Piłka nożna: wielBŁĄD sędziego w meczu FC Barcelony!

Zwykle nie piszemy o tego typu sytuacjach, bo wychodzimy z założenia, że każdemu przytrafiają się błędy. Każdy w piłkarzy w trakcie meczu popełnia ich co najmniej kilka i nikt nie robi z tego specjalnej awantury. Gdy jednak chodzi o sędziów, tych wykonujących swoją pracę w Hiszpanii, sytuacja zmienia się o 180 stopni. W zasadzie to na palcach jednej ręki można wskazać mecze, w których w przeciągu całego sezonu nie było pomyłek. Czasami mniej, czasami bardziej rażących błędów.

Alejandro Jose Hernandez Hernandez, to bohater tego artykułu. Moglibyśmy napisać przecież o tym, co działo się podczas meczu Betis-Barca, co pewnie zaciekawiłoby wielu kibiców. My jednak nasze wypociny poświęcamy hiszpańskiemu arbitrowi, który zaliczył najgorszy moment w swojej dotychczasowej karierze. Jesteśmy przekonani, że na dzisiejszym spotkaniu Hernandez Hernandez powinien zakończyć swoją przygodę z piłką.

Ale po kolei.

Wczoraj z ciekawością słuchaliśmy Zbigniewa Bońka w programie “Stan Futbolu”, kiedy to prezes PZPN wypowiadał się na temat powtórek w meczach piłki nożnej. Racjonalnych agumentów na temat tego, że wprowadzenie dodatkowej technologii nie jest konieczne było tyle, że my naprawdę zaczęliśmy wierzyć, że to niczego nie zmieni. Boniek mówił przekonywująco, powoływał się na konkretne przykłady, analizował największe sędziowskie pomyłki w ostatnich latach. Czar prysł, gdy włączyliśmy dziś telewizor o godzinie 12 i przenieśliśmy się Estadio Benito Villamarin.

Sam mecz? Raz szybszy, raz wolniejszy. Ogólnie – słaba Barca i dobrze dysponowany Betis. Gdybyśmy wyłączyli spotkanie po godzinie gry, to pewnie na temat Hernandeza Hernandeza nie powiedzielibyśmy ani jednego złego słowa. Arbiter nie rzucał nam się w oczy nawet przez chwilę, co patrząc na wykonywaną przez niego pracę działa na jego korzyść. Aż przyszła felerna, 76. minuta.

Dla tych, którzy mają wątpliwości, wrzucamy jeszcze jedno zdjęcie.

Jak się pewnie domyślacie – gola nie było. Zastanawiamy się, co w tym czasie robił arbiter, kiedy piłka – tak na nasze oko – była jakieś 80 centymetrów za linią bramkową. Moglibyśmy strzelać, że rozmawiał z kimś przez telefon i kompletnie zapomniał o swoich obowiązkach. Moglibyśmy napisać, że oglądał skoki narciarskie i podziwiał Kamila Stocha. Na 100% wiemy jednak tylko to, że na pewno nie patrzył w kierunku bramki. A jeśli jednak patrzył, to na pewno ma słaby wzrok.

A nam się zawsze wydawało, że co jak co, ale wzrok to sędzia powinien mieć akurat dobry.

Barca zremisowała i…w pełni na ten wynik zapracowała. Nie była lepsza od Betisu, momentami była nawet gorsza. Sęk w tym, że piłka to nie jest sport, w którym zawsze wygrywają lepsi. Dziś Barca, mimo tego że przez długi czas grała kaszanę, mogła wygrać. Może inaczej – powinna te spotkanie wygrać.

A Hiszpanie takich arbitrów jak Hernandez Hernandez najchętniej wysyłają do “lodówki”, co oznacza odpoczynek od sędziowania. Jesteśmy za tym, żeby ten akurat pan już nigdy w życiu nie dotykał się gwizdka.

Komentarze