Piłka nożna: Widzew nie oddał punktów Lechii

W pojedynku dwóch drużyn sponsorowanych przez LV BET lepszy okazał się łódzki Widzew. Dzięki wczorajszej wygranej podopieczni Przemysława Cecherza uplasowali się na trzecim miejscu w tabeli. Z kolei Lechia jest piąta. Kibice zgromadzeni na stadionie w Łodzi oglądali interesujący i ciekawy mecz. Poniżej zamieszczamy relację z tego wydarzenia z perspektywy rzecznika prasowego zespołu gości:

Nie udało się piłkarzom Lechii Tomaszów Mazowiecki osiągnąć korzystnego rezultatu i z Łodzi wyjechać z choćby jednym punktem. Podopieczni trenera Grzegorza Dziubka w piątkowy wieczór przegrali na nowym obiekcie im. Ludwika Sobolewskiego przy al. Piłsudskiego 138 z Widzewem Łódź 1:2 (0:1). Zielono-czerwoni bardzo dobrze zagrali w ostatnim kwadransie gry, ale to nie wystarczyło w osiągnięciu założonego celu.

W pierwszych minutach rywalizacji zarysował się lekka przewaga gospodarzy. Widzew wykorzystał to już w 7. minucie kiedy Dawida Kędrę zdołał pokonać Przemysław Rodak, który popisał się świetną główką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Łodzianie mogli pójść za ciosem po tym jak strzał z dystansu Mateusza Michalskiego zdołał wybronić golkiper Lechii. W odpowiedzi po przytomnym zagraniu na lewe skrzydło Kamila Szymczaka futbolówkę przyjął Bartosz Widejko i oddał strzał na bramkę jednak nad poprzeczką. W 16. minucie gospodarze zostali zmuszeni do przeprowadzenia pierwszej zmiany. W wyniku kontuzji plac gry opuścił Marcin Nowak, a w jego miejsce trener Przemysław Cecherz desygnował do gry Kamila Tlagę. Chwilę później szansę na wyrównującą bramkę miał Adam Gołuński, ale jego uderzenie głową okazało się zbyt lekkie. Widzew po wyjściu na prowadzenie skupiał się głównie na przerywaniu akcji rywali i przeprowadzaniu szybkich kontrataków. Po jednym z nich gospodarze wyszli z przewagą czterech na dwóch zawodników i tomaszowian od straty drugiego gola uratował Wiktor Żytek. Defensor Lechii w 35. minucie był bliski szczęścia pod bramką Widzewa, ale po jego strzale piłka powędrowała minimalnie obok słupka bramki strzeżonej przez Patryka Wolańskiego. Do przerwy utrzymał się wynik 1:0 dla gospodarzy.

Drugą połowę przyjezdni rozpoczęli od fatalnych błędów. Najpierw w 51. minucie fatalnie zachował się Kędra, który zagrał piłkę pod nogi Daniela Mąki. Ten podał do Adama Radwańskiego, po którego strzale zmierzającą do bramki piłkę w ostatniej chwili wybił Żytek. Co nie udało się chwilę wcześniej, udało się Widzewowi w następnej sytuacji. Daniel Mąka pięknym strzałem po długim rogu pokonał Dawida Kędrę i podwyższył wynik meczu na 2:0 dla gospodarzy. Od tego momentu Widzew zaczął grać spokojną piłkę i starał się kontrolować grę. Z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić tomaszowianie. Szczególnie widoczne było to po wejściu na boisko Marcina Mireckiego, który zmienił Adama Gołuńskiego. Skrzydłowy pomocnik Lechii w 69. minucie wykorzystał ładne dośrodkowanie w pole karne i głową umieścił piłkę w siatce ku wielkiemu zaskoczeniu Patryka Wolańskiego. Od tego momentu zaznaczyła się przewaga zielono-czerwonych. Lechia dłużej utrzymywała się przy piłce jednak w decydujących momentach na połowie rywali zadecydowała duża niedokładność. Widzew skupił się na zachowaniu korzystnego rezultatu i w każdym możliwym momencie starał się kraść rywalom cenne sekundy. Mimo kilku okazji Lechii nie udało się wywieść z Łodzi choćby punktu i cała pula trafiła na konto Widzewa.

Widzew Łódź – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:1 (1:0)

Bramki: Przemysław Rodak 7, Daniel Mąka 51 – Marcin Mirecki 69

Widzew: Wolański – Kozłowski ż, Nowak (16. Tlaga), Zieleniecki, Gromek – Rodak, Kazimierowicz ż, Michalski (79. Okuniewicz), Radwański, Mąka (60. Budka) – Kamiński.

Lechia: Kędra – Widejko, Żytek, Cyran, Gołdyn – Kolasa, Gawron (46. Wolski), Bocian ż, Szymczak, Gołuński (53. Mirecki) – Rozwandowicz.

Dawid Saj

Rzecznik Prasowy KP RKS Lechia 1923 Tomaszów Mazowiecki

Komentarze