Piłka nożna: Premier Ekstraklasa

Długi majowy weekend nie sprzyja wylegiwaniu się przed telewizorem, zwłaszcza kiedy za oknem piękna pogoda, a Kobiety, czując już w powietrzu zbliżające się Euro 2016, chcą wykorzystać każdą nadarzającą się okazję aby spędzić trochę czasu ze swoimi mężczyznami. Od czerwca, na miesiąc, będą musiały zapomnieć o wspólnych wieczorach, kolacjach, spacerach, dlatego nie zdziwi nas jeśli ktoś przegapił weekendowe piłkarskie rozstrzygnięcia koncentrując się na majówce za miastem! Najważniejsze futbolowe pytania zadawane przed weekendem były trzy: czy ktoś z wielkiej trójki potknie się w La Liga i wypadnie z walki o mistrzostwo, czy Leicester zapewni sobie mistrzostwo Anglii w meczu z United i czy Piast dogoni Legię? Odpowiadając na pierwsze – wpadki nie zaliczył nikt i musimy czekać na ewentualną do kolejnej kolejki – póki co cała trójka pozostaje w grze o tytuł!

A skoro w Hiszpanii powiało nudą –czytaj: kto miał wygrać ten wygrał, bo same mecze nudne nie były, to skupmy się na pozostałych dwóch zagadkach. Nie ma chyba w Europie dwóch bardziej nieprzewidywalnych lig. Chociaż reprezentują one zupełnie inny poziom, to prawdopodobieństwo, że ostatnia drużyna przejedzie się walcem po pierwszej jest tu prawie identyczne i jest ono spore! W tym sezonie Ekstraklasę i Premier League połączyło coś jeszcze, jakiś czas temu wszyscy zaczęli głośno mówić o zupełnie niespodziewanych mistrzach. Na Wyspach miał zostać nim Leicester, nad Wisłą Piast Gliwice. Nieprawdopodobne, ale możliwe! Z kolejki na kolejkę o obu tych ekipach nie mówiono jak o wybrykach natury, rewelacjach jednej rundy, ale o prawdopodobnych mistrzach kraju. Wczoraj „Lisy”, w przypadku zwycięstwa nad Manchesterem United, postawiłyby przysłowiową „kropkę nad i”. Nie udało się wygrać i tym samym zostać już oficjalnie najlepszą drużyną w Anglii, ale czy ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, że będzie inaczej?! Leicester ma osiem punktów przewagi nad drugim Tottenhamem, londyńczykom pozostało do rozegrania trzy spotkania – dzisiejsze z Chelsea, a potem jeszcze z Southampton i Newcastle. Wystarczy jedno potknięcie, jeden remis i pozamiatane, Tottenham wypada z walki o tytuł. Scenariusz byłby typowo polski gdyby piłkarze Ranieriego czekali tylko na pomyłkę przeciwnika. Oprócz tego, że musi on być bezbłędny, to „Lisy” mają jeszcze ten komfort, że przed nimi jeszcze dwa mecze i wystarczy zapunktować. Tak jak w mistrzostwo dla zespołu, który jeszcze w poprzednim sezonie walczył o utrzymanie, tak w jego nie zdobycie na tym etapie, już nikt nie wierzy. Cuda się zdarzają, ale miło nam zakomunikować, że zwycięzcą Premier League w tym sezonie, na przekór wszystkim, zostało Leicester City!

Na triumf drużyny Marcina Wasilewskiego w krajowych rozgrywkach stawiało niewielu – przed ich startem kurs u bukmacherów wynosił 1:5000, kto jednak zaryzykował ten nieźle się wzbogaci. A kto miał naprawdę ułańską fantazję i złotówkę na zbyciu dorzucił do tego zwycięstwo Piasta Gliwice w polskiej Ekstraklasie! Kumulacja tych dwóch zdarzeń za postawioną złotówkę daje nam… chwileczkę, nie policzymy bo to kupa pieniędzy! Piastowi do zwycięstwa jeszcze daleko, ale wczoraj wykonał pierwszy poważny krok na ostatniej prostej! Po porażce Legii z Zagłębiem gliwiczanie stanęli przed szansą zrównania się z „wojskowymi” punktami. Mecz z Pogonią Szczecin do łatwych nie należał, jeśli strzela Dwaliszwili, to znaczy przecież, że piłkarze Michniewicza odżywają, ale Piast przypomniał sobie jesienną formę – strzelają Zivec i Nespor, asystuje Mraz, czyli wszystko po staremu. Równa liczba punktów już jest i co dalej, bo to mistrza nie daje?! Regulamin mówi, że w takim przypadku decyduje kolejność po rundzie zasadniczej, a tę na pierwszym miejscu w tabeli zakończyła Legia. Wszystko jednak pięknie się układa, bo kolejny pojedynek dla obu zespołów to bezpośrednia konfrontacja w Warszawie. Oprócz dzisiejszego finału Pucharu Polski, będziemy więc w tym tygodniu również świadkami finału Ekstraklasy, bo w tych kategoriach możemy chyba rozpatrywać niedzielne spotkanie Legii i Piasta. Remis nie powie nam nic, Piast będzie musiał punktować czekając na potknięcie piłkarzy Czerczesowa, natomiast zwycięstwo któregokolwiek z zespołów da mu już samodzielne liderowanie i ogromną szansę na „majstra”. Dla nas, kibiców, to będzie długie sześć dni, ale mamy nadzieję, że niedzielny spektakl wynagrodzi nam naszą cierpliwość! 

Komentarze