Piłka nożna: Kiedy Oranje wstaną z kolan?

Zadawać takie pytanie w kontekście trzeciej drużyny Mistrzostw Świata w Brazylii z 2014 roku wydaje się być lekkim przegięciem. Ale nie mamy tu nawet na myśli ostatnich poczynań Holendrów, a kondycję ich futbolu zarówno na płaszczyźnie klubowej jak i reprezentacyjnej.

Pokolenie lat osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdziesiątych patrzy pewnie na ekipę Oranje tak jak my, czyli z lekkim sentymentem. Drużyna, której skład wymieniało się jednym tchem, naszpikowana gwiazdami – magikami futbolu, nie mająca słabych punktów. Może i nie zdominowali wtedy światowej piłki, ale oglądanie ich w akcji było czystą przyjemnością.

Są drużyny, które składają się z równych poziomem zawodników, może nie wybitnych, ale stanowiących kolektyw, inne, jak Rumunia sprzed dwóch dekad, mają gwiazdę – Hagiego i wokół niego solidnych grajków, jeszcze inne są jak „tamta” Holandia. Van der Saar, Stam, bracia de Boer, Bergkamp, Cocu, Overmars, Davids, Seedrof, Kluivert czy debiutujący zaraz po mundialu we Francji w 1998 roku van Nistelrooy. To oczywiście tylko część nazwisk, które znane były każdemu fanowi piłki nożnej.

bergkamp-laczy-nas-pasja

Dzisiaj na próżno szukać aż tylu gwiazd w składzie „Pomarańczowych”. Powoli kończący kariery Robben i Sneijder oraz kilku młodych, podobno perspektywicznych, to wszystko. Porównując Holandię do wspomnianej wcześniej Rumunii, naszego jutrzejszego rywala w eliminacjach do mundialu w Rosji, widzimy jedno podobieństwo. W ciągu dwóch dekad, kiedy to odeszli najlepsi zawodnicy – w Rumunii Hagi, w Holandii jakichś dwudziestu, oba zespoły nie mają żadnych gwiazd światowego formatu.

Porównanie to niestety nie wypada korzystnie dla Holandii. Mając złote pokolenie straszące resztę świata i mocno rozbudowany system szkolenia nie byli w stanie utrzymać się na szczycie i stworzyć kolejnej generacji magików futbolu.

Pretekstem do naszych rozmyślań był wczorajszy mecz z Belgią, krajem, gdzie właśnie takie złote pokolenie zaczyna wchodzić na szczyt. Patrzyliśmy na Holendrów i nijak nie przypominali drużyny, którą zachwycaliśmy się kiedyś. Bez „zęba”, bez polotu, bez indywidualnych popisów. Niby był to tylko mecz towarzyski, a wiadomo, że brak stawki bywa demotywujący, ale jak pokazały ostatnie eliminacje na Euro we Francji – stawka też niewiele wpływała na ich grę.

Holenderska piłka przeżywa kryzys i nawet trzecie miejsce w Brazylii tego nie zmienia. Gdzie jest Ajax Amsterdam, klub, który był kuźnią talentów? Brak kwalifikacji na francuski czempionat, porażki z Islandią, bezbarwna gra… Nie takich Oranje pamiętamy i nie takich chcemy oglądać!

Komentarze