Piłka nożna: Ślepi sędziowie i oszust Siemaszko „spuszczają” Ruch do 1. ligi

    Znamy już pierwszy zespół, który spadł z Ekstraklasy. Jest to drużyna Ruchu Chorzów. Niestety, bramka, która przypieczętowała rozstanie się „Niebieskich” z najwyższą klasą rozgrywkową, padła po ewidentnym strzale ręką. Sędziowie tego dnia mieli poważne problemy ze wzrokiem.

    Strzelcem tego skandalicznego gola był Siemaszko. Główny arbiter, jakim był Tomasz Musiał początkowo wstrzymał się z decyzją, ale po konsultacji wskazał na środek boiska. Sytuacja była ewidentna i gdyby nie to, że głęboko wierzymy, że „czasy Fryzjera” mamy już dawno za sobą, to moglibyśmy napisać o ewidentnym „wałku”.

    Oto, jak całą sytuację skomentował trener Ruchu – Krzysztof Warzycha: „To było spotkanie z emocjami do ostatniego gwizdka. Obydwie drużyny starały się wygrać. Zawodnicy dali z siebie wszystko, ale niestety sędziowie chyba nie zdawali sobie sprawy z wagi tego spotkania. Arka zdobyła bramkę ręką. I to nie taką niewidoczną. Chyba było ją widać nawet z Chorzowa. Może sędziowie mieli zły dzień, ale wypaczyli wynik spotkania.

    Arka ma jeszcze szanse utrzymania się w Ekstraklasie, my niestety od przyszłego sezonu gramy w 1 lidze. Chcemy pokazać w ostatnim spotkaniu, że jesteśmy drużyną z charakterem. Podejdziemy do tego meczu profesjonalnie i postaramy się wygrać przed własną publicznością” – cytowany przez oficjalną stronę klubową.

    Taka postawa sędziów, to absolutny skandal. Parafrazując słowa Jana Tomaszewskiego: „To co zrobił sędzia Musiał to nie był błąd, to wielbłąd!”. Nie ma miejsca dla nieudaczników w najwyższej klasie rozgrywkowej. Arbiter główny miał wątpliwości, a jego asystent również tego dnia zachorował na ślepotę i widział prawidłowo zdobytego gola przez „oszusta” Siemaszkę.

    Oto, jak „bohater” Arki Gdynia skomentował swojego gola: „Szczęściu trzeba pomóc, trochę mi wstyd, ale Henry też strzelił gola ręką na wagę awansu do MŚ” – powiedział piłkarz na antenie Canal +. Idąc tym tokiem rozumowania polecamy zawodnikowi z Gdyni jeszcze gryźć swoich przeciwników „bo tak robił Suarez”, albo walić ich z „dyńki”, bo przecież „tak robił Zidane”.

    Tak, wiemy, że Ruch i tak by pewnie spadł z Ekstraklasy. Jednak, wczoraj było 1:1 i gdyby nie bramka zdobyta „ręką”, to „Niebiescy” cały czas byliby w grze. To co się stało, to fatalny obraz polskiej piłki ligowej. Mamy tylko nadzieję, że w decydujących meczach o mistrzowskim tytule, nie będzie takich skandalicznych zdarzeń.

    Komentarze