Piłka nożna: Poldi kończy reprezentacyjną karierę!

    Gdy debiutował w reprezentacji, to Polska dopiero wchodziła do Unii Europejskiej, najdroższym piłkarzem na świecie był Zinedine Zidane, a Tomasz Adamek walczył w Finlandii z Dzhabrailem Dzhabrailovem w kategorii półciężkiej. W skrócie: to było bardzo dawno temu. Wczoraj Lukas Podolski, bo o nim mowa, po raz ostatni założył koszulkę reprezentacyjną. Poldi, jak to Poldi, odszedł w możliwie najlepszym stylu. Zapakował bramkę Anglikom, dzięki czemu Niemcy pokonali Wyspiarzy 1:0.

    Jakby to dziwnie nie zabrzmiało, ale nasz tekst nie będzie miał sensu, gdy nie zobaczycie tego. Tak, to wczoraj Poldi zrobił na Signal Ilduna Park. Jego trafienie oglądało 80 tysięcy ludzi.

    Zastanawiamy się, czy można lepiej pożegnać się z drużyną narodową. Szukając analogii już poza boiskiem, to tak jakby podejść do swojego szefa i rzucić mu kwitem prosto w twarz. Albo będąc kelnerem w knajpie najpierw zaprosić znajomych i wykręcić rachunek na kilka stów, po czym za niego nie zapłacić i już nigdy do byłego miejsca pracy nie przyjść. Poldi po raz kolejny zadziwił. Niby miał zagrać spotkanie pożegnalne. Niby jego rola w zespole była w ostatnim czasie coraz mniejsza, a on nie grał już pierwszych skrzypiec. Niby nie w Bayernie czy Arsenalu, a w tureckim Galatasaray, ale mimo wszystko jest skłonny w dalszym ciągu do robienia rzeczy wielkich. Nie inaczej również wczoraj.

    Właśnie – lewa noga. Boże, co on miał za uderzenie. Nawet Manuer Neuer, czyli fachura jak się patrzy wielokrotnie powtarzał, że uderzenia Poldiego są tymi, których nie lubi bronić. Piłka leci bowiem jak pocisk z charakterystyczną dla siebie rotacją. Niespełna 32-letni skrzydłowy w kadrze naszych zachodnich sąsiadów rozegrał łącznie 130 spotkań. Wyprzedzają go tylko Lothar Mattheus i Miroslav Klose. Więcej goli od Poldiego strzelili tylko Klose i legendarny Gerd Muller. Rudi Veller, Jurgen Klinsmann czy Karl-Heinz Rummenigge już dawno oglądają jego plecy. Piłkę do siatki rywali pakował w kadrze aż 49 razy. Do tego dołożył aż 28 asyst, co jest równie imponującym osiągnięciem.

    Podolski to mistrz świata z 2014 roku. Na mundialu w Brazylii jego rola w zespole nie była już tak duża jak w poprzednich latach, ale podczas turnieju na boisku się pojawił. Do tego dołożył dwa brązowe krążki na mistrzostwach świata, wicemistrzostwo Europy i dwukrotnie podczas europejskiego czempionatu docierał do półfinału. Był wiodącą postacią w kadrze, z Miroslavem Klose stanowili duet najlepszych napastników reprezentacyjnych na świecie.

    Nie będziemy rozwodzić się tutaj na temat klubowej kariery Poldiego, bo ta jeszcze trwa. Naszym zdaniem nie można jednak powiedzieć, że Lukas jest spełnionym piłkarzem na tej płaszczyźnie. Ani razu nie wygrał Ligi Mistrzów, co w przypadku zawodnika tego kalibru jest dosyć sporą niespodzianką. Niby grał w Bayernie, Arsenalu, Interze czy Kolonii, ale nigdy nie był piłkarzem, który spektakularnymi golami przesądzał losy wielkich finałów. Odbijał to sobie w kadrze, w której niepodzielnie rządził i spełniał swoje własne marzenia.

    A my, jako Polacy, od zawsze zastanawiamy się, jak kariera Podolskiego potoczyłaby się, gdyby skrzydłowy reprezentował nasz kraj. Ile meczów miałby na koncie i jak z jego pomocą poradziliby sobie Biało-czerwoni. Jednego jesteśmy jednak pewni. Takiego grajka z naszymi korzeniami reprezentującego inny kraj długo możemy już nie mieć. Odchodzi pan piłkarz. Kawał światowej klasy zawodnika.

     

     

    Komentarze