Piłka nożna: Emocje jak na grzybach, Bayern gra z Atletico

Nie będziemy ściemniać – czujemy spory zawód. Mieliśmy nadzieję, że dzisiaj będziemy emocjonować się jeszcze europejską piłką. Może nie wszystkimi meczami, ale stawialiśmy, że obejrzymy przynajmniej jedno spotkanie o stawkę. O pierwsze miejsce w grupie. Liczyliśmy po cichu, że dopiero szósta seria gier rozstrzygnie, kto był w grupie lepszy – Bayern czy Atletico. Zamiast o pełną pulę i wielki prestiż w Monachium piłkarze będą jednak grali dziś o skrzynkę śliwek.

Po losowaniu swoją uwagę od razu skierowaliśmy w stronę grupy D. Tam bowiem do wybranego z pierwszego koszyka Bayernu dołączyło Atletico, czyli finalista poprzedniej edycji Champions League. Dodatkowym smaczkiem rywalizacji dodawał fakt, że obie drużyny spotkały się w półfinale w maju. Wtedy Robert Lewandowski i spółka musieli uznać wyższość bandy Simeone.

Porównań obu momentów sezonu nie doszukiwaliśmy się. Tam walka o finał, tu grupowa kopanina. Żeby jednak nie umiejszać stawki jesiennych spotkań w Lidze Mistrzów, chcemy przypomnieć, że zwycięzca grupy na wiosnę będzie mierzył się z któryś zespołów z drugiego miejsca. Dodatkowo rewanż rozegra na własnym boisku.

Zadaliśmy sobie trudu i sprawdziliśmy, ile zespołów, które wyszły z drugiego miejsca w grupie, awansowały do ćwierćfinału CL w ostatnich 10 latach. Wyszło nam coś takiego:

Sezon 2006/2007 – 3 drużyny z drugiego miejsca w grupie awansowały do ćwierćfinału,

Sezon 2007/2008 – 2,

Sezon 2008/2009 – 3,

Sezon 2009/2010 – 3,

Sezon 2010/2011- 1,

Sezon 2011/2012 – 2,

Sezon 2012 – 2013 – 2,

Sezon 2013/2014 – 0,

Sezon 2014/2015 – 2,

Sezon 2015/2016 – 2,

Czyli, jak widzimy – lepiej grupę wygrać. Tylko 25% zespołów, które nie wygrały grupy, awansowały później do ćwierćfinału.

Jako, że jesteśmy lekko zaskoczeni, że tak łatwo i w zasadzie bez oporu Bayern przegrał bój z Atletico o grupowy piedestał, postanowiliśmy również sprawdzić, kiedy ostatnio Bawarczycy nie wygrali swojej grupy w Champions League. Uwaga, uwaga! Miało to miejsce w sezonie 2009/2010, czyli siedem lat temu.

muller-laczy-nas-pasja

Chcielibyśmy napisać, że odliczamy godziny do tego spotkania, odświeżamy co kilka minut strony klubowe obu zespołów i namiętnie szukamy przecieków na twitterze odnośnie awizowanych składów, ale nie – absolutnie nas to nie grzeje. Oczywiście, że mecz obejrzymy i pewnie kilka razy w ciągu 90 minut zdarzy nam się zapomnieć i wrzasnąć, gdy Robert będzie blisko strzelenia gola, ale tak w gruncie rzeczy to wszystko, co wydarzy się w Monachium traktujemy na miękko, bez emocji.

I tak zastanawiamy się, czy równy dystans do tego, co wydarzy się wieczorem będzie miał również Carlo Ancelotti. Czy chce z twarzą pożegnać 2016 rok na europejskich boiskach, czy myślami jest już przy sobotnim meczu z Wolfsburgiem.

Bo dziś w najgorszym wypadku Bayern może przegrać, choć to i tak nie będzie miało żadnego znaczenia. Ewentualna porażka w sobotę może spowodować, że już na początku grudnia sroga zima zawita do Monachium. Taka, której nie pamiętają nawet najwierniejsi fani Bawarczyków.

Komentarze