Piłka nożna: Wenger out? Na to jeszcze trzeba poczekać!

    Saga z opuszczeniem przez Arsene’a Wengera Arsenalu Londyn trwała dobre kilka miesięcy. Co ciekawe, najbardziej oburzeni i niezadowoleni ze stylu gry Kanonierów byli najzagorzalsi fani tej drużyny. “Wenger out” obeszło cały świat i wydawało się, że los francuskiego szkoleniowca jest już przesądzony. Naprawdę, rozmach był bardzo duży, a najbardziej zaskoczyło nas to, że nagle zaczęło dziać się w klubie, w którym od dłuższego czasu panował ład i sielanka.

    – Wenger na wczorajszym spotkaniu ze Stanem Kroenke osiągnął ustne porozumienie w sprawie nowego 2-letniego kontraktu. Wszystkie szczegóły zostaną dopięte dziś, a oficjalne potwierdzenie nastąpi jutro – to komunikat, który przeczytaliśmy na polskiej stronie Arsenalu Londyn (www.kanonierzy.com). Informacja wypłynęła od Davida Ornsteina, czyli brytyjskiego dziennikarza pracującego dla BBC.

    Co to oznacza? Na pewno to, że klubowi włodarze nie wyobrażają sobie obecnego Arsenalu bez Wengera. Przypomnijmy – Francuz dołączył do ekipy z Londynu w 1996 roku, czyli najbliższy sezon będzie 22. w jego karierze na ławce The Gunners. Jak udało nam się wyczytać na stronie klubowej – decydującym dla losów Wengera miał być finał Pucharu Anglii, w którym Arsenal pokonał Chelsea 2:1. Dzięki temu zwycięstwu Kanonierzy są najbardziej utytułowanym zespołem w historii tych rozgrywek, a do gabloty kilka dni temu przynieśli 13. tego typu trofeum. Wcześniej – lekko nie było. Chodzi nam oczywiście o ten sezon. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium i dopiero 5. miejsce w Premier League, przez które nie zobaczymy Arsenalu w kolejnej odsłonie Champions League. Kanonierzy przyzwyczaili nas do tego, że regularnie grają w najbardziej elitarnych rozgrywkach europejskich, a w najgorszym wypadku swój udział w nich rozpoczynają od eliminacji. Tym razem jednak nawet tego nie udało się wywalczyć.

    Jakie jest nasze zdanie na ten temat?

    Na pewno cenimy sobie przynależność do miejsca pracy, oddanie, wierność klubowym barwom i generalnie lubimy gości, którzy nie są jak chorągiewka na wietrze. Jeżeli chodzi o los Arsenalu, to odnosimy jednak wrażenie, że z Wengerem nic nie uda się wygrać Kanonierom w najbliższym czasie. Rozumiemy sentyment i przywiązanie, ale jak to ktoś bardzo dobrze kiedyś powiedział: liczy się to, co w sieci. Sieć Arsenalu jest w ostatnim czasie pusta, a Pucharu Anglii, choć cieszą, nie są z pewnością spełnieniem marzeń fanów Kanonierów. Z resztą, spójrzmy na to:

    • ostatnie mistrzostwo Anglii – sezon 2003/2004
    • ostatni finał Ligi Mistrzów – 2005/2006

    Arsenal był zatem najlepszy na krajowym podwórku przed tym, jak Grecy zostali mistrzami świata i chwilę po tym, jak Simon Ammann wygrywał igrzyska olimpijskie w Salt Lake City. W skrócie: to było bardzo dawno temu. Patrząc na to, jak czas w sporcie szybko leci, to czasu są to niemalże zamierzchłe. W tym czasie Barcelona zdołała czterokrotnie zdobyć Ligę Mistrzów, a Juventus Turyn sześć razy wygrać Serie A. Czas leci, a Arsenal kolekcjonuje co najwyżej krajowe puchary o mniejszej wartości.

    Ciekawi jesteśmy, czy w Arsenalu coś drgnie. Jeżeli tak, to bedziemy świadkami pewnego rodzaju przełomu. Jeżeli nie – dalej będziemy kibicować chłopcom Wengera, którzy ładnie grając w piłkę w ostatnim momencie sezonu wykoleją się i pozwolą lepszym od siebie wygrać Premier League.

    Komentarze