Piłka nożna: Real przegrywa, Barca jedzie na Estadio Anoeta!

Pisaliśmy o tym wczoraj – Celta Vigo to nie jest ekipa z pierwszej łapanki. Drużyna prowadzona przez Eduardo Berizzo potrafi postawić się najlepszym w Hiszpanii i grać z nimi jak równy z równym. Nie inaczej było wczoraj, gdyż Real przegrał 1:2. W dodatku musiał uznać wyższość rywali na własnym stadionie.

Pierwsza połowa bramek nie przyniosła, ale piłkarze obu drużyn do roboty wzięli się na niespełna dwadzieścia minut po zmianie stron. W 64 minucie na listę strzelców wpisał się Iago Aspas, ale już kilkadziesiąt sekund później wyrównał Marcelo. Celta wznowiła grę od środka i już w pierwszej akcji Aspas obsłużył błyskotliwym podaniem Johhny’ego, który ustalił tym trafieniem wynik spotkania.

Spodziewaliśmy się, że Celta będzie miała w tym spotkaniu swoje okazje, ale nie przypuszczaliśmy, że Aspas z kolegami zagrają aż tak dobrze. Real miał częściej piłkę przy nodze i próbował centrować ją w pole karne, ale nie wiele z tego wynikało. Przyjezdni stworzyli sobie dwie sytuacje pod bramką Królewskich, ale za każdym razem interweniował Kiko Casilla.

Zidane już chwilę po przerwie wpuścił na boisko Alvaro Moratę, który zastąpił Marco Asensio. Ronaldo dzięki temu przeszedł na skrzydło, co miało pomóc Królewskim w jeszcze szybszej wymianie piłki. Celta jednak bardzo odważnie naciskała środkowych pomocników Realu, zmuszając ich do błędu. Dzięki umiejętnościom poszczególnych piłkarzy goście byli coraz groźniejsi, aż w końcu wyszli na prowadzenie. Natychmiastowa odpowiedź Realu nie była dla nich problemem i już po kilku sekundach Celta znowu w meczu prowadziła. Ten wynik do końca meczu już się nie zmienił i to piłkarze z Vigo są bliżsi awansu do półfinału Pucharu Króla. Rewanż na Estadio Ballaidos już w najbliższą środę.

W drugim środowym spotkaniu Deportivo Alaves pokonało na wyjeździe Alcorcon 2:0. Trafienia w 90 i 94 minucie spotkania zanotował Gomez Perez Ibai.

Dziś kolejne spotkania w Pucharze Króla i emocji również nie powinno zabraknąć. Na Vincente Calderon przyjeżdża drużyna Eibar, która półtora tygodnia temu przegrała swoim boisku z ekipą Diego Simeone 0:2. Mecz ten był jednak bardzo wyrównany i nie można powiedzieć, że w perspektywie dwóch spotkań podopieczni Jose Luisa Mendilibara. Eibar w niedzielę wygrał na wyjeździe z Gijon i będzie miał w tej konfrontacji swoje argumenty. Pro są bez szans. Problemem tej drużyny może być jednak napięty terminarz, gdyż w niedzielę przyjdzie im się zmierzyć z Barceloną.

Na koniec, o 21:15 na Estadio Anoeta wyjdą drużyny Realu Sociedad. Gdyby mecz rozgrywany był na Camp Nou, to nietrudno byłoby wskazać faworyta tej konfrontacji. Jest jednak zgoła inaczej, bo Barca ostatnim razem wygrała z Baskami na ich boisku…5 maja 2007 roku. To były czasy, gdy drużynę prowadził Frank Rijkaard, a po boisku biegali tacy piłkarze jak Gianluca Zambrotta i Lilian Thuram. Prehistoria. Barca jest ostatnio w gazie i poza wpadką na San Mames wygrywa mecz za meczem. Zobaczymy, czy Messi i spółka będą w stanie przerwać dziś tę niechlubną serię.

Nie tak dawno temu obie ekipy mierzyły się w lidze i to również na Estadio Anoeta. Barca zremisowała 1:1, choć zagrała bardzo dobre spotkanie. Dziś taki wynik pewnie brałaby w ciemno.

Komentarze