Piłka nożna: Polska gościnność, szyk i elegancja…

Były wielkie oczekiwania, jest ogromny zawód. Nie udało się. Musimy pakować walizki i możemy jechać na wakacje. Reprezentacja Polski przegrała z Anglią 0:3 i odpadła z Euro U-21. Jeszcze wczoraj teoretycznie były szanse na wyjście z grupy. Wystarczyło pokonać Anglików i liczyć na remis w Lublinie – to rzecz jasna z przymrużeniem oka. W zamian za to oglądaliśmy bardzo słabe, ostatnie spotkanie w naszym wykonaniu.

Słabe i bardzo długie – takie było te spotkanie. Wiadomo jak to jest w futbolu – gdy dobrze idzie, to czas leci jak szalony. Żyjemy od akcji do akcji, kierujemy się sympatią, towarzyszy nam euforia i jest jakby łatwiej. Ale gdy nie wychodzi absolutnie nic… Każda minuta trwa jakby trzy razy dłużej.

I mieliśmy wrażenie, że wczoraj Polacy chcieli jak najszybciej zejść z murawy i zapomnieć o całym turnieju rozgrywanym na polskich boiskach. O ile przeciwko Słowacji czy później Szwecji chwaliliśmy za dobry począek, o tyle wczoraj nie szło nam nic. Sam Karol Linetty po spotkaniu powiedział, że Anglicy postawili tak trudne warunki, że biało-czerwoni nie mieli do przerwy nawet pół sytuacji bramkowej. Różnica klas pomiędzy zespołami była bardzo widoczna. Spotkały się ze sobą dwa piłkarskie światy – jeden młodzieżowy, do lat 21, drugi dojrzały, piłkarsko mądry, taktycznie poukładany. My rzecz jasna byliśmy tą drużyną, która tylko przyglądała się zagraniom, które wykonują Synowie Albionu.

Moglibyśmy się postwić po tym meczu na naszych reprezentantów. Poza Jakubem Wrąblem w bramce naprawdę nie było jednego piłkarza, którego moglibyśmy z czystym sumieniem pochwalić za czwartkowy występ. Ale gdy chwali się bramkarza po przegranym spotkaniu… Wolelibyśmy rozpływać się nad grą Frankowskiego, Piątka lub Monety. Niestety, oni wczoraj zbyt wiele nie wnieśli do naszej gry.

– Faktycznie momentami wyglądaliśmy bezradnie. Ciężko użyć tutaj innych słów, ponieważ tak właśnie było… Na pewno nie zabrakło nam ambicji i determinacji. Być może nie wystarczyło sił i takich elementów jak gra zespołowa. Byliśmy w stanie podjąć rywalizację w grupie z dwoma zespołami. Przed turniejem mówiliśmy, że chcielibyśmy powalczyć z każdym, ale w ostatnim meczu zdecydowanie tak nie było – w ten sposób skomentował te spotkanie trener naszej drużyny, Marcin Dorna.

Kilka wniosków po tym turnieju:

Hajto miał rację – Wszyscy parodiują słowa komentującego spotkania naszej kadry Hajto, ale było w nich wiele racji – zaangażowanie, ambicja, charakter, dołożenie czegoś “z wątroby” – to zdaniem byłego reprezentanta Polski abecadło, którego zabrakło naszym piłkarzom. Gdy jest się gorszym piłkarsko od przeciwnika, to trzeba dać wszystko to, co nie jest związane z graniem w piłkę, czyli tzw. cechy wolicjonalne. Tymczasem mieliśmy wrażenie, że wielu naszych piłkarzy “przeszło” obok meczu. Niby walczyli, niby chcieli, ale jakoś nie potrafili tego pokazać na boisku.

Dorna bał się zaryzykować – Engel w 2002 roku w ostatnim meczu dał szansę zmiennikom, choć to była inna historia – tam graliśmy już o skrzynkę śliwek. Tu piłka cały czas była w grze i możliwy był awans. Dorna jednak nie zaryzykował, bał się wprowadzić rezerwowych. Nigdy nie dowiemy się, czy oni wnieśliby na boisko więcej jakości. Na pewno nie wnieśliby mniej – gorzej niż ostatnie miejsce w grupie by nie było.

Brak lidera środka pola – przez pierwsze dwa mecze Dawidowicz zagubiony jak dziecko w Disneylandzie, potem Murawski, który nie zagrał źle, ale nie dawał w ofensywie tego, czego potrzebowaliśmy. Jego charakterystyka nie jest ściśle związana z kreowaniem gry w przodzie, ale takiego piłkarza nam brakowało w tym turnieju. Takiego słowackiego Lobotki, który rozgrywa fantastyczny turniej i dyryguje naszą grą.

Brak Milika i Zielińskiego – zagrają, nie zagrają, zagrają, nie zagrają – toczyła się wojenka w mediach w ostatnich miesiącach. Ostatecznie nie zagrali i widoczny był brak dwóch wartościowych zawodników. Bez nich nasza kadra straciła – strzelamy – 30% swojej wartości. Szkoda, że nie dowiemy się nigdy, jakby nam poszło podczas tego turnieju, gdybyśmy mieli dobrego napastnika i rozgrywającego.

Coś trzeba zmienić, bo po raz kolejny brutalnie zweryfikowała nas Europa. Czy Dorna powinien zostać na swoim stanowisku? Nie do nas należy decyzja, ale ktoś jak najszybciej musi ją podjąć.

Przykro nam to pisać, ale dobrze, że ten turniej już za nami. Słabo to się oglądało. A miało być tak pięknie…

 

 

Komentarze