Ostrzyliśmy sobie apetyty na wczorajszą konfrontację Liverpoolu z Chelsea, czekaliśmy na ruch Arsenalu, który miał – przynajmniej w teorii – łatwą drogę do tego, by odrobić po spotkaniu z Watford dystans do liderującej Chelsea. Stało się jednak tak, że The Blues do swojego dorobku dopisali jeden punkt, a Kanonierzy zaliczyli pusty przelot. Dziś w akcji

Ostrzyliśmy sobie apetyty na wczorajszą konfrontację Liverpoolu z Chelsea, czekaliśmy na ruch Arsenalu, który miał – przynajmniej w teorii – łatwą drogę do tego, by odrobić po spotkaniu z Watford dystans do liderującej Chelsea. Stało się jednak tak, że The Blues do swojego dorobku dopisali jeden punkt, a Kanonierzy zaliczyli pusty przelot. Dziś w akcji zobaczymy aż sześć drużyn.

West Ham kontra Manchester City, Manchester United gra z Hull City, a Stoke podejmuje na własnym boisku Everton. Ekipy prowadzone przez Jose Mourinho i Pepa Guardiolę walczą o to, by skrócić dystans do drużyn z „wielkiej czwórki”. The Toffees marzą natomiast o tym, by wygrać po raz czwarty z rzędu i nie utknąć w środku tabeli.

Pierwsi na boisku wychodzą Młoty oraz The Citizens, więc najpierw będzie o tym właśnie spotkaniu. Piłkarze Slavena Bielicy przegrali w pierwszym spotkaniu w 2017 roku z Manchesterem United, ale potem dwukrotnie zdobywali komplet punktów z Crystal Palace i Middlesbrough. W tych dwóch grach zdobyli aż sześć bramek i tracili tylko jedną. W wyraźnym gazie jest Andy Carroll, który najpierw trafił do siatki raz, w kolejnym meczu już dwukrotnie. Ciekawi jesteśmy, jak przerwa od grania w Premier League wpłynie na ekipę, której w ostatnim czasie wiodło się całkiem przyzwoicie.

Po drugiej stronie rzeki wydaje się być Manchester City, który w przeciwieństwie do West Hamu dobrze rok zaczął (zwycięstwo z Burnley), ale potem poległ z Evertonem 0:4 i tylko zremisował z Tottenhamem 2:2, mimo że wygrywał już 2:0. Cieniem samego siebie jest ostatnio Aguero, który z powodu drobnego urazu z Crystal Palace w ogóle nie zagrał. Spośród pięciu najlepszych obecnie ekip w Anglii City strzela najmniej (43 zdobyte gole) i traci najwięcej (28 straconych goli). Zobaczymy, jak Guardiola poukłada swoją ekipę przeciwko drużynie, która ostatnio imponuje skutecznością. Zobaczymy, czy ekipa Bielicy będzie w stanie odpowiedzieć na porażkę 0:5 przeciwko Manchesterowi City w Pucharze Anglii z 6 stycznia tego roku.

Pep Guardiola odpowiedział dosyć przewrotnie na pytania dziennikarzy o brak licznych wzmocnień w tym okienku transferowym.

„Co tydzień jestem smutny, że nie mogę zabrać na mecz trzech-czterech piłkarzy, którzy nie mieszczą się w składzie meczowym. Jestem smutny, bo wiem, że każdy chce grać jak najwięcej. Nie rozumiem zatem, dlaczego wszyscy pytają mnie o tylko jeden transfer i brak kolejnych wzmocnień.”

***

Pisaliśmy jakiś czas temu, że Manchester United wskoczył na właściwe tory i znowu zaczął wygrywać mecz za meczem w Premier League. Ostatnie dwie gry to jednak dwa podziały punktów. Szczególnie boli strata dwóch oczek w spotkaniu ze Stoke, choć pamiętamy, że dopiero ostatnia minuta meczu i fenomenalny gol Rooneya z rzutu wolnego zagwarantował w ogóle jakiekolwiek punkty ekipie prowadzonej przez Jose Mourinho. Dziś Manchester nie może sobie pozwolić na wpadkę, bo na Old Trafford przyjeżdża ostatnia ekipa w lidze.

Napisalibyśmy o Hull coś dobrego, ale zbyt wielu argumentów ku temu nie dają nam piłkarze Marco Silvy. Czternaście spotkań przegranych w tym sezonie to bowiem najgorszy rezultat w całej stawce. Co prawda 14 stycznia Tygrysy uporały się z Bournemouth Artura Boruca, ale już tydzień później ulegli Chelsea 0:2. Od  wczoraj bardziej wnikliwie przyglądamy się temu, co Hull będzie sobą prezentowało, bo kontrakt z beniaminkiem podpisał Kamil Grosicki. Ciekawi jesteśmy, czy Polak będzie miał wpływ na grę angielskiego outsidera.

Co ciekawe, obie ekipy zmierzą się po raz trzeci w ciągu zaledwie 23 dni. W dwumeczu w EFL Cup górą było United, choć  przed niespełna tygodniem to Hull zwyciężyło 2:1.

Jose Mourinho na przedmeczowej konferencji prasowej zapowiedział, że jeden piłkarz może być pewny występu od pierwszej minuty – mowa o Henriku Mchitarjanie.

„Wyobrażacie sobie, żeby najlepszy na boisku piłkarz w ostatnim meczu nie zagrał? Nie, on musi grać. Jest w dobrej formie i musi wyjść na boisko od początku.”

***

Na boisku zameldują się również piłkarze Stoke i Evertonu. Dobrze w ten rok weszli gospodarze, którzy ograli Watford, po czym zwyciężyli z Sunderlandem, by przeciwstawić się Manchesterowi United i zdobyć cenny punkt. Przy optymistycznym dla siebie scenariuszu piłkarze Marka Hughesa mogą wskoczyć na miejsce numer dziewięć w tabeli i przybliżyć się do czołówki ligi. Fanów Stoke martwi z pewnością nie najlepsza postawa swoich ulubieńców na własnym boisku. Jak do tej pory – 4 zwycięstwa, 4 remisy i 3 porażki.

Everton jako jedyny zespół w Premier League wygrał trzy ostatnie spotkania z rzędu. Z ostatnich pięciu – aż cztery zwycięstwa i remis, co również jest najlepszym rezultatem w całej lidze. Po słynnym rozbiciu Manchesteru City, Lukaku i spółka ograli na wyjeździe Crystal Palace i z nadzieją mogą patrzeć w przyszłość. Ta każe wierzyć, że drużyna Koemana wskoczy zaraz do czołówki ligi i doścignie obie ekipy z Manchesteru. Żeby tak się jednak stało, dziś trzeba wygrać. Podział punktów z pewnością The Toffess nie zadowoli.

Z trudnego zdania, które stoi przed drużyną Evertonu zdaje sobie sprawę trener, Ronald Koeman.

„Zawsze gra się trudno na boisku Stoke. Tam jest zimno i wietrznie, co znacznie utrudnia grę. Stoke często w tych warunkach radzi sobie lepiej od przeciwnika. Mają dobrych piłkarzy w ataku i silnych obrońców, więc na pewno nie będzie łatwo. To będzie trudny dla nas mecz.”

Te trzy spotkania kończą 23. serię gier. Następna kolejka Premier League już w najbliższy weekend.

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem