Piłka nożna: Dziwnych zdarzeń w Wiśle Kraków ciąg dalszy

„Dziwny jest ten świat”, to jeden z najlepszych utworów w historii polskiej muzyki rozrywkowej. O tym, co aktualnie dzieje się na kuli ziemskiej nie będziemy rozprawiać, bo nie ma co ludzi straszyć na zapas. Skupmy się raczej na tym, jak dziwna jest polska piłka klubowa. Co prawda, teraz czeka nas długi weekend bez Ekstraklasy, ale działania niektórych osób i klubów nie pozwalają nam o niej zapomnieć.

Wczoraj poinformowano, że Dariusz Wdowczyk zrezygnował z funkcji pierwszego trenera Wisły Kraków. Sprawa o tyle dziwna, że ostatnio krakowska drużyna grała bardzo dobrze. Udało się jej już wyjść na prostą i wydawało się, że najtrudniejszy okres już za nimi. Trener pozostał na stanowisku, w momencie kiedy drużyna odniosła aż 7 porażek z rzędu, a zdecydował się na jej opuszczenie, kiedy wszystko szło co raz lepiej.

Sam Wdowczyk tak tłumaczy swoją decyzję: „Na pewno to nie tak, że podjąłem spontaniczną decyzję. Po prostu nie widzę możliwości dalszej współpracy z obecnym zarządem. Klub nie płaci mi od kilku miesięcy, są spore zaległości finansowe. To nie tak, że coś zepsuło się na przestrzeni ostatnich dni.

Nie odbieramy z zarządem na tych samych falach, wiele nas różni. Pewnych rzeczy nie mogę tolerować, na pewne rzeczy zwyczajnie nie mogę pozwolić. Nie chcę jednak wchodzić w szczegóły, bo to sprawa między mną i zarządem Wisły Kraków”.

wdowczyk-wisla-karuzela-laczy-nas-pasja

Oczywiście nikt nie jest zmuszony do pracy społecznej. Jeśli rzeczywiście trener nie dostawał pieniędzy, to zrozumiałym jest fakt jego odejścia. Dziwne jest jednak coś innego. Niedawno Wdowczyk udzielił publicznej wypowiedzi, w której stwierdził, że zaległości względem jego osoby zostały już praktycznie uregulowane, a pozostały tylko drobne kwoty.

Szkoleniowiec usprawiedliwiając swoją decyzję powiedział: „Umowę z Wisłą mogłem rozwiązać już wcześniej. Na przykład wtedy, gdy zwalniano z klubu moich pracowników. Chciałem jednak zachować się w porządku wobec klubu. Ostatnią rzeczą, na jaką bym się zdecydował to ucieczka z tonącego okrętu. Zostałem tylko ze względu na to, że drużyna była w trudnej sytuacji, przegrywaliśmy kolejne spotkania. Uznałem, że trzeba zostać i wrócić na odpowiednie tory, zacząć wygrywać. Razem z zawodnikami i sztabem szkoleniowym dokonaliśmy tej sztuki.”

Naprawdę dziwne są wszystkie zdarzenia wokół Wisły Kraków w tym sezonie. To wszystko póki co nie wygląda zbyt optymistycznie, ale kto wie jak to się zakończy? To przecież polska Ekstraklasa. Tutaj niczego nie da się przewidzieć.

Komentarze