PIłka nożna: FC Barcelona w kolejnej rundzie Pucharu Króla

Z dystansem podchodzimy do jesiennych meczów Pucharu Króla w Hiszpanii. Zestawienie par wygląda tak, że w ciemno można obstawiać, kto awansuje do dalszej rundy. Sytuacja zmienia się jednak, gdy w pierwszym meczu dochodzi do niespodzianki i przed rewanżem wszystko może się wydarzyć. Wtedy pojawiają się emocje, których wcześniej nie zakładaliśmy. Broniąca tytułu FC Barcelona trafiła

Z dystansem podchodzimy do jesiennych meczów Pucharu Króla w Hiszpanii. Zestawienie par wygląda tak, że w ciemno można obstawiać, kto awansuje do dalszej rundy. Sytuacja zmienia się jednak, gdy w pierwszym meczu dochodzi do niespodzianki i przed rewanżem wszystko może się wydarzyć. Wtedy pojawiają się emocje, których wcześniej nie zakładaliśmy.

Broniąca tytułu FC Barcelona trafiła w Pucharze Króla na Hercules Alicante, czyli zespół, który jeszcze nie tak dawno temu grał w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Po pierwszym, zakończonym remisem meczu, wiele osób chciało zobaczyć, jak poradzą sobie piłkarze z południa na Camp Nou.

Czy spodziewaliśmy się niespodzianki? Raczej nie, choć Luis Enrique dał przed tym meczem wolne Messiemu, Neymarowi, Suarezowi i Pique. Wiadomo było, że Barca wyjdzie rezerwowym składem, a kilka razy już w tym sezonie eksperymentowanie przy wyjściowym ustawieniu odbiło się Lucho czkawką.

Patrząc na pierwszy garnitur mistrzów Hiszpanii – wczoraj zagrał tylko Rakitic i Mascherano. Zastanawaliśmy się, kto będzie liderem środka pola. Właśnie Rakitic, czy któryś z dwójki Gomes-Denis? Kto będzie strzelał bramki? Nieskuteczny Paco, czy może Arda Turan? Jak na skrzydle wypadnie Rafinha, który mimo małej ilości minut w tym sezonie strzelił już kilka bramek czym walnie przyczynił się do zdobyczy punktowej?

andre-gomes-laczy-nas-pasja

Nasze wątpliwości trwały mniej więcej pół godziny. Oczywiście w tym czasie Barca przeważała, klepała, wymieniała piłkę i kilkukrotnie zagrażała bramce rywali. Dopiero jednak 37 minut gry przyniosła Blaugranie prowadzenie, gdyż po składnej akcji w środku pola i kilku zagraniach z pierwszej piłki dosyć przypadkowo w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem znalazł się Digne, który jako pierwszy zapisał się w protokole meczowym.

Jeszcze przed przerwą na zwód Ardy nabrał się Roman, który wykosił Turka równo z trawą. Do piłki ustawionej na 11-stym metrze podszedł Rakitic, który pewnym strzałem karnego zamienił na bramkę. Hercules, mimo że dzielny i bojowo nastawiony nie mógł zbyt wiele zdziałać wobec o klasę lepszej Barcelony.

Po przerwie? Używając żargonu piłkarskiego – posypało się. Indywidualną akcję Turana wykończył Rafinha mocnym strzałem z dystansu, chwilę później znakomite podanie Vidala strzałem głową na bramkę zamienił sam Arda. Barcelona bawiła się w kotka i myszkę z piłkarzami Herculesa, który mniej więcej od 60 minuty spotkania wyczekiwali jego końca.

Kolejne gole? Proszę bardzo. Barca grała jak z nut, a gdybyśmy nie wiedzieli, że na boisku nie ma ani Messiego, ani Suareza czy Neymara moglibyśmy pomyśleć, że Lucho na piłkarzy z Alicante posłał do boju najcięższe dzieła. Kolejne gole padły łupem Paco Alcasera i dwukrotnie Ardy, który najpierw dobił piłkę po strzale Hiszpana, a potem pięknym rogalem zerwał pajęczynę w bramce strzeżonej przez Buiguesa Rico.

Barca ostatecznie wygrała 7:0 mimo braku kilku swoich gwiazd i zapewniła sobie awans do kolejnej rundy Pucharu Króla. Niespodzianki zatem nie było, choć tak naprawdę, nie miało prawa jej być. 8:1 w dwumeczu to dosyć wyraźny komentarz odnośnie tego, kto był lepszy w tej rywalizacji.

Mecze kolejnej rundy Pucharu Króla zostaną rozegrane po nowym roku.

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem