Piłka nożna: Kolejny akt w lidze hiszpańskiej

Po wygranym przez Barcelonę El Clasico jeszcze bardziej jesteśmy ciekawi, co przyniosą kolejne mecze w Primera Division. Przedsmak tego, co będzie działo się między wielką dwójką, mieliśmy już wczoraj. Atletico mierzyło się na własnym boisku z Villarrealem. Mimo podniosłości całego spotkania, niemalże wypełnionego kibicami stadionu oraz ceremoni żegnania fanów Rojiblancos z Vincente Calderon, Atletico przegrało 0:1.

Dziś natomiast w akcji zobaczymy tych, którzy walczą już o mistrzowski tytuł. Pewnie inaczej brzmiałby nasz tekst, gdyby Real niedzielny Klasyk zremisował. Wtedy emocji byloby zdecydowanie mniej. Jako że jednak to Barca wygrała, piłka znowu jest w grze. Wszystko może się jeszcze wydarzyć.

Osasuna. To rywal wprost wymarzony dla Luisa Enrique po tak ciężkim tygodniu, jaki miał miejsce ostatnio. Najpierw bezbramkowy remis z Juventusem Turyn na swoim obiekcie, który wyeliminował Blaugranę z Champions League. Potem wspomniane już przed sekundą starcie z Realem, które również dało się we znaki. Barca, która w tym sezonie wielokrotnie potykała się już na słabych przeciwnikach, tym razem przegrać nie powinna. Zwłaszcza, że spotkanie zostanie rozegrane na Camp Nou.

3 zwycięstwa, 9 remisów i 21 porażek – to tegoroczny bilans Osasuny. Tragedia, prawda? Ekipa z Pampeluny miała całkiem niedawno przebłysk, kiedy to na początku kwietnia ograła dwóch beniaminków, czyli Leganes i Deportivo Alaves. Potem nie było już jednak tak kolorowo i Osasuna wrociła na właściwe tory przegrywając 0:3 z Atletico. Co ciekawe, dwa z trzech zwycięstw w całym sezonie przyszły w spotkaniach wyjazdowych. Czy to daje jakąś szansę Sergio Leonowi i reszcie? Wątpimy. Barca nie powinna się wyłożyć na tak niskim płotku.

“Spotkania z zespołami zagrożonymi spadkiem są ryzykowne, bo drużyny te bardzo potrzebują punktów. W tym sezonie mieliśmy problemy z takimi zespołami, jest to na pewno niebezpieczny mecz. Nie ma łatwych przeciwników, szczególnie pod koniec sezonu. Mam nadzieję, że Camp Nou dalej będzie nas wspierać, tak jak robiło to przez cały sezon. Nie możemy skupiać się na rywalach, tylko na naszej grze. Potrzebujemy trzech punktów” – to wypowiedź Luisa Enrique z wczorajszej konferencji prasowej.

***

Real natomiast swoje spotkanie rozegra na El Riazor, czyli obiekcie należącym do Deporivo La Coruna. Tu najważniejsze pytanie o psychikę Królewskich. Czy zmęczony sezonem Real, który ostatnio przegrał bardzo prestiżowy mecz z Barcą, otrząśnie się i pokaże swoją wartość? Z pewnością nie pomaga absencja Ramosa i Bale’a, którzy dziś nie zagrają.

“Najtrudniejsza porażka? Takie rzeczy się dzieją. Nie można było tego przegrać, ale to trzy punkty. Jutro gramy o kolejne trzy i skupiamy się tylko na tym. Każdy ma swoje zdanie. Teraz Barcelona wygrywa mistrzostwo, a Real nie jest nic warty. Ja wiem, że tak nie jest, ale nie możemy tego uniknąć. Skupiamy się po prostu na swoim i nie zmieniamy niczego, co robimy. Znamy znaczenie każdego meczu. Ciężko pracujemy i idziemy do przodu. Wiesz, w futbolu możesz przegrać mecz” – to fragment konferencji prasowej Zizou.

O ile w przypadku Barcelony mówiliśmy o spotkaniu z ostatnim zespołem w lidze na własnym boisku, o tyle Real ma sytuację trochę bardziej skomplikowaną. Deportivo to może nie jest nie wiadomo jak dobry zespół, ale na pewno potrafi grać przed własną publicznością. Przede 11 dniami na El Riazor poległa Malaga, po pamiętnym zwycięstwie z PSG komplet punktów w La Coruni zostawiła Barcelona. Królewscy muszą być ostrożni, by ekipa, która nie chce spaść z ligi, nie postawiła wszystkiego na jedną szalę i nie zapunktowała z jednym z dwóch faworytów do mistrzostwa.

Nasze typowanie? Barca wygra gładko, a Real po zaciętym meczu. Obie ekipy dziś dopiszą do swojego dorobku po trzy punkty. Losy mistrzowskiego tytułu rozstrzygną się w kolejnych tygodniach.

Komentarze