Piłka nożna: Piątek z Ekstraklasą!

Tydzień szybko zleciał. Jeszcze niedawno tęskniliśmy za rozgrywkami najlepszej piłkarskiej ligi na świecie, a dziś będziemy oglądać już drugą kolejkę tegorocznej “wiosny”. Rozpiska gier ułożyła się w ten sposób, że na boiskach zobaczymy dziś wicelidera i lidera Ekstraklasy. Jesteśmy ciekawi, kto lepiej wypadnie w tym korenspondencyjnym pojedynku.

Pierwsi na boisko wybiegną piłkarze Jagielloni, którzy na własnym boisku podejmą Górnika Łęczna. W pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi zespołami lepsi okazali się białostoczanie, który zwyciężyli 2:0. Teraz Jaga, chcąc marzyć o mistrzostwie Polski, również musi wygrać.

Teoretycznie przed piłkarzami Michała Probierza stoi zadanie proste. Górnik to drużyna, która bardzo słabo gra w tym sezonie, czego efektem jest przedostatnia pozycja w tabeli na tym etapie rozgrywek. W spotkaniach wyjazdowych również drużyna z Łęcznej nie zachwyca i tylko raz zdołała wrócić do domu z kompletem punktów. Pięć razy natomiast przegrywała i cztery razy dzieliła się punktami.

Przed spotkaniem z Legią Warszawa w grudniu 2016 roku nastąpiła zmiana na ławce trenerskiej w Górniku Łęczna. Stery nad drużyną przejął Franciszek Smuda, który już w pierwszym spotkaniu przegrał 0:5 z Legią Warszawa. Do tamtego spotkania podszedł jednak z marszu. Teraz, po przepracowanym okresie zimowym, Górnik ma pokazać się z dobrej strony. Przed tygodniem łęcznianie nie grali, gdyż ich spotkanie z Załębiem Lubin zostało odwołane.

Jagiellonia nie przystępuje do dzisiejszego spotkania a najlepszych nastrojach, gdyż w niedzielę uległa w Gdańsku Lechii 0:3. Vassiljev z kolegami byli bezradni na tle dobrze dysponowanego rywala. Nie mieli zbyt wielu argumentów na zwycięstwo i polegli z kretesem. Jeżeli Jaga już w ten weekend nie chce zostać wyprzedzona przez Legię, to musi te spotkanie wygrać. W innym wypadku czołówka zacznie odjeżdżać i piłkarze z Białegostoku będą musieli skupić się na bronieniu miejsca w pierwszej trójce.

Lechia dobrze rozpoczęła ten rok, ale teraz na przeciw nich stanie Termalica, czyli zespół, który zdołał jako jeden z niewielu wygrać w Gdańsku. Piłkarze Czesława Michniewicza zagrali bardzo mądrze, konsekwentnie i zdołali wywieźć znad morza komplet punktów. Powtórzenie takiego rezultatu dziś wieczorem byłoby swego rodzaju niespodzianką, bo Termalica bardzo słabo wypadła przed tygodniem na tle Lecha Poznań. Kolejorz pewnie wygrał 3:0 nie pozostawiając złudzeń, która drużyna była lepsza w tamtym meczu.

Lechia ma swoje problemy. Z powodu absencji za żółte kartki na boisku na pewno nie pojawi się Rafał Janicki i Michał Chrapek, kontuzji nabawił się Milos Krasic. Gdy dodamy do tego brak w składzie meczowym Simeona Slavcheva i mającego w tygodniu problemy zdrowotne Ariela Borysiuka, to Piotr Nowak będzie miał spore problemy z zestawieniem środka pola. Pewniakiem jest Rafał Wolski i Ariel Borysiuk. Obok nich najprawdopodobniej zagra Sebastian Mila.

Mimo wysokiej porażki przed tygodniem, w swój zespół wierzy Czesław Michniewicz:

“Po dwóch – trzecich sezonu zasadniczego jest samodzielnym liderem. Nie ma w tym żadnego przypadku. Ta drużyna ma bardzo mocny skład i aspiracje. Walczy o mistrzostwo Polski. Na własnym stadionie już gościliśmy rywali podobnej klasy takich jak Lech Poznań czy Legia Warszawa i zdobywaliśmy z nim punkty. Żeby pokonać gdańszczan musimy zagrać na maksimum naszych umiejętności. Chociaż do tego meczu przystąpimy na dwóch biegunach. Lechia wygrał pierwszy mecz z wiceliderem 3:0. My w takich rozmiarach przegraliśmy.”

Flavio Paixao natomiast wie, dlaczego Lechia przegrała pierwsze spotkanie z Termalicą. Zdaje sobie sprawę, że z tamtego meczu trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski.

“Wtedy byliśmy zbyt bardzo pewni siebie. Nie braliśmy do głowy możliwości, że możemy przegrać. To był jeden z najgorszych meczów w naszym wykonaniu, a najlepsza lekcja pokory. Damy z siebie 300 albo 400%. To będzie trudny mecz, ale jako lider musimy wygrywać.”

Ciekawi jesteśmy, czy któryś z faworytów straci dziś punkty. Liga robi się coraz ciekawsza.

Komentarze