Piłka nożna: Legia uczci kolejny jubileusz?

Obecny rok był dla warszawskiej Legii bardzo ważny. Koniec sezonu 2015/16 był dla Wojskowych okazją do świętowania stulecia klubu, które trzeba przyznać okrasili tytułem Mistrza Polski i zdobyciem Pucharu Polski.

Nie udało się zdobyć potrójnej korony, bo mecz o Superpuchar przerżnęli z Lechem dosyć spektakularnie, 4:1. To jeszcze można im wybaczyć, do spotkania podeszli z mocno okrojoną kadrą, bez kilku podstawowych zawodników, którzy odpoczywali jeszcze po Mistrzostwach Europy i przede wszystkim z nowym trenerem na ławce.

To jednak jeszcze nie koniec rocznic dla Legionistów. Ta, o której zaraz wspomnimy, nie dotyczy bezpośrednio klubu z Warszawy, ale tylko on może sprawić, by ten niechlubny jubileusz odszedł jak najszybciej w zapomnienie.

Otóż dziś Mistrz Polski rozpoczyna eliminacje do fazy grupowej Ligi Mistrzów, rozgrywek, w których nie mieliśmy przedstawiciela okrąglutkie dwadzieścia lat, kiedy to ta sztuka udała się w sezonie 1996/97 Widzewowi Łódź.

Dwie dekady posuchy sprawiły, że już nie mamy siły pompować przysłowiowego balonika, analizować obecnego rywala a potem przedstawiać możliwej ścieżki naszego krajowego mistrza w drodze do awansu.

Legia zaczyna eliminacje od drugiej rundy, gdzie jest rozstawiona, jej przeciwnikiem nie będzie więc żadna europejska potęga. Dziś zmierzy się z mistrzem Bośni i Hercegowiny, Zrinjskim Mostar.

zrinja_zps750

Czy jest to zespół do pokonania? Oczywiście, dokładnie taki, jakim dla Cracovii była Skendija Tetowo, wicemistrz Macedonii, w eliminacjach do Ligi Europy.

Jeśli Legia chce w ogóle marzyć w fazie grupowej Champions League, to takiego przeciwnika musi ograć na Joachima Loewa, czyli z palcem w … nosie! O tym, na jakim poziomie mierzy się dziś zespół Besnika Hasiego, niech powiedzą pozostałe pary eliminacyjne.

Dziś zagrają m.in. maltańska Valletta z Crveną Zvezdą, Dinamo Tbilisi i ormiański Alaszkert Erywań czy Hapoel Beer Szewa i Sheriff Tyraspol. Nie są to potęgi europejskiego futbolu. Ale to dopiero pierwszy krok. Aby dostać się do Ligi Mistrzów  trzeba będzie wykonać ich łącznie trzy.

Pocieszającym jest fakt, że w kolejnej rundzie, oczywiście w przypadku przejścia mistrza Bośni i Hercegowiny, Legia również będzie rozstawiona i tam też przeciwnicy będą w zasięgu Mistrza Polski, bo nie powinniśmy przecież bać się np. kazachskiej Astany czy rumuńskiej Astry Giurgiu.

Nie ma sensu jednak gdybać, zróbmy najpierw ten pierwszy krok, o potencjalnych rywalach na kolejnym etapie porozmawiamy jeśli pokonamy Zrinjski Mostar.

Pytaniem jest kogo zobaczymy dziś na murawie. Znamy szeroką kadrę na te eliminacje, ale pewnym jest, że na boisku nie pojawi się dziś choćby Michał Pazdan, który jeszcze odpoczywa po Mistrzostwach Europy.

pazdeklegia

Póki co szczęśliwa, miejmy nadzieję, dwudziestka prezentuje się następująco: Malarz, Cierzniak, Brzyski, Hlousek, Lewczuk, Bereszyński, Rzeźniczak, Broź, Vranjes, Moulin, Jodłowiec, Aleksandrow, Duda, Guilherme, Kopczyński, Makowski, Kucharczyk, Nikolic, Prijovic i Sulley.

Nas najbardziej interesują występy nowych nabytków warszawskiego klubu, zwłaszcza Thibaulta Moulina, który ma być sporym wzmocnieniem dla drużyny. Z zawodników, którzy byli na Euro, największe szanse na występ mają dziś Duda i Nikolic.

Może dobrze, że wszyscy żyjemy jeszcze francuskim turniejem i niezłym występem naszej kadry, bo presja na pucharowiczach wydaje się być dzięki temu mniejsza. Mamy nadzieję, że po cichu, bez zbędnego przedwczesnego entuzjazmu, będą stawiać krok po kroku do upragnionego celu, jakim jest faza grupowa Champions League. Ale jeśli podwinęłaby się im noga już teraz, to podobnie jak w przypadku Cracovii, nikt nie zostawi na nich suchej nitki.

Komentarze