Piłka nożna: Jagiellonia liderem trzy kolejki przed końcem!

    Zastanawiamy się, jakie byłyby okładki gazet sportowych w naszym kraju i nagłówki największych portali, gdyby Ekstraklasa rozstrzygała się po 30 kolejkach. Formuła sezonu wyglądałaby tak, jak jeszcze kilka lat temu i nie było by tych siedmiu meczów dodatkowych. Pewnie wszyscy triumfalnie donosilby o tym, że Jagiellonia jest o trzy kroki przed pierwszym w historii klubu mistrzostwem Polski. Jako że obecne rozgrywki wyglądają jak wyglądają, to wszyscy z trochę większym dystansem reagują na to, co dzieje się na polskich boiskach.

    W 27. kolejce tylko Lech stracił punkty. Mówimy oczywiście o ekipach z wielkiej czwórki, które walczą o mistrzostwski tytuł. Reszta, zgodnie, bez żadnych problemów. Choć zarówno Jagiellonia, jak i Lechia mocno musiały się napocić, by dopisać po swoich meczach komplet do swojego dorobku.

    Spotkanie Wisły Kraków z Lechem Poznań nazwane zostało szlagierem tej serii gier i nie ma się czemu dziwić. Obie ekipy mistrzowską koronę łącznie zdobywały aż 20 razy w historii rozgrywek, a dobra forma jednych i drugich kazała wierzyć, że będziemy oglądać dobre spotkanie. Takie było, ale tylko na trybunach. Przy Reymonta zasiadło bowiem komplet kibiców, naprawdę fani spisali się na piątkę z plusem. Gorzej z piłkarzami, których najwidoczniej satysfakcjonował bezbramkowy remis. Lech oddał w dwóch ostatnich spotkaniach aż cztery punkty swoim rywalom. Patrząc na ambitne plany Kolejorza w tym sezonie, to może się odbić w końcowym rozrachunku.

    O ile w Krakowie remis wisiał w powietrzu od pierwszego gwizdka, o tyle Legia miała zadanie teoretycznie łatwe. Królowie remisów, czyli Pogoń Szczecin, długo swój ulubiony wynik była w stanie utrzymać. Po godzinie gry na 1:0 trafił Kucharczyk, niespełna kwadrans później jego śladami poszedł Odidja. Legia mimo wszystko dosyć pewnie wygrała, a Portowcy, którzy przez długi czas utrzymywali się w mistrzowskiej ósemce, są obecnie na 10. miejscu. W ostatnich pięciu meczach – tylko dwa punkty. Do 8. Korony na ten moment dwa punkty straty.

    Jagiellonia błagała, błagała, aż sobie wybłagała w końcu gola dającego zwycięstwo. Kibice zebrani na obiekcie w Białymstoku w pewnym momencie zaczęli się już naprawdę obawiać o wynik meczu z Termalicą. Ekipa, która niedawno zremisowała z Lechią i Legią była blisko tego samego w spotkaniu z Jagą. W 79 minucie arbiter wskazał na wapno, a jedenastkę na gola zamienił Cillian Sheridan. Do końca spotkania rezultat na tablicy świetlnej nie uległ zmianie, a ekipa Probierza wygrała już po raz dziewiąty na własnym boisku. Lepszym wynikiem może pochwalić się tylko Legia.

    Na koniec bardzo ciekawe spotkanie, czyli Lechia Gdańsk kontra Zagłębie Lubin. Oglądaliśmy naprawdę dobre spotkanie i z samego jego przebiegu powinniśmy oglądać zdecydowanie więcej goli. Sama Lechia miała sporo, poprzeczka Borysiuka, kilka fajnych akcji braci Paixao. W 27 minucie Marco wykorzystał dobre podanie Haraslina, który natomiast został znakomicie wypatrzony przez Wolskiego. Po tej koronkowej akcji z początku spotkania mieliśmy wyostrzony apetyt na więcej aż do końca meczu. Niestety, piłkarze Lechii na tym poprzestali. Trzy punkty zostały w Gdańsku. Lechia zainkasowała komplet po raz pierwszy od czterech meczów.

    Kolejne mecze już za tydzień. Nie możemy się doczekać.

    Komentarze