Piłka nożna: Inter Mediolan znowu zwycięski!

Zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo – nie, to nie rażące w oczy powtórzenia, a rezultaty, jakimi kończyły się ostatnie mecze w wykonaniu Interu Mediolan. Pamiętacie drużynę prowadzoną przez Jose Mourinho, która w 2010 roku wygrywała Ligę Mistrzów, prawda? No właśnie. My też mamy wrażenie, że w niebieskiej części Mediolaniu powstaje coś fajnego. Oczywiście z dala jesteśmy od tego, żeby wydawać jakieś przedwczesne osądy, ale już teraz możemy stwierdzić, że miło patrzy się na to, co na boisku wyprawia ekipa Nerazzurrich.

Łatwo, gładko i przyjemnie – tak wyglądało to wczoraj. Zgoda – Pescara to nie jest może przeciwnik najwyższych lotów, ale mimo wszystko styl, w jakim Icardi i spółka pogonili czerwoną latarnię ligi działa na wyobraźnię. Do trafień z pierwszej połowy Danilo D’Ambrosio i Joao Mario swojego gola już po przerwie dołożył Eder.

Czekając na pierwszy gwizdek spodziewaliśmy się tego, że Inter od razu ruszy do ataku, jak miał to w zwyczaju w ostatnich spotkaniach. Tym czasem po błędzie Samira Handanovica piłka po strzale Verre zatrzepotała w siatce. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie spalony – sędzia liniowy przez chwilę wstrzymywał się od decyzji, ale jednak podniósł chorągiewkę. Jak się później okazało – miał rację, bo piłkarz grający z numerem 7 był w momencie podania bliżej bramki niż Miranda. Co ciekawe, były zawodnik Atletico Madryt chwilę wcześniej też miał swoją okazję do wpisania się na listę strzelców, ale był nieskuteczny.

Chwilę później Joao Mario bardzo sprytnym strzałem próbował zaskoczyć Bizarriego, ale ten zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Po krótko rozegranym stałym fragmencie gry Marcelo Brozović idealnym podaniem obsłużył D’Ambrosio, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Inter chciał póść za ciosem i coraz śmielej atakował. Mario nie wykorzystał sam na sam, a Gagliardini po strzale głową pomylił się, ale tylko nieznacznie. Tuż przed zejściem na przerwę bardzo aktywny Joao Mario wpisał się na listę strzelców, pakując piłkę do pustej bramki po idealnym zagraniu od Perisica. Inter 2, Pescara 0.

Kibice zgromadzeni na San Siro chcieli wielkich grzmotów po przerwie, ale Inter spuścił z tonu. Piłkarze Stefano Pioliego grali jakby wolniej, jakby bardziej oszczędzając się przed kolejnymi spotkaniami. Od 70 minuty Inter zaczął wprowadzać świeżych zawodników. Na placu gry pojawili się Eder, Gabriel i Santon i ten pierwszy wpisał się nawet na listę strzelców ustalając wynik spotkania na 3:0. Choć trzeba Pescarze oddać, że ta miała jeszcze swoje szanse, by wynik konfrontacji odwrócić. Sytuację sam na sam zmarnował Bahebeck, a dobitka Verrego trafiła w poprzeczkę. Inter wygrał i po raz siódmy z rzędu może z czystym sumieniem dopisać sobie komplet punktów.

Co daje te zwycięstwo Interowi? Dzięki porażce Lazio z Chievo, ekipa Piolego awansowała na czwarte miejsce w tabeli. Do trzeciego Napoli Nerazzurri tracą już tylko dwa punkty, choć Milik z kolegami swój mecz rozegrają dopiero dzisiaj wieczorem.

Puchar Włoch.

Rozumieliśmy “tryb ekonomiczny”, który Inter zademontrował w drugiej połowie meczu z Pescarą, bo już we wtorek drużyna Piolego gra z Lazio w Pucharze Włoch. Tak jak już napisaliśmy – Lazio przegrało w ten weekend i być może myślami było już właśnie przy starciu z ekipą z Mediolanu.

Kilka słów na temat najbliższego tygodnia podczas konferencji prasowej powiedział Stefano Pioli:

“Musimy całkowicie skupić się na wtorkowym meczu. Musimy wystawić silny zespół. Pokonaliśmy Lazio w lidze, ale było to dla nas trudne zwycięstwo. Następnie pojedziemy do Turynu i postaramy się podjąć z nimi grę, choć wiemy, że będziemy mieć bardzo dobrego przeciwnika. Trzeba szanować rywala będąc jednocześnie świadomym własnych zdolności.”

A za tydzień Inter jedzie do Turynu na mecz z Juventusem. Patrząc na formę ekipy Piolego musimy przyznać, że moment na starcie z mistrzem Włoch jest to dla Nerazzurrich idealny. Spodziewamy się dobrego widowiska.

Komentarze