Piłka nożna: Legia bez wielkich wzmocnień?

Pomimo tego, że Legia zarobiła wielkie pieniądze za udział w europejskich pucharach, to wygląda na to, że włodarze klubu z Łazienkowskiej nie zamierzają zatrzymywać swoich najlepszych graczy. Pierwszym, który opuścił szeregi klubu był Nemanja Nikolić. Napastnik będzie zdobywał teraz bramki dla Chicago Fire.

Wydawać by się mogło, że jego transfer oznacza pozostanie w drużynie Aleksandara Prijovicia, który prezentował się świetnie w ostatnim półroczu. Jednak wiele wskazuje na to, że i jego nie uda się zatrzymać. Podobno jest spore zainteresowanie z Chin, a jak wiadomo w tamtej części świata pieniędzy nie brakuje. Przynajmniej na piłkarzy.

Wielkie czystki czekają także „Wojskowych” w linii obrony. Michał Pazdan i Bartosz Bereszyński są już drugą nogą w zagranicznych drużynach. O tego pierwszego ustawia się spora kolejka, ten drugi jest już blisko wyjazdu do Serie A. Bez obrony i ataku drużyna Legii straci sporo na swojej wartości.

Może dziwić spokój działaczy, którzy uważają, że zakup napastnika nie jest konieczny. Jako „nowych” atakujących wymienia się takie nazwiska jak: Kucharczyk, Kazaiszwili i Kulenović. Jest to pomysł co najmniej zaskakujący. Popularny „Kuchy” wypowiedział się już na ten temat:

kucharczyk-radosc-po-strzeleniu-gola-dundalk-laczy-nas-pasja

Swoje ambicje zawsze podporządkuje temu, co będzie dobre dla drużyny. To od trenera zależy ocena mojego potencjału i na pewno da mi zadania takie, jakich potrzebuje drużyna. Wiadomo, że dawno nie grałem na dziewiątce, ale np. w meczu z Dundalk wystarczyła mi chwila by stworzyć sobie sytuację i zdobyć gola. Myślę, że jeśli się ogram z powrotem na tej pozycji, to może to wyglądać obiecująco. Muszę dostać trochę zaufania ze strony trenera, który da mi pograć na tej pozycji, pewnie także więcej treningów strzeleckich, na których pracuje się nad wykończeniem akcji. To mógłby być dla mnie nowy etap w Legii.”

Na temat możliwych transferów do klubu wypowiedział się Michał Żewłakow: „My zawsze patrzymy, czego potrzebuje drużyna. Nie do końca jest to zgodne z tym, co widzi otoczenie. A ludzie widzą, że mamy pieniądze, więc pewnie będziemy je wydawać śmielej. Pieniądze ułatwiają życie, ale nie chodzi tu o to, żeby wydawać dla samego wydawania. Bo przy dużych i drogich nazwiskach też można się oszukać. Ekstraklasa jest ligą bardzo trudną. Nie każdy dobry zawodnik się tutaj sprawdzi. W Polsce, zwłaszcza w dużym klubie, nie ma pewności, że jak kupisz drogiego, znanego zawodnika, to on tu na pewno będzie dobrze grał. Różnie z tym bywa. Dlatego pieniądze wydawać będziemy, ale ostrożnie i rozsądnie.”

Widać w tej wypowiedzi sporą asekurację. Pytanie tylko, czy jest to tylko swoista „cisza przed burzą”, czy rzeczywiście włodarze Legii nie planują specjalnych wzmocnień drużyny przed letnim okienkiem transferowym. O tym przekonamy się już w styczniu.

Komentarze