Piłka nożna: Hull podejmuje Everton!

Nie będziemy nawet próbować nikomu mydlić oczu – jesteśmy lekko zawiedzeni. Przebierając nerwowo nogami pod stołem wyczekujemy tego, co wydarzy się jutrzejszego dnia na angielskich boiskach. Zanim jednak do tego dojdzie, w meczu 19 kolejki Premier League zagrają drużyny Hull City i Evertonu. Spotkanie te ma być jedynie przystawką przed daniem głównym.

Hull na zakończenie 2016 roku podejmie na swoim boisku Everton. Zespół, który mimo wahań formy i nierównej dyspozycji po połowie sezonu będzie plasował się w pierwszej ósemce ligi. Widoki na przyszłość dla piłkarzy prowadzonych przez Mike’a Phelana są mniej optymistyczne. Hull wygrało ostatnio prawie dwa miesiące temu.

O:3 z Manchesterem City, 0:1 z West Hamem i 0:3 z Tottenhamem – to bilans Hull w ostatnich trzech spotkaniach, czyli tak naprawdę ostatnich dwóch tygodni, bo z Kogutami Huddlestone i spółka przegrali 14 grudnia. Intensywność grania duża, powtarzalność niestety też na wysokim poziomie – Hull przegrywa ostatnio wszystko jak leci. Gdy skonfrontujemy chłopaków Phelana z Evertonem, który w tym czasie pyknął Leicester na wyjeździe i pokonał Arsenal, to zauważamy, że obie ekipy znajdują się obecnie po przeciwległej stronie barykady.

Wspomnieliśmy o ostatnim zwycięstwie Hull, warto wspomnieć, ile razy zespół ten wygrywał w tym sezonie. Dokładnie trzy z osiemnastu spotkań padły łupem Tygrysów, dwukrotnie ta sztuka udała się na własnym boisku. Reszta? Porażki, porażki i jeszcze raz porażki. Łącznie aż dwanaście przy trzech remisach. Ostatni podział punktów to 3:3 po kosmicznym meczu z Crystal Palace, które również jednak w tym sezonie nie zachwyca.

koeman-laczy-nas-pasjaTeoretycznie faworyt w tym spotkaniu jest jeden, ale…no właśnie. Everton gra w kratkę. I tak zwycięstwa, o których przed chwilą wspomnieliśmy przedziela porażka w niezwykle prestiżowym spotkaniu z Liverpoolem. Gdy dodamy do tego, że 4 grudnia Everton zremisował z Manchesterem United, to dochodzimy do wniosku, że dzisiejszego wieczoru wszystko może się wydarzyć. Hull może się przełamać, a Everton wyłożyć o własne nogi.

Choć z drugiej strony. W samym grudniu – United, Watford, Arsenal, Liverpool i Leicester. Siedem zdobytych punktów w tych spotkaniach z pewnością wstydu nie przynosi.

Ronald Koeman, czyli opiekun The Toffees zdaje sobie sprawę, że piątkowy mecz może być dla niego niezwykle zdradliwy. “Mecz pułapka” – tak nazwał to Holender. W poprzedzającej do konferencji prasowej w kilku słowach wypowiedział się o drużynie Hull:

“Nie patrzę na pozycję w tabeli, ponieważ oglądałem mecz Hull z Manchesterem city i tam do 70 minuty był remis 0:0, a Tygrysy grały bardzo dobrze. Mieli swoje szanse, mogli wyjść na prowadzenie. Z West Hamem również przegrali, ale również zagrali dobre zawody. Moim zdaniem zasługiwali na zwycięstwo. Tylko dzięki perfekcyjnemu spotkaniu jesteśmy w stanie wygrać ten mecz. Nikt nie da nam nic za darmo”.

Koeman wypowiedział się trochę kurtuazyjnie, ale trzeba mu przyznać rację – z City i West Hamem Hull nie wyglądało jak ostatnia drużyna w lidze. Zachowawczy jest również Phelan, który bardzo motywująco przekonywał w rozmowie dziennikarzy, że panuje nad szatnią Hull i wierzy, że jego piłkarze w końcu zaczną wygrywać. Zauważa progres w boiskowych poczynaniach swoich podopiecznych, co jest kluczem do regularnego punktowania.

Już w poniedziałek, 2 stycznia kolejna seria gier. Everton podejmie u siebie Southampton. Hull skonfrontuje się z West Bromwich Albion.

 

 

Komentarze