Piłka nożna: Real Madryt odpadł z Pucharu Króla!

“A nie mówiliśmy?” – moglibyśmy rzec, ale oczywiście nie będziemy tego robić. Tuż po losowaniu, kilka chwil po zobaczeniu karteczki z napisem “Celta Vigo” w parze z Realem Madryt przypuszczaliśmy, że to może być bardzo wyrównany dwumecz. Co prawda zbyt wiele osób nie dawało szans ekipie Eduardo Berizzo na zwycięstwo, ale my wiedzieliśmy, na co stać w tym sezonie Iago Aspasa i spółkę. Szczególnie, gdy rewanż miał odbyć się na Estadio Balaidos.

Szok i niedowierzanie. To dwa określenia, którymi najczęściej dziennikarze opisywali to, co wydarzyło się w meczu Realu Madryt i Celty Vigo przed tygodniem. W rewanżu miało być zdecydowanie inaczej i to Królewscy mieli zdominować swoich rywali od pierwszych minut spotkania. Real co prawda grał lepiej niż przed tygodniem, ale odnosimy wrażenie, że lepsza była również Celta. Konsekwentna, agresywna i zdecydowana. Walcząca o każdą piłkę i o każdy metr boiska.

Mimo wyniku pierwszego spotkania wiele osób to Real upatrywało w roli faworyta w tej konforntacji. Spoglądając na to, jak oba zespoły radził sobie w weekend, mogliśmy dojść do wniosku, że wygrana przed kilkoma dniami na Bernabeu, to mecz, który po prostu “wyszedł” ekipie Berizzo. Sęk w tym Celta z Realem Sociedad zagrała tylko trzema piłkarzami, którzy chwilę wcześniej zdołali pokonać Królewskich. Reszta odpoczywała i szykowała się na walkę o półfinał Pucharu Króla. Real męczył się z Malagą, ale ostatecznie zdołał wygrać 2:1.

Od pierwszych sekund widać było, że to nie będzie nudne spotkanie. Akcje gości poprzedzały kontry gospodarzy, którzy wyjątkowo pewni czuli wychodząc z piłką spod wysokiego pressingu. Po pięknej wrzutce Isco w pole karne strzałem głową bramkarza Celty próbował pokonać Ronaldo, ale jego uderzenie fanatastycznie odbił przed siebie Sergio Alvarez. Dobitkę na gola próbował zamienić sam Portugalczyk, ale tym razem piłka po jego strzale uderzyła w słupek. To była najlepsza okazja w pierwszej części gry stworzona przez Królewskich. Choć trzeba przyznać szczerze, że w tamtym momencie, to Real wyglądał na drużynę solidniejszą.

My jednak wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na to, jak piłkę spod własnej bramki wyprowadzała Celta. Cabral, Mallo, Jonny – każdy z tych chłopaków wiedział, co należy zrobić z futbolówką, gdy w pobliżu znajdują się piłkarze ofensywni Realu. Może Królewscy nie atakowali z pełną furią i zostawiali sporo miejsca do rozegrania piłki, ale i tak ręce same składały się do oklasków. W pojedynkach powietrznych z Casemiro górą wychodził John Guidetti, a Aspas z Wassem robili sporo szumu pod polem karnym gości. To właśnie akcja tej dwójki spowodowała, że w komfortowej sytuacji znalazł się Guidetti stając oko w oko z bramkarzem Realu. Jego uderzenie wybronił co prawda Casilla, ale futbolówka nastrzeliła Danilo i wpadła do siatki. Celta prowadziła 1:0.

Real próbował i spychał z każdą minutą coraz bardziej pod pole karne piłkarzy Celty. Ronaldo, który nie grał rewelacyjnego spotkania pokazał to, z czego niegdyś słynął, czyli fantastycznego uderzenia z rzutu wolnego. Alvarez był w tej sytuacji bez szans, a Portugalczyk zdobył swojego 50. gola z rzutu wolnego w karierze.

Real atakował, Real przeważał. Trzykrotnie piłkę z rzutu wolnego centrował w pole karne Kroos, trzykrotnie głową uderzał Ramos, ale ani razu ta nie znalazła drogi do siatki. Koronkową akcję, którą zapoczątkował Aspas wykonała natomiast Celta, która po trafieniu Wassa po raz drugi w tym spotkaniu wyszła na prowadzenie. Gol dla gospodarzy oznaczał jedno – nie będziemy w tym meczu oglądać dogrywki. Jeśli Real chce wygrać, to musi dwukrotnie trafić do siatki.

Tak się jednak nie stało, choć Królewscy byli jeszcze w stanie odpowiedzieć jednym trafieniem. Kroos dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a piłkę wzdłuż pola karnego głową przedłużył Benzema. Z jego podania nie mógł nie skorzystać wpuszczony na boisko kilka minut wcześniej Vazquez. To wszystko na co było stać Real w tym meczu. Sensacja stała się faktem. Real odpadł już w ćwierćfinale z rozgrywek o Puchar Króla. Mecz zakończył się wynikiem 2:2.

Odpadnięcie z rozgrywek skomentował trener Realu, Zinedine Zidane:

“Odpadliśmy i jesteśmy rozczarowani. Jestem rozczarowany po tym, co zrobili wszyscy zawodnicy. Zagrali świetnie i zabrakło niewiele. Może jednej akcji, może jednej minuty więcej, ale nie udało się. Teraz trzeba odpocząć, skupić się na kolejnych rozgrywkach, czyli lidze, która szybko nadchodzi. Musimy skoncentrować się na walce w rozgrywkach, jakie nam zostają.”

W drugim wczorajszym meczu Eibar podejmowało na własnym boisku Atletico Madryt i po bardzo zaciętym spotkaniu padł remis 2:2. Dla gospodarzy trafiali Sergio Enrich i Pedro Leon, a dla gości Jose Gimenez i Juanfran. W dwumeczu Atletico wygrało 3:0 i pewnie awansowało do półfinału Pucharu Króla.

Zatem to Celta Vigo, Atletico Madryt i Deportivo Alaves grają dalej. Czekamy na wygranego z pary FC Barcelona – Real Sociedad.

Komentarze