Piłka nożna: „Lewy” zostanie ojcem – świat wstrzymał oddech

Przeglądając dzisiejsze portale sportowe można dojść do wniosku, że wiadomość o tym, że Anna Lewandowska jest w 5 miesiącu ciąży, jest najbardziej istotną informacją ostatniej doby. Oczywiście szczęśliwym rodzicom serdecznie gratulujemy, dziwimy się jednak, że jest to obecnie dla mediów sportowych w Polsce temat numer jeden.

Całą tą burzę wokół ojcostwa Roberta zawdzięczamy jego wczorajszej pięknej bramce z rzutu wolnego przeciwko Atletico Madryt. Gdy podczas radości ze strzelonego gola polski napastnik wsunął piłkę pod koszulkę i wykonał gest przywodzący na myśl smoczek, to było już wiadomo, że piłkarz wkrótce zostanie ojcem.

Po meczu, Lewandowski z radością opowiadał o tym fakcie: „Dla kogo była ta dedykacja? Każdy chyba wie. Ania jest w ciąży. Mogę zdradzić, w którym miesiącu, bo trudno to już utrzymywać w tajemnicy. To piąty miesiąc. Miałem zawsze takie marzenie, że gdy moja żona będzie w ciąży, to poinformuję o tym pierwszy. Piłkę zostawię sobie na pamiątkę, zostanie pewnie podpisana. To dla mnie szczególna piłka. Będę do niej często wracał pamięcią.”

Podobno „Lewy” nie był przewidziany do gry, bowiem bez względu na wynik Bayern i tak zająłby drugie miejsce w grupie. Polski napastnik został jednak przed spotkaniem zapytany przez trenera, czy chce grać, na co miał odpowiedzieć twierdząco. Sam  Ancelotti po meczu miał powiedzieć:

lewandowski-muller-bayern-laczy-nas-pasja

W kolejnej fazie rozgrywek nie chcemy trafić na Real Madryt. Najważniejsze, że dobrze wypadliśmy pod względem taktycznym. W Lidze Mistrzów niezależnie od tego, czy wygrywa się grupę, czy zajmuje drugie miejsce, to i tak można trafić na trudnych rywali.”

Internet też nie oszczędza oczywiście Tomasza Hajto, który kilka sekund przed zdobyciem przez napastnika reprezentacji Polski gola w piątkowym meczu przeciwko Mainz wygłosił na antenie takie zdanie: „Ja już nie wierzę w te próby uderzenia Roberta nad murem.” Teraz, kiedy w przeciągu kilku dni „Lewy” zdobył kolejnego gola ze stałego fragmentu gry, to ekspert Eurosportu twierdzi, że udało mu się „obudzić lwa”.

Jaki z tego wniosek? Trzeba wierzyć w to co się robi. A Panu Robertowi życzymy pociechy z przyszłego potomstwa. Na pewno polskie media będą nam relacjonować przebieg ciąży Anny Lewandowskiej jak i zapewne sam poród. Nie możemy się doczekać.

Komentarze