Piłka nożna: Oni zagrają wiosną w Lidze Mistrzów!

Kiedy my cieszymy się ze zwycięstwa warszawskiej Legii nad Sportingiem Lizbona i awansem do fazy pucharowej Ligi Europy, kibice w innych krajach mogą mieć jeszcze większe powody do radości. Wczoraj zakończyliśmy rozgrywki grupowe Ligi Mistrzów i znamy już pełną listę drużyn, które powalczą o zdobycie tytułu.

W środowy wieczór swoje ostatnie spotkania rozegrały zespoły z grup E, F, G i H. Nas najbardziej interesowała grupa F, w której był mistrz Polski. Awansu pewne były Real Madryt i Borussia Dortmund, jednak ich bezpośredni pojedynek miał zadecydować o tym, kto zakończy fazę grupową na pozycji lidera.

Królewskim potrzebne było zwycięstwo na własnym terenie i po godzinie gry wszystko wskazywało na to, że trzy punkty zostaną dopisane do ich konta. Po dwóch bramkach Benzemy prowadzili 2:0, ale wtedy do gry wkroczyli Niemcy, a właściwie ich najlepszy ostatnio strzelec Aubameyang. Najpierw sam strzelił kontaktowego gola, a potem w końcówce spotkania dograł Reusowi i mecz zakończył się remisem.

Z grupy E wyjście zapewniły sobie zespoły AS Monaco i Bayeru Leverkusen. Ich bezpośredni pojedynek zakończył się zwycięstwem niemieckiej ekipy 3:0, ale i tak musi zadowolić się ona jedynie drugim miejscem. Na trzecim miejscu w tej grupie rywalizację zakończył Tottenham, który był jednym z faworytów do awansu, a musi zadowolić się jedynie grą w Lidze Europy.

harry-kane-tottenham-radosc-laczy-nas-pasja

Ciekawie zapowiadały się rozstrzygnięcia w grupie G. Pierwszego miejsca pewien był mistrz Anglii, Leicester, a wczoraj mierzył się z walczącym o wyjście z grupy Porto. Na druga lokatę szansę miała również FC Kopenhaga, która musiała ograć Club Brugge i liczyć na porażkę Portugalczyków. Z Belgami wygrać się udało, ale Porto świadome swojej sytuacji również nie odpuściło i zbiło Anglików aż 5:0. W fazie pucharowej zobaczymy więc Smoki oraz  drużynę Wasilewskiego i Kapustki.

W grupie G pozycji lidera pewny był Juventus Turyn, a o drugim miejscu miał zadecydować pojedynek Lyonu z Sevillą. Gospodarze aby marzyć o awansie musieli wygrać różnicą dwóch bramek i od początku widać było, że są mocno zmotywowani. Naciskali, obijali poprzeczki, ale piłka nie chciała wpaść do bramki.

Goście skupili się na obronie, co widać głównie w pomeczowych statystykach – ani jednego strzału w światło bramki rywala. Najważniejsza statystyka nie zmieniła się jednak przez całe dziewięćdziesiąt minut – 0:0 to wynik dający awans Hiszpanom, a Francuzi pomimo chęci i ambicji zagrają „tylko” w Lidze Europy.

Oprócz wymienionych ekip w fazie pucharowej zagrają jeszcze Arsenal, PSG, Napoli, Benfica, Barcelona, Manchester City, Atletico i Bayern. Obsada jest więc godna Ligi Mistrzów. Także Panie i Panowie, byle do wiosny!

Komentarze