Piłka nożna: Lech, Lechia i Legia grają u siebie!

Dziś będziemy mieli przyjemność oglądać 3 z 4 najlepszych drużyn w naszej lidze na własnych boiskach. Poniekąd to właśnie po tym dniu będziemy mieli prawo wyciągnąć kilka bardzo ciekawych wniosków. Czy Lech utrzyma równe, szybkie tempo? Czy Lechia znowu wygra u siebie? Czy Legia po raz pierwszy w tym sezonie pokona Termalicę? 3 spotkania, 3 wielkie firmy. Jesteśmy pewni – to będzie dobry dzień!

Jako pierwsi na boisko wyjdą piłkarze Kolejorza, których czeka z pozoru bardzo łatwe spotkanie. Pamiętamy co prawda, jak kilka miesięcy temu rozpędzona poznańska lokomotywa dzieliła się punktami z Górnikiem Łęczna, ale odnosimy wrażenie, że tym razem Lech się nie pogubi. Choć, jak wiadomo, to tylko Ekstraklasa- z pewnością najbadziej zaskakująca liga na świecie.

“Widzę to na treningach. Jesteśmy zespołem dobrze zorganizowanym, mamy odpowiednią agresywność i dyscyplinę. Nie gramy perfekcyjnie, ale wygraliśmy z Koroną i Termaliką. Właśnie dlatego, że mamy dobrą organizację i dobrą defensywę. Być może naszym najlepszym meczem w ostatnim okresie był finał z Arką, który przegraliśmy. To jest jednak futbol. Barcelona i Real też nie zawsze grają perfekcyjnie. Bayern też czasami przegra. Mamy drużynę, która ciężko pracuje na boisku. Dlatego mam do chłopaków wielki szacunek” – to fragment wypowiedzi z piątkowej konferencji prasowej trenera Lecha, Nenada Bjelicy.

Trzeba powiedzieć sobie jasno – z wszystkich ekip walczących o majstra w tym sezonie, Lech wygląda najrówniej. Od porażki z początku kwietnia z Legią, Kolejorz wygrał wszystkie 4 mecze i dziś ma już tyle samo punktów, co liderujaca w stawce Jagiellonia. Pogoń natomiast na wyjeździe przegrała juz siedmiokrotnie, a w ostatnich 5 potyczkach zwycięsko wychodziła z nich tylko raz. Faworyta wskazać zatem nie trudno, ale… no właśnie. Na tym skończymy. Gdyby całe nasze rozgrywki były proste, logiczne i poukładane, to pewnie my nie mielibyśmy pracy.

***

Teoretycznie kibice Legii mogliby wyczekiwać pierwszego gwizdka z utęsknieniem. Do Warszawy bowiem przyjeżdża Termalica, czyli – umówmy się – ligowy średniaczek. Z tym że ta właśnie Termalica najpierw Legię ogoliła u siebie, potem, przy Łazienkowskiej, zabrała jej punkt. Na 6 możliwych oczek w konfrontacji z klubem pochodzącym z kilkusettysięcznej mieściny, mistrzowie Polski zebrali 1.

My pamiętamy, jak chwilę po tym, gdy Termalica zabrała Legii 2 oczka, całą pulę z Warszawy wywiózł Ruch Chorzów, który dziś walczy o utrzymanie w lidze. Aż trudno w to uwierzyć, ale z wszystkich 8 zespołów w grupie mistrzowskiej, gorsza od Legii jest tylko Termalica. Wojskowi aż siedmiokrotnie dzielili się punktami, przy tylko 6 zwycięstwach. W ostatnich 5 meczach – aż 3 podziały punktów. Jeżeli Jacek Magiera chce, by jego zespół obronił tytuł, musi to zmienić. W innym wypadku znakomita passa poza domem może nie wystarczyć.

***

Na koniec kilka słów o meczu Lechii z Koroną. Przed tygodniem wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Gdańszczanie wygrali poza domem, co poprzednio zdarzyło im się… w październiku. Tak, bardziej prawdopodobne, niż pokonanie Wisły w Krakowie, wydawało się być wypatrywanie wzrokiem spadającego meteorytu lub znalezienie drzwi do lasu. Lechia wygrała i teraz czeka na dwóch swoich kolejnych rywali, którzy przyjadą nad morze.

Korona już raz w Gdańsku grała i po całkim dobrym spotkaniu uległa 2:3. Taki wynik rzecz jasna piłkarzy Piotra Nowaka spełnia, ale niewykluczone, że tym razem może być trudniej. Choć patrząc na ostatnie 4 mecze gości z Kielc, trudno spodziewać się wyrównanej partii. 2 remisy i 2 porażki – wyniki to słabe i to używając najbardziej wyważonych określeń. Po sezonie z Koroną żegna się Maciej Bartoszek, co też drużynie nie pomaga. Dodatkowo – uwaga, trzymajcie się krzesła – z 16 meczów na wyjeździe, kielczanie przegrali…12.

Lech, Legia, Lechia – mamy możliwość obejrzenia ich wszystkich w akcji. Czy ktoś się pogubi już w ten weekend?

 

 

 

Komentarze