Piłka nożna: UEFA wycofuje się z Ligi Mistrzów? Czeka nas Super – Liga?!

Pamiętamy, jak pod koniec lat 90 – tych w Telewizji Polskiej można było zobaczyć teledysk zespołu Republika pod tytułem: „Mamona”. Tekst, jak sama nazwa wskazuje, opisywał miłość do pieniędzy. Pozwólcie, że zacytujemy fragment:

Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty słuchasz
I że widzisz to, jak dzisiaj piszę dla mamony.
Tak, jak żadna prostytutka nie całuje nigdy w usta
Tak ja odpuszczam sobie wszystkie moje strofy
.”

Podobną postawę, o jakiej śpiewał niestety nieżyjący już Grzegorz Ciechowski (pomyślcie o nim i innych nieżyjących już artystach – jutro idealna ku temu okazja) reprezentuje obecnie UEFA. Od końcówki sierpnia wiemy, że w 2018 roku połowa uczestników fazy grupowej Ligi Mistrzów będzie pochodziła z czterech czołowych lig i to bez konieczności kwalifikacji.

Dodatkowo, zmieni się również system liczenia punktów rankingowych. Punkty zdobywane przez ligi nie będą już liczyły się do współczynnika poszczególnych klubów, a bardziej premiowane będą sukcesy w europejskich pucharach w przeszłości. Jak wiadomo, biedne kluby (oczywiście w stosunku do tych najbogatszych) takie jak: Bate Borysów, Legia Warszawa czy Dinamo Zagrzeb nie mają takiej historii. Będą więc od razu na jeszcze bardziej straconej pozycji.

legia-borussia-liga-mistrzow-laczy-nas-pasja

Wszystko zmierza niestety w taką stronę, że z Ligi Mistrzów zrobią nam SuperLigę. A wszystko to, tylko dlatego, że najwięcej kasy jest teraz w Chinach, a i USA chętnie coś dorzuci. Jako, że te rynki mogą zaoferować nieosiągalne w Europie kwoty, to dla nich tworzy się właśnie „super – produkt”. A w nim nie ma już miejsca na starcia Legii z Barceloną. Jest za to na 10 spotkań „Barcy” z Realem Madryt.

Prawdopodobnie już niedługo będziemy mieć futbolowy podział świata na bogatych i biednych. A to oznacza, że będą jeszcze bogatsi i jeszcze bardziej ubożsi. Dlatego, że mniejsze kluby grając z potęgami (nawet, jak dostają spore lanie) to rozwijają się niesamowicie. Teraz grając między sobą, tego rozwoju już nie będzie.

Pozostaną więc wspomnienia i stare taśmy VHS, na których było widać, jak najwięksi piłkarze świata przyjeżdżali do Polski. Pozostanie się nam cieszyć tylko reprezentacją kraju. Już w tą środę przy pustych trybunach będzie grał przy łazienkowskiej wielki Real Madryt. To może być jedna z ostatnich okazji, do zobaczenia na polskiej ziemi (niestety tylko w telewizji) najlepszych piłkarzy świata.

Warto na koniec przytoczyć słowa słynnego transparentu kibiców Legii, po wyeliminowaniu tej drużyny z rozgrywek po dwumeczu z Celitcem: „Because football doesn’t matter. Money does”.

Komentarze