Piłka nożna: Piątkowe granie czas zacząć!

    Niby nie mieliśmy okazji oglądać rozgrywek europejskich w tygodniu, a mimo wszystko tydzień zleciał nam bardzo szybko. Obserwowaliśmy zmagania najlepszych na świecie, więc okres od poniedziałku do czwartku zleciał nam w miarę bezboleśnie. Dziś odpalamy już jednak najcięższe działa. Do gry wraca Ekstraklasa. A to oznacza jedno – będzie się działo. Zapinamy pasy.

    Cracovia mierzy się ze Śląskiem Wrocław, Zagłębie Lubin podejmuje Jagiellonię Białystok. Oba mecze będą o zupełnie inną stawkę, gdyż położenie tych dwóch par w ligowej tabeli jest zupełnie inne. Nie mamy pojęcia natomiast, który mecz jest ciekawszy. Ten w Krakowie, czy może w Lubinie.

    Fatalny – tak najczęściej opisywaliśmy Śląsk Wrocław w ostatnich miesiącach. Dziś musimy użyć formy żeńskiej tego określenia, bo będzie o Cracovii. Trzy porażki i dwa remisy w ostatnich pięciu spotkaniach. Naprawdę nie wygląda to różowo. Ekipa z Krakowa od jakiegoś czasu spada w tabeli miejsce po miejscu, a dziś jej plecy ogląda już tylko Górnik Łęczna. Gdy tak dalej pójdzie, to drużyna prowadzona przez Jacka Zielińskiego zaraz będzie szorować dno tabeli i stanie się głównym kandydatem do spadku. Teoretycznie okazja do podreperowania dorobku punktowego jest dziś nie najgorsza, ale w pięciu ostatnich spotkaniach u siebie, Cracovia zaliczyła aż pięć remisów. Mówiąc w skrócie – wygrała ostatnim razem na własnym boisku w listopadzie.

    Śląsk, który męczył bułę przez wiekszą część sezonu, dwukrotnie wygrał. Raz z Termalicą na wyjeździe, ostatnio pewnie 3:0 pokonał Koronę. Z tym, że postawa wrocławian dziś jest wielką niewiadomą. Wcale nie powiedziane, że nie zobaczymy znowu anty-futbolu w wykonaniu Marioki i spółki i nie będziemy świadkami jednej z dwunastu już porażek w tym sezonie. Śląsk złapał nieco wiatr w żagle i jest dziś na 11. miejscu w stawce. Do mistrzowskiej ósemki traci trzy oczka.

    Tu kurtuazyjna wypowiedź Urbana, który nie lekceważy Cracovii:

    “Cracovia ma większy potencjał niż aktualna jej pozycja. Może niektórzy zawodnicy nie potrafią wytrzymać presji i nie grają na takim poziomie jak wtedy, gdy wszystko układało się dobrze. Przyczyn może być naprawdę dużo. Taka jest jednak nasza liga, że Cracovia może jeszcze wskoczyć na wyższą lokatę, ale raczej już w dolnej ósemce.”

    ***

    Stwierdzenie, że obie ekipy w drugim spotkaniu walczą o mistrzowski tytuł byłoby sporą przesadą, ale już zdanie, że gra toczy się o europejskie puchary, jest jak najbardziej prawidłowe. Zagłębie podejmuje liderujacą Jagiellonię, która wbrew zapowiedziom Michała Probierza, walczy o mistrzowski tytuł.

    Pamiętamy spotkanie Lechii z Zagłębiem sprzed tygodnia i naprawdę oglądaliśmy wtedy kawał dobrego futbolu. Piłkarze Piotra Stokowca postawili się biało-zielonym, co jest rzadkością w spotkaniach rozgrywanych nad morzem. Terminarz został jednak tak ustalony, że po meczu z czwartą ekipą w stawce, teraz trzeba zmierzyć się z liderem. Nie ma zmiłuj.

    “Sztuką jest wygrać, gdy w trakcie meczu jest wiele przeciwności. Trzeba pamiętać, że Legia i Lechia dwukrotnie traciły punkty w meczach z Niecieczą, a my je zyskaliśmy. Dlatego to zwycięstwo było dla nas tak ważne.” W swoim charakterystycznym tonie wypowiedział się przed tym meczem Michał Probierz. Gdy Jagiellonia dziś wygra, to na dwie kolejki przed końcem na pewno będzie liderem w stawce i najważniejsze spotkania w rundzie mistrzowskiej rozegra na swoim boisku.

    Dosyć ciekawą informacją jest to, że Zagłebie, jako nasz pucharowicz z tego sezonu i piąta drużyna w lidze po 27 spotkaniach, lepiej gra na wyjazdach. U siebie piłkarze Stokowca zdobyli tylko 16 z 39 oczek. Na wyjeździe – 22 z 42. Mówienie o atucie własnego boiska zatem w tej sytuacji nie obowiązuje. Dwa ostatnie spotkania w Lubinie to kolejno 0:1 z Ruchem i 1:3 z Legią.

    Czy Cracovia po tej kolejce będzie na samym dnie tabeli? Czy Jagiellonia utrzyma fotel lidera? Ciekawi jesteśmy, już nie możemy się doczekać.

    Komentarze