Piłka nożna: Drugi garnitur jeszcze nie leży jak ulał

Reprezentacyjny piłkarski rok kalendarzowy uroczyście zakończyliśmy wczorajszym meczem ze Słowenią. Na podsumowania, statystyki i wyciąganie wniosków jeszcze przyjdzie pora, warto więc póki co skupić się na pojedynku ze Słoweńcami.

Pierwszy wniosek po tym spotkaniu jest taki, że jeżeli nie możesz wygrać – szanuj remis! A my ze zwycięstwem w tym spotkaniu mieliśmy naprawdę problem. Od dwudziestej czwartej minuty goniliśmy wynik i dopiero w końcówce udało się wyrównać. Nie jest więc źle, znowu nasi piłkarze pokazali, że są w stanie zmienić niekorzystny rezultat.

Na jakieś wiążące wnioski jest jeszcze za wcześnie, ale warto w kilku słowach omówić chyba najważniejszą kwestię tego meczu, czyli to jak wypadli rezerwowi. Po obejrzeniu wczorajszego widowiska dochodzimy do wniosku, że potencjał w zmiennikach jest, ale drugi garnitur naszej kadry jest o jakieś dwie półki niżej niż pierwszy skład.

W wyjściowej jedenastce zabrakło Lewandowskiego, Glika, Piszczka, Grosickiego czy Błaszczykowskiego i od razu widać było, że ta drużyna straciła swoją moc. Kiedy w pierwszej połowie widzieliśmy jak ciężar rozgrywania i inicjowania ataków brał na siebie  Krychowiak, to zastanawialiśmy się kiedy koledzy ruszą mu z pomocą.

Zacznijmy więc od bloku ofensywnego. Od pierwszej minuty na boisku pojawił się Teodorczyk, który miał we Wrocławiu zastąpić Roberta Lewandowskiego. I chyba w oczach trenera Nawałki swój test zaliczył. Starał się  pokazywać kolegom do gry, wychodził na pozycje, dużo walczył z obrońcami no i przede wszystkim strzelił wyrównującą bramkę. Jeśli jest życie bez Lewego i Milika to właśnie dzięki niemu.

polska-slowenia-laczy-nas-pasja

Dużo gorzej spisały się skrzydła. Absolutny zawód. Wszołek i Kapustka nie są w stanie póki co dać nawet w połowie tyle, co Kuba i Grosik. O ile temu pierwszemu czasem udawało się przedrzeć prze obronę rywala, tak zawodnikowi Leicester nie wychodziło praktycznie nic.

Na pierwszy rzut oka widać, że w swoim klubie prawie w ogóle nie gra. Na szczęście to, że były piłkarz Cracovii potencjał ma, wiemy wszyscy i pokazał to w pierwszych meczach w kadrze i przede wszystkim na Euro. Potrzeba mu tylko regularnej gry – tylko i aż tyle.

W reprezentacji zadebiutował wczoraj Jacek Góralski, zawodnik Jagiellonii Białystok. I trzeba ten debiut odhaczyć jako udany. To oczywiście nie ten poziom, co Krychowiak czy Zieliński, ale waleczności i ruchliwości odmówić mu nie można. To właśnie dzięki tym cechom zwrócił na siebie uwagę selekcjonera.

Bardzo pozytywnie wypadł też Bereszyński, który był jednym z lepszych zawodników na boisku. To jego podanie do Kuby rozpoczęło akcję bramkową i jeśli jego forma i umiejętności będą rosły w takim tempie to może być niezłą alternatywą dla Łukasza Piszczka.

Generalnie ten ostatni mecz należy potraktować z przymrużeniem oka. Z jednej strony test nowych twarzy, z drugiej pożegnanie z polską publicznością we Wrocławiu po bardzo udanym dla nas roku. Kolejne zmagania o punkty dopiero w marcu i aż żal, że trzeba tyle czekać.

Komentarze