Piłka nożna: Nikomu nie zależy na dobrych wynikach Korony

Pewnie nie raz zastanawialiście się nad tym, czemu tyle klubów sportowych ma problemy? Najczęściej z permanentnym brakiem kasy. Właściciele zwykle odpowiadali, że ciężkie czasy nastały i takie inne banały. Z jednej strony łatwo nie jest, ale z drugiej innym jednak udaje się pozyskiwać nowych sponsorów i wypłacać swoich pracownikom pieniądze na czas.

Przez ostatnie lata udało nam się poznać sporo osób „ze świata” polskiego sportu. Byli to zarówno ludzie, którzy potrafią zarządzać klubem, w którym wszystko idzie bardzo dobrze, a także ci, którzy kombinują i ledwo wiążą koniec z końcem.

Co ich różni? Teraz już wiemy, że nie można mówić, że jedni mieli szczęście, a drudzy pecha. Chodzi o podejście do biznesu. Sport to biznes, jak każdy inny (oczywiście z dobraniem odpowiednich proporcji). Nawet nie zdajecie sobie sprawę, jak beznadziejnie zarządzanych jest wiele klubów sportowych. Najczęściej ci, którzy wiążą ledwo koniec z końcem nie mają żadnego planu działania. Żyją w klubie z dnia na dzień.

Mamy wrażenie, że obecnie takim źle zarządzanym klubem, bez większego pomysłu jest Korona Kielce. Zespołowi nie idzie, to trzeba zwolnić trenera. Tak jest najprościej. Chodzi przecież o pokazanie całemu środowisku i kibicom, że działacze potrafią zareagować na słabszą postawę drużyny i wskazać winnego.

wilman-zwolniony-korona-laczy-nas-pasja

Tym razem padło na Tomasza Wilmana. Nie da się ukryć, że klub ostatnio grał fatalnie. Łącznie w pięciu ostatnich meczach Korona nie tylko nie zdobyła punktu, ale także straciła aż 18 goli. Czarę goryczy dopełniła poniedziałkowa kompromitująca porażka z dotychczasowym outsiderem Ruchem Chorzów (0:4).

Ja poniosłem konsekwencje. Klub wybrał najłatwiejsze, najszybsze i najmniej kosztowne rozwiązanie. To dla mnie bolesne, ale przyjmuję decyzję prezesa z pokorą” – mówi Wilman. Trudno jednak wymagać od niedoświadczonego, 40 – letniego szkoleniowca cudów. Jeśli się komuś takiemu powierzyło prowadzenie pierwszego zespołu, to chyba nie można było oczekiwać zbyt wiele?

W Kielcach jednak najważniejsze jest pozyskanie nowego inwestora. Miasto jest tak zdeterminowane, że blisko jego kupna byli Senegalczycy. Ich firma NSFC Iyane Academy miała nabyć 75% akcji klubu za 4,5 miliona złotych. Transakcja nie wypaliła. Biznesmeni z „czarnego lądu” nie przysłali pierwszej raty.

Trzeba powiedzieć jasno. Dopóki nie uda się sprzedać klubu, dopóty nikt na poważnie nie będzie się interesował tym, co się dzieje w drużynie. Nie sądzimy, że Korona jest w stanie osiągać dobre rezultaty przy tym zarządzaniu. Nikomu na tym specjalnie nie zależy. I będzie to widoczne już w piątkowym meczu przeciwko warszawskiej Legii.

Komentarze