Piłka nożna: Dziś mija 5 lat od meczu Polska – Grecja na Euro!

Jak ten czas zasuwa. Jeszcze niedawno wybierano Polaków jako gospodarzy Euro 2012, a dziś mija dokładnie 5 lat od pierwszego spotkania podczas turnieju, w którym drużyna Franciszka Smudy mierzyła się z Grecją. 5 lat, rozumiecie? Przed chwilą przeżywaliśmy jeszcze czerwoną kartkę Wojciecha Szczęsnego i chwaliliśmy Przemysława Tytonia, który uchronił nas przed porażką, a dziś patrzymy na to wszystko z perspektywy już bardzo odległej. Oddajmy się na chwilę wspomnieniom i przypomnijmy sobie, jak to wyglądało w czerwcu 2012 roku.

Nie ukrywamy – zwariowaliśmy, gdy Lewy zdobył gola na 1:0. Turniej rozpoczął się dla nas idealnie. Polacy grali jak z nut i wydawało się, że nic nie jest nam w stanie odebrać pewnego zwycięstwa. Idealna wrzutka Kuby Błaszczykowskiego, perfekcyjne wykończenie Roberta Lewandowskiego i coś, co było marzeniem milonów Polaków oglądających te spotkanie, stało się faktem. Mamy to, prowadzimy z Grekami, wygrywamy mecz u siebie podczas wielkiego turnieju!

I nie wiemy, dlaczego nie wygraliśmy tego spotkania. Po latach, kiedy emocje już opadły, spotkanie oglądaliśmy kilkukrotnie, analizowaliśmy poszczególne jego momenty, w których to byliśmy wyraźnie lepsi, nie udało nam się mimo wszystko przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść? Nie wiemy, naprawdę, do dziś nie rozumiemy, dlaczego tak się stało. Jeszcze ta druga żółta kartka Sokratisa Papastathopoulosa tuż przed przerwą… Lepiej byśmy sobie tego nie wymarzyli.

Po przerwie najpierw wyrównał Dimitris Salpingidis, co było oznaką początków problemów. W 69. w polu karnym faulował Wojciech Szczęsny, za co sędzia wysłał go pod prysznic. Nie tylko wyrównały się siły na boisku, ale i Grecy stanęli przed szansą objęcia prowadzenia. Wtedy bohaterem naszej drużyny został Przemysław Tytoń, który wszedł w bardzo trudnym momencie na boisko, i wybronił jedenastkę. Uchronił tym samym nas przed czymś, co jeszcze 20 minut wcześniej wydawało się niemożliwe. Wynik spotkania już do końca nie uległ zmianie i Polacy tylko zremisowali z Grekami 1:1.

Ktoś powie: Ale remis z Grekami to nie jest zły wynik. Na pewno nie jest zły, ale patrząc na przebieg tego spotkania – szybko zdobyty gol, przewaga optyczna, gra o jednego piłkarza więcej u siebie na boisku przy pełnych trybunach. Naprawdę było bardzo blisko, a przez moment drżęliśmy o swój los. 1:1 to wynik sprawiedliwy, ale mimo wszystko nie powodujący u nas uśmiechu na ustach. Idąc na spacer po ostatnim gwizdku w celu przemyślenia tego, czego przed momentem byliśmy świadkami, słyszęliśmy gromkie “Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało” co doskonale znaliśmy i nie kojarzyło nam się to nadzwyczaj dobrze.

Dziś od tamtego spotkania mija dokładnie 5 lat. Wiecie co? Chcielibyśmy to przeżyć jeszcze raz. Wyjść naprzeciwko Greków i wygrać z nimi podczas wielkiego turnieju, którego jesteśmy gospodarzem. Mówią, że czas leczy rany. Nas gdzieś w serduszku cały czas boli tamten remis. Mogło być przecież tak pięknie.

Komentarze