Piłka nożna: Dziś poznamy ostatnich ćwierćfinalistów!

Odnosimy wrażenie, że dzisiejsze spotkania prezentują się bardzo podobnie do tych, które mieliśmy przyjemność oglądać wczoraj. W jednej parze wszystko wydaje się bardzo klarowne i niewiele wskazuje na to, żebyśmy byli świadkami nagłego zwrotu akcji. W drugiej natomiast, wszystko jest możliwe. Biorąc pod uwagę pierwsze spotkanie, w którym padło aż osiem bramek pomiędzy Manchesterem City i Monaco, możemy spodziewać się sporych emocji.

Teoretycznie Atletico i Manchester City, bo zarówno jedni jak i drudzy po pierwszych spotkaniach mają dwubramkową zaliczkę. Różnica jest jednak dosyć spora: Rojiblancos swoje pierwsze spotkanie wygrali 4:2 na BayArena. City natomiast pomimo wyniku 5:3, martwi się najbardziej tym, że aż trzy razy zostało ukąszone przez trzecią ekipę w Bundesligi z poprzedniego sezonu.

Po 25 minutach pierwszego meczu w Leverkusen stało się jasne – Aptekarze nie mają zbyt dużych szans w kontekście dwumeczu. Jeśli banda Simeone strzela gola pierwsza, robi to na obcym stadionie i już kilka minut później poprawia trafienie Saula golem Griezmanna, to nie są to dobre informacje dla przeciwników Atletico. Tuż po przerwie nadzieję w serca Bayeru wlał Bellarabi i wtedy – czysto teoretycznie – wszystko miało prawo się jeszcze odwrócić. Gameiro strzelając z rzutu karnego z sytuacji dobrej uczynił bardzo dobrą, Torres wbijając czwartego gola dał pewność Cholo – wodzu, tego dwumeczu już nie przegramy. Savic co prawda wbił jeszcze piłkę do własnej siatki, ale wynik 4:2 uzyskany na wyjeździe jest bardzo cenny. W rewanżu nie powinno być zatem niespodzianek.

Napisaliśmy na początku spotkania o tym, że oba dzisiejsze mecze wyglądają na bardzo podobne do tych wczorajszych. Juventus też ograł Porto na wyjeździe 2:0. Czujecie to?

***


“Nie myślę o tym, że jeżeli nic nie strzelimy, możemy awansować dalej. Zaczynamy od wyniku 5:3 w pierwszym meczu i musimy skupić się na tym, aby zrealizować to, co zamierzamy. Byłoby wielkim błędem myśleć o tym, co zrobiliśmy i nie myśleć o pracy jaka jest przed nami.” – to wypowiedź Pepa Guradioli przed tym spotkaniem.

Przesadnym byłoby stwierdzenie, że obie drużyny mają równe szanse na grę w ćwierćfinale, ale na pewno kwestia awansu nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Pierwsze spotkanie – o zgrozo – co tam się działo! Monaco po godzinie wygrywało 3:2, co było dla nas lekkim szokiem, a dla nich sporym bonusem w kontekście drugiego spotkania. Potem do roboty wziął się jednak Aguero i spółka, czego efektem były aż trzy gole zdobyte w dwa ostatnie kwadranse. Kun, Stones i Sane wpisując się na listę strzelców dali Guardioli poczucie przynajmniej częściowego wykonania pierwszego etapu misji. Obywatele muszą mieć jednak świadomość tego, że Monaco potrafi strzelać gole. Trzy trafienia na Etihad Stadium nie były dziełem przypadku.

Moim zdaniem AS Monaco jest najlepszą drużyną na świecie pod względem strzelania goli. Atakują pięcioma lub sześcioma graczami jednocześnie. Są silni fizycznie i szybcy. Byłem naprawdę pod wrażeniem ich gry w pierwszym meczu, a byłbym jeszcze bardziej po wrażeniem, kiedy zobaczyłbym mój zespół grający w piłkę nożną z poczuciem, że chce wygrać i nie myśli o przewadze z pierwszego meczu.” – tu znowu wypowiedź Guardioli.

Dziś będziemy znali już komplet ćwierćfinalistów tej edycji Champions League. Real, Bayern, Barcelona, Borussia, Juventus i Leicester czekają na kolejne dwie ekipy.

Komentarze