Piłka nożna: RB Lipsk – beniaminek, który walczy o mistrzostwo Niemiec

Remis Legii z Realem Madryt pokazał, że władze światowego futbolu dążą do zniszczenia tego, co w piłce nożnej najpiękniejsze. To właśnie takie spotkania, kiedy biedny klub dzielnie przeciwstawia się najlepszym piłkarzom świata, dają nadzieję wielu małym drużynom na rozwój i walkę o marzenia.

Kiedy UEFA zdecyduje się wprowadzić „Super Ligę”, to wtedy takie magiczne momenty, jak remis „Wojskowych” z „Królewskimi” będą tylko zapisane na kartach historii. Rywalizować będą tylko bogaci z bogatymi i biedni z jeszcze biedniejszymi. Całe piękno rywalizacji i sportowych sensacji zostanie zabite.

Teraz w Bundeslidze furorę robią piłkarze drużyny RB Lipsk. Jest to beniaminek niemieckiej ekstraklasy piłkarskiej, który w ostatniej kolejce pokonał u siebie FSV Mainz 3:1 i zrównał się punktami z prowadzącym w tabeli Bayernem Monachium. Oba zespoły mają po 24 punkty. Gdyby to zależało od UEFY, to na pewno nie mieliby szans na podjęcie rywalizacji z wielkim i bogatym Bayernem.

A tymczasem drużyna z Lipska, założona w 2009 roku, jest dopiero drugim beniaminkiem Bundesligi, który nie przegrał żadnego z pierwszych 10 meczów w elicie. Ta sztuka udała się tylko MSV Duisburg 23 lata temu. Pewnie wielu będzie się teraz zastanawiać, czy spotka ich kryzys, czy też będą w stanie powtórzyć osiągnięcie  FC Kaiserslautern.

rb-lipsk-liderem-bundesligi-laczy-nas-pasja

Chodzi o sezon 1997/98. Tytuł mistrza kraju zdobył wówczas właśnie wspomniany wyżej beniaminek. Do dzisiaj nikt nie powtórzył ich wyczynu. Jak się okazało ich trener zrobił jeszcze jedną wielką sensację w europejskiej piłce. Nazywał się Otto Rehhagel i w 2004 roku zdobył z Grecją mistrzostwo Europy.

Czy drużynę RB Lipsk stać na sprawienie aż takiej sensacji? Zaskakujące wyniki to istota rywalizacji. Jest jednak jedna smutna wspólna cecha, która łączy wszystkie „mniejsze” kluby, które w pewnym momencie osiągnęły wynik ponad ich możliwości. Zwykle sezon lub dwa po tym ogromnym sukcesie przychodził kryzys i taki klub w najlepszym wypadku grał co roku o utrzymanie.

Trudno nam weryfikować po 10 kolejkach, bo brak w naszej redakcji jasnowidzów, ale gorąco trzymamy kciuki za beniaminka niemieckiej Bundesligi i bardzo liczymy, że sprawi jak najwięcej kłopotów bogatym rywalom. Piłka nożna byłaby przecież obrzydliwie nudna, gdyby zawsze wygrywali faworyci.

Komentarze