Piłka nożna: Czy Ruch znowu przegra?

Jednodniowa przerwa i wracamy do zmagań piłkarskiej Ekstraklasy. Po sobocie i niedzieli, kiedy to grano kolejno w grupie spadkowej i mistrzowskiej, wtorek jest zarezerwownay dla słabszej ósemki po fazie zasadniczej, gdzie odbędą się cztery mecze. Najciekawiej powinno być w Gdyni, gdzie Arka podejmuje drugiego beniaminka z Płocka.

To właśnie te spotkanie oraz konfrontacja Górnika Łęczna z Cracovią rozpoczną 34. serię gier. O 20:30 Ruch Chorzów wyjdzie na boisko naprzeciwko Piasta Gliwice, a Zagłębie Lubin zmierzy się ze Śląskiem Wrocław.

Arka w końcu wyjdzie na ligowe spotkanie z dobrym nastroju po wygranym meczu w poprzedniej kolejce. Żółto-niebiescy wykorzystali atut własnego boiska i pokonali Górnik Łęczna 1:0. Przynajmniej na ten moment ekipa znad morza ma zapewnione utrzymanie w lidze, choć dystans dzielący piłkarzy Leszka Ojrzyńskiego nad przedostatnim Górnikiem to tylko dwa punkty. Żeby na ostatniej prostej sezonu mieć komfort psychiczny, należy dziś wygrać.

Choć łatwo nie będzie, gdyż Wisła Płock przewodzi w grupie spadkowej i ma wielką ochotę na to, by wygrać na obcym rewirze. I to mimo tego, że w trzech meczach po podziale, wygrali tylko raz – 3:2 na wyjeździe z Łęczną. 22 kwietnia Arka grała z Wisłą u siebie i wtedy było 1:1. Przed rokiem na zapleczu Ekstraklasy lepiej radziła sobie ekipa z Gdyni.

***

Hasło “Górnik Łęczna” padło już kilkukrotnie w tym tekście i my przyznajemy się bez bicia, że gubimy się odnośnie tej właśnie ekipy. Najpierw dwa zwycięstwa – z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław, by potem dwukrotnie przegrać i znowu zameldować się w grupie spadkowej. Cracovia może nie gra rewelacji, ale po podziale tebali ustukała pięć punktów w trzech meczach, co – umówmy się – wstydu nie przynosi. Napisalibyśmy, że gospodarzom będzie sprzyjał atut własnego boiska, ale nie – musielibyśmy skłamać. Z pięciu ostatnich meczów u siebie Łęczna przegrała trzykrotnie.

***

Nie zazdrościmy kibicom Ruchu. Odnosimy wrażenie, choć nie zamierzamy ferować wyroków, że nic może już nie uratować ekipy z Chorzowa. Ostatnio Niebiescy przyjęli 0:6 od Śląska Wrocław i wielce prawdopodobne, że gdyby zamiast piłkarzy na boisko wyszedł Pies Pluto i Myszka Miki, to wynik na pewno nie byłby gorszy. Umówmy się – nie wygląda to dobrze, a problemy organizacyjne i – nie bójmy się tego nazwać wprost – burdel w drużynie raczej nie sprzyja graniu w piłkę. Gdy dziś Ruch przegra, to najprawdopodobniej najbardziej utytułowany polski klub spadnie z ligi.

Piast przegrał ostatnio z Zagłębiem 1:3, choć wydawało się, że w końcu wicemistrzowie Polski wchodzą na właściwe tory. Dariusz Wdowczyk po tamtym meczu nie powiedział nic odkrywczego poza tym, że trzeba wyciągnąć wnioski ze słabej gry, dalej walczyć, spróbować się zmotywować i wyjść skoncentorwanym na mecz przeciwko niebezpiecznemu rywalowi (!!!). Bla, bla, bla.

***

Najlepiej sportowo prezentuje się chyba mecz Zagłębia ze Śląskiem, choć nie zapominamy rzecz jasna, że jeszcze niedawno Śląsk był u nas jednym z faworytów do spadku z ligi. Po pokonaniu 6:0 Ruchu humory we Wrocławiu dopisują, a Miedziowi mają być kolejną ofiarą ekipy prowadzonej przez Jana Urbana.

Na papierze Zagłębie powinno to na miękko wygrać, ale tu pojawia się zagadka. Czy nasz pucharowicz jest w stanie wygrać dwa razy z rzędu? Wcześniej – trzy remisy i porażka. Generalnie bieda, ale jak na grupę spadkową, to i tak drużyna Stokowca traktowana jest jako dobro luksusowe. Zobaczymy, czy to tylko takie zaściankowe myślenie, czy faktycznie coś tam Zagłębie jest w stanie z siebie wykrzesać na koniec sezonu.

Zwróćcie uwagę na Ruch i Wisłę Płock. Pierwsi będą zrobić wszystko, by nie spaść, drudzy wygrać mecz i – kto wie – być może nawet grupę spadkową. Poziomu sportowego nie możemy zagwarantować, ale już emocje – jak najbardziej.

Komentarze