Piłka nożna: Walka o chwałę!

    Nie napiszemy prawdopodobnie nic odkrywczego przed tym spotkaniem. Spodziewamy się absolutnie wyjątkowego finału. Meczu dwóch zdecydowanie najlepiej grających obecnie drużyn w Europie. Pierwszej, broniącej tytułu, mającej w swoich szerech Cristiano Ronaldo, który bramki w Lidze Mistrzów strzela z dziecinną łatwością. Drugiej, w której składzie występuje bramkarska legenda, czyli 39-letni Gigi Buffon. Kto okaże się lepszy? Nieprawdopodobna siła ofensywna Królewskich, czy żelazna defensywa Starej Damy? Pierwszy gwizdek już o 20:45.

    Zinedine Zidane. To osoba, która przed tym spotkaniem dziennikarzy interesuje chyba najbardziej. To właśnie trener Realu był niegdyś najdroższym piłkarzem świata, który Turyn postanowił zamienić na Madryt. To jednak we Włoszech wypłynął na możliwie najszersze wody, to właśnie Stadio delle Alpi stał się zawodnikiem światowej klasy. Przechodząc do Realu był już jednym z najlepszych piłkarz globu. Decydując się jednak na przenosiny do Hiszpanii był już mistrzem świata i mistrzem Europy.

    I tenże sam Zidane dziś zrobi wszystko, by Real, jako pierwszy zespół w historii Champions League, obronił trofeum najlepszej drużyny w Europie. Poprzednio przez taką okazją stanął Manchester United, który w 2009 roku chciał zatrzymać w swoim posiadaniu puchar wywalczony rok wcześniej po wygranych karnych z Chelsea Londyn. Drużyna Sir Alexa Fergusona nie była jednak w stanie pokonać FC Barcelony i tym samym Czerwone Diabły musiały obejść się smakiem. W ogóle, coś, co wydaje się teoretycznie proste do wykonania, czyli obronienie najbardziej prestiżowego trofeum w rozgrywkach klubowych na świecie, jeszcze nikomu się nie udało. Warto dodać, że pod tą nazwą turniej rozgrywany jest dod 1992 roku.

    Zidane może zatem przejść już na zawsze do historii, choć dopiero rozpoczyna swoją trenerską przygodę. Francuz w 2002 roku strzelił gola decydującego o triumfie w Lidze Mistrzów w spotkaniu z Bayerem Leverkusen i był wtedy na ustach wszystkich. Dziś, jeżeli Ronaldo i spółka pokonają Juventus, znowu będzie na świeczniku.

    Nie lubimy w sporcie słów “zasługuje” i “należy się”. Jak jednak odnieść się do Gigiego Buffona, który jako 39-letni bramkarz jeszcze nigdy nie wygrał Pucharu Europy? Szanse miał dwie – w 2003 roku jego Juventus uległ Milanowi w rzutach karnych. Przed dwoma laty w finale rozgrywanym w Berlinie, lepsza okazała się Barcelona. Gigi, czyli mistrz świata i wielokrotny mistrz Włoch, jeszcze nigdy nie wygrał LM i jest w niewielkiej grupie piłkarzy, którym ta sztuka się nie udała. Gdy dziś Stara Dama wygra, to będzie mógł z czystym sumieniem odejść na sportową emeryturę z poczuciem dobrze wykonanej roboty. Gdy nie… będzie grał dalej, aż do skutku – tak się nam przynajmniej wydaje.

    Kto jest w tym spotkaniu stawiany w roli faworyta? Nie wiemy, naprawdę nie mamy pojęcia. Teoretycznie Real, bo Cristiano, Benzema, Modric, Ramos i fantastyczna ławka rezerwowych, która potrafiła w ostatnich tygodniach odciążyć zawodników pierwszego składu i grać w teoretycznie mniej istotnych meczach, by Once de Gala odpoczęła. Ale z drugiej strony mamy Juve, któremu przez 180 minut nie dała rady wbić gola Barcelona, a która na Bernabeu strzeliła Realowi aż trzykrotnie. Dziś wieczorem skonfrontuje się zatem madrycka rakieta z turyńską ścianą. Kto okaże się lepszy?

    My nie spodziewamy się wielu goli. Na pewno ranga meczu jest tak olbrzymia, że nikt nie będzie chciał popełnić głupiego błędu? Może jakaś czerwona kartka? Może gol ze stałego fragmentu gry? Może indywidualny popis któregoś z graczy? A może po prostu kolektyw i konsekwencja? Gdyby decydujące znaczenie miało doświadczenie, to Real ma przewagę. Trzeci finał w ciągu czterech ostatnich sezonów robi swoje. Chęć zwyciężenia po raz pierwszy od niepamiętnych czasów każe sądzić, że to Juve będzie dziś górą. Jak będzie?

     

    Komentarze