Piłka nożna: Czy piłkarze Legii będą mogli spojrzeć na siebie w lustrze?

Jak pewnie wszyscy fani futbolu w naszym kraju wiedzą, wieczorem w Warszawie, przy pustych trybunach zmierzą się Legia z Realem Madryt. Jest to kolejne spotkanie dla podopiecznych Jacka Magiery z cyklu „nic do stracenia”. Mogą na tym meczu tylko zyskać.

Przecież nikogo nie zdziwi to, że „Królewscy” zapakują im sporo bramek. Jaka różnica przegrać 0:5 czy 0:9. To i to straszny łomot. Trzeba uczciwie powiedzieć, że „Wojskowi” po trzech  meczach są zdecydowanie najgorszym zespołem w tej edycji Ligi Mistrzów. Czy stać ich na choćby jeden dobry mecz?

Popatrzmy chociażby na wczorajsze wyniki. Ludogorets postawił się Arsenalowi i przegrał tylko 2:3. Z kolei, taki Rostov uległ jedynie w Madrycie faworyzowanemu Atletico jedynie 1:2, a FC Basel przegrało z PSG 1:2. Czyli można! Trzeba walczyć z całych sił, a nie poddawać się już przed wybiegnięciem na murawę.

Trener Magiera na odprawie przedmeczowej powinien się ograniczyć tylko do dwóch słów: „Dobrej zabawy!”. Nikogo przecież na Real Madryt nie trzeba mobilizować, a różnica w umiejętnościach czysto piłkarskich pomiędzy tymi drużynami to są „lata świetlne”. To spotkanie trzeba zagrać z maksymalnym zaangażowaniem.

ronaldo-stadion-narodowy-laczy-nas-pasja

Na wczorajsze konferencji prasowej, szkoleniowiec Legii powiedział: „ Nie pokazywaliśmy jak grać z Realem na podstawie Bayernu czy Barcelony. To nie nasz poziom. Analiza zaczęła się wcześniej, ale patrzyliśmy na spotkania „Królewskich” z ekipami z dolnymi rejonów tabeli. Nikogo nie trzeba motywować na Real. To świetna drużyna, może najlepsza pod względem kontrataku. Pokazywaliśmy wyjście z defensywy. Wiedzieć trzeba, ale czy uda się zapobiec? Będziemy walczyli”.

I tej walki właśnie oczekujemy. Z kolei, opiekun „Królewskich” – Zinedine Zidane, jak zwykle wypowiadał się wczoraj z szacunkiem do rywala. Nie wiemy, ile w tym kurtuazji i dobrego wychowania, a ile rzeczywiście prawdy, ale usłyszeliśmy takie słowa: „Szanujemy Legię i wiemy, że to niebezpieczny zespół mogący wykorzystać swoje okazje. Mieli szanse w Madrycie i tak samo będzie w Warszawie i będziemy szanować rywali.

Kto mi się spodobał w Legii w trakcie pierwszej konfrontacji? Nie podam nazwisk. Widziałem wszystkie spotkania warszawiaków, może nie do końca, ale pewne wnioski wyciągnąłem. Nie ma meczów, w których nie będzie problemów z rywalami. Trzeba jednak poprawiać pewne aspekty gry. To chcemy czynić z każdym treningiem”.

Piłkarzom Legii życzymy, aby po skończonym gwizdku mogli spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć, że dali z siebie wszystko. Od graczy „Królewskich” chcielibyśmy, aby totalnie zlekceważyli rywala i zagrali na 20 % swoich możliwości, a wtedy jest szansa, że przynajmniej zamiast emocjonować się przez pierwsze 15 minut, mecz będzie trzymał nas w napięciu troszkę dłużej.

Komentarze