Piłka nożna: Czy Mourinho sięgnie po pierwsze trofeum z Manchesterem United?

Nie wiemy, czy się z nami zgodzicie, ale od dawien dawna finał Ligi Europejskiej jest traktowany po macoszemu. Niby wszyscy te mecze oglądają, śledzą rezultaty, generalnie emocjonują się ćwierćfinałami i półfinałami, ale sama ostateczna batalia nie wszystkich grzeje. Każdy czeka na finał Ligi Mistrzów, który od kilku lat odbywa się w sobotę kończącą sezon piłkarski w Europie, ale granie w 2. co do prestiżu europejskim turnieju nie każdego interesuje.

Tymczasem dziś odbywa się finał Ligi Europejskiej, co dla nas jest rzecz jasna wydarzeniem absolutnie bez precedensu. Manchester United kontra Ajax Amsterdam. Doświadczenie kontra młodość. Gwiazdy obecne kontra przyszłe, wielkie nazwiska ściągnięte za niebotyczne sumy kontra wychowankowie lokalnej szkółki, którzy pierwsze kroki w swoich dorosłych karierach stawiali kilkadziesiąt metrów od Amsterdam Arena na boiskach przeznaczonych dla drużyn juniorskich.

“Manchester musi, Ajax może” – z takim nagłówkiem spotkaliśmy się dziś z samego rana. Musimy przyznać szczerze, że sami lepiej byśmy tego nie napisali. Pomyślcie, co by się działo w czerwonej części Manchesteru, gdyby drużyna Mourinho to dzisiaj przegrała. Pogba, Ibrahimovic, Mchitarjan, wcześniej Martial czy Herrera. Do tego rzecz jasna The Special One, który miał przywrócić Manchesterowi dawny blask. Jakby Anglicy dziś nie wygrali, to wbiliby kolejny gwóźdź do trumny swojego rodzimego futbolu. No bo spójrzmy – Diabły zajęły w Premier League dopiero szóste miejsce, co jest zdecydowanie poniżej ich oczekiwań. Gdy do tego nie dołożyliby zwycięstwa w Lidze Europejskiej, to nawet najbardziej zagorzali kibice musieliby przyznać z czystym sumieniem – to był sezon fatalny. Gra momentami była całkiem dobra, ale wyniki, które idą w świat, mówią zupełnie co innego – United grali w kampanii 2016/2017 bardzo słabo.

Gdy jednak Manchesterowi uda się wygrać… to postrzeganie minionego sezonu przez kibica będzie zupełnie inne. United celowo odpuściło zmagania w lidze angielskiej, by skupić się na graniu w Europie. Zwycięstwo z Ajaxem zapewni ekipie Mou awans do Ligi Mistrzów w sezonie 2017/2018, czyli cel zostanie wykonany. Na wygranie Premier League Manchester był w tym roku za słaby lub Chelsea za mocna – jak kto woli.

A z drugiej stronie Ajax, w którym średnia wieku jednego zawodnika to nieco ponad 22 lata. Znacie te polskie biadolenie o tym, że piłkarza młodego trzeba oszczędzać, by mógł się rozwinąć i zrobić karierę, nie? Ajax ma te nasze rady głęboko w nosie i napierw w lutym z turnieju Legię Warszawa wyeliminował, a dziś gra w wielkim finale. I to mając w swoich szeregach chłopaków, którzy jeszcze przedwczoraj wielki futbol oglądali jedynie w telewizji. Swoją drogą to ciekawe, jak psychicznie trudy spotkania zniosą goście, którzy idąc do sklepu po piwo muszą ze sobą zabierać dowód osobisty.

Presja? Ta spoczywa głównie na piłkarzach Manchesteru. Peter Bosz, czyli trener Ajaxu, był podczas wczorajszej konferencji prasowej bardzo spokojny. Zdaje sobie po prostu sprawę, że wprowadzanie nerwówki na pewno nie pomoże jego piłkarzom:

– Widzę nasze szanse w finale i potencjał, więc nie czuję żadnej presji. Każdy marzy o europejskim finale, dlatego traktujemy to jako ogromną szansę. Mam do dyspozycji mocną i świeżą kadrę. Dziś trenował z nami również Daley Sinkgraven. Nikt nie jest kontuzjowany, dzięki czemu możemy się dobrze przygotować do finału.

Z pewnością istotną informacją przed dzisiejszym finałem jest zamach, który na początku  tygodnia miał miejsce w w Manchesterze. Bosz przyznał, że mecze przez ten atak traci nieco na swojej wyjątkowości, a Jose Mourinho odwołał wczorajszą konferencję prasową. My mamy nadzieję, że poza pięknym spotkaniem, emocjami i fanastycznymi golami, będzie spokojnie. Nic się nie wydarzy, a po meczu będziemy tylko rozmawiać na temat futbolu.

Niech wygra lepszy – tylko i aż tyle.

Komentarze