Piłka nożna: Ekstraklasa czas start!

    Zawsze, gdy w tygodniu rozgrywane są mecze Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, mamy wrażenie, że czas leci szybciej. Jeszcze w poniedziałek oglądamy ostatni mecz polskiej Ekstraklasy, potem wpadamy w wir wielkiego grania na boiskach w Anglii i Hiszpanii i ledwo zdążymy się obrócić, ledwo poukładamy sobie w głowie, kto odpadł, a kto gra dalej, to znowu na boisko wychodzą piłkarze z Ekstraklasy. Nie inaczej będzie również i tym razem, bo standardowo już w piątek obejrzymy dwa spotkania.

    Polski Robin Hood, czyli Termalica Bruk-Bet Nieciecza podejmie na swoim boisku Śląsk Wrocław, który zawodzi ostatnio na całej linii. W Krakowie zmierzą się natomiast dwie Wisły. Beniaminek z Płocka przy ulicy Reymonta będzie chciał odnieść trzecie w tym roku kalendarzowym zwycięstwo.

    Jakby to nie zabrzmiało, to problemem Termaliki może być dziś to, że Śląsk jest w bardzo słabej dyspozycji. Tajemnicą nie jest, że ekipa z Niecieczy najlepiej gra z zespołami z topu. Jan Urban, który przyszedł do stolicy Dolnego Śląska po to, by wskrzesić w drużynie, która jeszcze nie tak dawno temu zdobywała mistrzowski tytuł dawny blask, jest bezradny. Wrocławianie stracili aż 10 bramek w trzech kolejnych spotkaniach i dziś są już tylko o jeden punkt nad strefą spadkową. Przed tygodniem na własnym stadionie Śląsk uległ Piastowi Gliwice, który poprzednio aż 7 razy z rzędu dostawał bęcki. Jeżeli mielibyśmy wskazać na dzień dzisiejszy drużynę, która najbardziej zawodzi, to gdzieś koło Górnika Łęczna i Piasta Gliwice wskazalibyśmy właśnie na Śląsk.

    Wyniki Termaliki na wiosnę rozczarowują, gdyż w 5 spotkaniach piłkarze Czesława Michniewicza uzbierali tylko 3 punkty. Gdy jednak spojrzymy na ekipy, z którymi przyszło im się mierzyć, to dochodzimy do wniosku, że o więcej oczek było bardzo trudno. 0:3 z Lechem w Poznaniu, remis z Lechią u siebie i podział punktów z Legią przy Łazienkowskiej – tragedii nie ma. Tylko jedno oczko w spotkaniu z Ruchem i – co najważniejsze – pusty przelot w konfrontacji z Wisłą Płock powinny dać jednak sporo do myślenia.

    Poniżej kilka słów od Przemysława Szarka, który w przegranym 0:1 spotkaniu z Wisłą Płock strzelił gola samobójczego.

    “Musimy się podnieść po porażce z Wisłą Płock i wygrać. Śląsk ostatnio nie punktuje. Jest w dołku, ale to drużyna, który ma potencjał i kim straszyć.  My koncentrujemy się na swojej grze. Wiemy co mamy do poprawienia i nad tym pracujemy.”

    Początek tego spotkania już o godzinie 18.


    ***

    Mimo że wiosną każdy zespół rozegrał już pięć ligowych spotkań, to my w dalszym ciagu nie wiemy, na co stać Wisłę Kraków. Z jednej strony zwycięstwa nad Jagiellonią Białystok, która bije się w tym sezonie o tytuł mistrzowski, z drugiej porażka ze Śląskiem, który ledwo zipie. Jeżeli mielibyśmy oceniać formę Białej Gwiazdy przez pryzmat ostatniego spotkania z Legią, to mimo porażki nie jest ona najgorsza. Chwalić jednak drużynę, która przegrywa spotkanie, nie wypada. To nie w naszym stylu.

    Generalnie jednak uważamy, że w ekipie z Krakowa drzemie ogromny potencjał. Brożek, Boguski, Stilic, Małecki, Głowacki – to samo w sobie robi wrażenie. Gdy zerkamy ukradkiem na tabelę, to dostrzegamy w niej Wisłę, która balansuje w okoliach ósmego miejsca. Na tę chwilę piłkarze z Krakowa są siódmi, ale mają tylko o dwa punkty więcej niż ósma Korona i dziewiąta Wisła Płock. Jeżeli jutro to goście okażą się lepsi, to na cztery kolejki przed końcem rundy zasadniczej beniaminek będzie bliżej grania w grupie mistrzowskiej.

    “Największe wyzwanie, przed którym stoimy to przeniesienie stylu jaki prezentujemy u siebie na potyczki wyjazdowe. Ale teraz liczy się już tylko starcie z Wisłą Płock – nie możemy teraz za bardzo zaprzątać sobie głowy delegacjom (…) Dla nas zbliżające się starcie jest jak wielki finał. Później chcemy oczywiście stawiać kolejne kroki, ale teraz to jest dla nas najistotniejsze. Zespół trenera Kaczmarka dysponuje szeroką, wyrównaną kadrą i nawet gdy wypadnie jakiś gracz z powodu kontuzji to zaraz inny jest w stanie zastąpić go na wysokim poziomie. To także świadczy o klasie naszego rywala.” – to wypowiedź z wczorajszej konferencji prasowej Kiko Ramireza.

    W odpowiedzi kilka słów od Dominika Furmana.

    Patrząc na przebieg całego sezonu, początek mieli bardzo słaby, później było już zdecydowanie lepiej. Pierwszy mecz z nami wygrali, ale można powiedzieć, że to my powinniśmy w tamtym spotkaniu cieszyć się z punktów. Taka jest piłka. Oglądałem ich ostatni mecz z Legią i na pewno dostrzegłem dobre i słabe strony tej drużyny. Ale trzeba pamiętać, że najważniejsze w piłce jest to, że mecz meczowi nie jest równy.  To wszystko będzie szalenie istotne w piątek o 20:30″

    Ciekawi jesteśmy, czy Termalica po raz kolejny pogubi punkty z kimś z dołu tabeli. No i mamy nadzieję, że w końcu przekonamy się, na co rzeczywiście stać krakowską Wisłę.

    Komentarze