Piłka nożna: Real gra z Atletico o finał LM!

Historia pojedynków pomiędzy tymi zespołami w ostatnim czasie jest tak obszerna, że moglibyśmy spokojnie napisać o nich książkę. W ciągu ostatnich trzech sezonów dwie drużyny z Madrytu zmierzyły się w finale Ligi Mistrzów, co tylko potwierdza, że Atletico zna się z Realem bardzo dobrze. W roku 2014/2015, gdy w rozgrywkach triumfowała Barcelona, Królewscy grali z Rojiblancos w ćwierćfinale, czyli stoczyli dodatkowe dwa spotkania pomiędzy sobą. Dziś los po raz kolejny ich skrzyżował. Po raz kolejny będziemy świadkami wielkiej bitwy o stolicę Hiszpanii.

W ostatnich latach przyjęło się mówić, że Madryt jest stolicą europejskiego futbolu. Nie ma się czemu dziwić. O ile jeszcze kilka lat temu praktycznie w każdej konfrontacji hiszpańskich ekip to Real pokonywał swojego lokalnego rywala, o tyle w Pucharze Króla w kampanii 2012/2013 po raz pierwszy od długiego czasu musiał uznać wyższość Atletico. Od tamtego czasu w każdych z derbów nie było już tak oczywiste, kto wygra bitwę o Madryt.

W samej lidze hiszpańskiej w ostatnich czterech sezonach obie ekipy zmierzyły się aż osiem razy. Real wygrał tylko raz, jesienią poprzedniego roku. Czterokrotnie to Atletico zwyciężało, co przecież jeszcze niedawno odbierane by było jako wielka sensacja. W spotkaniach rozgrywanych w ramach europejskich pucharów to Real był lepszy. Fani Rojiblancos pragną, by w czwartym podejściu ich pupile w końcu zdystansowali odwiecznego rywala.

Kto jest obecnie w lepszej formie? Naprawdę – nie mamy pojęcia. Jeszcze kilka tygodni temu Atletico przyjechało na Bernabeu i zremisowało 1:1, co w tamtym momencie było dla nich bardzo dobrym rezultatem. Real, który przegrał przed tygodniem Klasyk, ostatnio męczył się z Valencią u siebie. Po pokonaniu Bayernu w dwumeczu wydawało się, że nikt i nic nie jest w stanie powstrzymać Królewskich przed triumfem w LM. Teraz, po upływie zaledwie kilkunastu dni, dochodzimy do wniosku, że w kontekście dwumeczu to Atletico może mieć więcej swoich argumentów.

“Real nie potrafi grać przeciwko Atletico” – to zdanie wypowiedziane przez Mateusza Borka podczas “Misji Futbol” przed tygodniem. Trudno się z tym nie zgodzić, bo gdy przypomnimy sobie chociażby dwa ostatnie finały LM z udziałem tych ekip, to naprawdę Real nie miał wtedy łatwo. Pierwsze z nich rozstrzygnęło się w dogrywce, drugie po rzutach karnych. Oba spotkania były na styku, choć to akurat nie argument w kontekście dyskusji na temat finału europejskiego pucharu.

Kto dziś zwycięży? Gdybyśmy mieli taką wiedzę, to pewnie już szukalibyśmy biletów lotniczych w jakieś egzotyczne miejsce, w celu spędzenia urlopu za pieniądze, które dziś wieczorem zagramy. Nie będziemy odkrywcami, gdy napiszemy, że spodziewamy się bardzo wyrównanego meczu. Takiego, w którym nie padnie zbyt wiele goli i po którym niczego się nie dowiemy. Podejrzewamy, że będziemy potrafili więcej powiedzieć, faworyt minimalnie wysunie się przed swojego oponenta, ale i tak wszystko rozstrzygnie się za tydzień. Rewanż na Vincente Calderon to coś, co może zrobić różnice. Czy zrobi? Sami odliczamy godziny do pierwszego gwizdka.

 

Komentarze