało to dobrze. Ba, wyglądało to tragicznie. Jeżeli Messi i spółka będą rozpamiętywać tamte spotkania, grzebać świeże rany, to może nie być wesoło. Jeśli podejdą do swoich obowiązków skoncentrowani w 100%, to raczej nie trudno wskazać faworyta.

    Choć trzeba przyznać, że Real Sociedad to już nie jest byle ogórek, który spina się na trzy najważniejsze spotkania w sezonie na własnym boisku. Dziś ekipa Eusebio gra na miarę swojego potencjału i plasuje się na szóstym miejscu w tabeli, które gwarantuje grę w przyszłej kampanii w europejskich pucharach. Pod względem atrakcyjności to właśnie te spotkanie zapowiada się najbardziej interesująco.

    Trzy ciekawe mecze, trzy wielkie drużyny w akcji. Nudna sobota? Nic z tych rzeczy.

    Komentarze