Piłka nożna: Trudny przypadek Steevena Langila

Naprawdę, jak czytamy o tym co ostatnio wyrabia Steeven Langil to nie wiemy, czy jest on aż takim głupcem, na co wskazuje jego ostatnie zachowanie, czy też może za tymi jego występkami kryje się jakiś magiczny plan? Trudno uwierzyć, że można być aż tak bezmyślnym!

Sam zawodnik, który był pupilem poprzedniego szkoleniowca „Wojskowych” Besnika Hasiego, od momentu przyjścia do klubu przez Jacka Magierę wypadł z meczowej 18 –stki. Zagrał u niego zaledwie raz. A został odsunięty od składu, po tym, jak jego dwa kardynalne błędy w kryciu pozbawiły Legię przynajmniej 1 punktu w spotkaniu Ligi Mistrzów w Lizbonie przeciwko drużynie Sportingu.

Jak się okazało, zawodnik bardzo źle zareagował na odstawienie od składu. Obniżył znacząco swoje zaangażowanie na treningach i zaczął się źle prowadzić. Piłkarz prezentuje postawę w stylu: „Na złość mamie odmrożę sobie uszy”. A przecież wystarczyłoby, aby wziął przykład z  Aleksandara Prijovicia, który obecnie bryluje w Ekstraklasie i strzela bramki w Lidze Mistrzów, a podobnie jak reprezentant z Martyniki był przez pewien czas odsunięty od drużyny.

langil-drybling-laczy-nas-pasja

Jacek Magiera nie ma swoich pupili. Każdemu da szansę, pod warunkiem, że piłkarz udowodni to swoją pracą na treningach. Langil wrzucaniem do sieci zdjęć i filmów z imprez raczej sobie w tym nie pomaga. Grał w lidze belgijskiej, niech popatrzy jak gra Łukasz Teodorczyk. Zawalił przez alkohol jeden mecz w reprezentacji, ale potem zdobył dla niej gola, a w Brukseli dawno nie mieli takiego snajpera.

W sporcie potrzebny jest charakter. Langil go nie ma. Widocznie wydawało mu się, że po tym, jak grywał we Francji i Belgii, to w Polsce od niego będzie się zaczynało ustalanie wyjściowej 11 – stki.

W klubie mają niemały kłopot, co zrobić z niesfornym zawodnikiem, na którego wydano sporo pieniędzy. Jego transfer z Waasland – Beveren kosztował pół miliona euro, a później włodarze musieli jeszcze zapłacić poprzedniemu pracodawcy Langila bonus po awansie do Ligi Mistrzów. Umowa z piłkarzem jest ważna do czerwca 2019 roku.

Na początku tekstu wspomnieliśmy coś o „magicznym planie”. Być może piłkarz dostał jakąś dobrą propozycję i teraz chce rozwiązać umowę za porozumieniem stron? Niczego oczywiście nie można wykluczyć, ale tym razem stawialibyśmy bardziej na jego głupotę i gapiostwo. Wielkiej kariery, przy takim nastawieniu do pełnionego zawodu on już nie zrobi.

Komentarze