Piłka nożna: Termalica gra z Pogonią!

Coś się kończy, coś się zaczyna…Gdy mówimy o tematyce piłkarskiej, to znakomicie odnoszą się te słowa do tego, co dzieje się na boiskach w Polsce. Ledwo piłkarze zaczęli sezon ligowy, jeszcze niedawno gęsto tłumaczyli się dziennikarzom, że czekają na optymalną formę, a już kończą pewien etap sezonu. W piątek inauguracja ostatniej kolejki w tym roku.

Spotkaniem Termaliki Bruk-Betu Nieciecza z Pogonią Szczecin rozpoczyna się 20. seria gier w Lotto Ekstraklasie. Patrząc na jednych i drugich mamy wrażenie, że dla obu ekip piłkarska jesień mogłaby się już skończyć. Ani jedni, ani drudzy bowiem od dwóch meczów nie potrafili zdobyć kompletu punktów, a ich gra jest daleka od idealnej.

Termalica. Musimy przyznać szczerze, że trochę nam ta ekipa zaimponowała na początku sezonu. Podopieczni Czesława Michniewicza w pierwszych 20. meczach zdobyli aż 30 punktów i bardzo długo kręcili się w czubie tabeli. Ba, swego czasu byli nawet liderem! Potrafili ograć Lechię w gościach, co zbyt łatwą sztuką nie jest, zdobyli komplet punktów w spotkaniu z Legią i potrafili wyjść górą z konfrontacji z Arką, która zaraz po rozoczęciu rozgrywek uchodziła za bardzo solidny zespół.

Można było spodziewać się, że Termalica w końcu zacznie przegrywać. Że intensywność grania będzie dla nich zbyt wysoka, a jesień zbyt długa. Wiele jest nieprzychylnych opinii kierowanych pod adresem drużyny Michniewicza. A to że grają antyfutbol, a to że zbyt defensywnie przysposobionych jest 9 z 11 piłkarzy w każdym meczu. Dla nas? Jeżeli taki styl przynosi im sukcesy, to niech to kontynuują. Dwie porażki w dwóch ostatnich spotkaniach poprzedzone dwoma wygranymi spotkaniami, by jeszcze wcześniej trzy razy przegrać. Jak widzicie – Termalica i podział punktów to nie są zbyt pasujące do siebie określenia. W 19 dotychczasowych grach ekipa z Niecieczy tylko trzykrotnie remisowała swoje mecze.

lech-termalica-laczy-nas-pasja

Pogoń natomiast najzwyczajniej w świecie nas fascynuje. Wciąż mamy mieszane uczucia, co do poziomu sportowego, na którym znajduje się Frączczak i spółka. Z jednej strony sami niejednokrotnie klaskaliśmy z uznaniem, gdy patrzyliśmy jak drużyna prowadzona przez Kazimierza Moskala przejechała się po Arce w Gdyni. Sami z zaskoczeniem kiwaliśmy głową, gdy w pierwszym meczu z Wisłą Kraków spiker żegnał miejscowych kibiców triumfalnym “6:2”. Serio myśleliśmy, że biorąc pod uwagę, iż wiele ekip od początku sezonu ma sporo problemów, Portowcy tym razem mogą coś ugrać, ale…nie, chyba jednak nie. Chyba jednak nie tym razem. Znowu nie dziś.

Napisaliśmy, że Termalica najmniej chętnie dzieli się punktami, prawda? Mistrzem w tej kategorii jest za to Pogoń. Jak do tej pory Portowcy mają ich aż osiem, z czego siedem z nich kończyło się wynikiem 1:1. Moskal jest już powszechnie uznany za najbardziej ugodowego trenera pod słońcem, a bukmacherzy w meczach Pogoni nie przyjmują od jakiegoś czasu zakładów na dokładny wynik. A tak już zupełnie na po poważnie – szczecinianie rzadko wygrywają. A jak stara piłkarska zasada mówi – lepiej raz wygrać i raz przegrać niż dwa razy zremisować. Sytuacja Pogoni jest jaka jest. Na razie środek tabeli i w sumie dosyć spora już strata punktowa do ścisłej czołówki.

Pierwsza konfrontacja obu zespołów? 5:0 dla Pogoni. Tak, pięć do zera. To był jeden z tych dni, o których już wspomnieliśmy. Cała piłkarska Polska wstała i biła brawo. Potem było różnie, bardzo różnie, a w ostatnich pięciu meczach tylko jedno zwycięstwo. Jak na to, by chcieć się bić o coś więcej niż o środek tabeli, trochę mało. Jak na ligowego przeciętniaka – wyniki na miarę oczekiwań.

I jedni i drudzy muszą i chcą wygrać, gdyż lepiej w dobrych nastrojach rozjechać się do domu na święta. My pisząc tę zapowiedź już zaczynamy po mału tęsknić za wznowieniem rozgrywek.

Komentarze