Piłka nożna: Czy Lewy znowu nas uratuje?

    Jak trwoga, to do Boga – tak brzmi stare polskie przysłowie, którego przekaz jest oczywisty. Bogiem a naszej piłkarskiej reprezentacji jest Robert Lewandowski, który niezliczoną ilość razy ratował nasz zespół przed stratą punktów. Po Euro 2016, podczas którego piłkarz Bayernu wpisał się tylko raz na listę strzelców, rola Lewego w naszym zespole jeszcze wzrosła. Dziś nie tylko jest kapitanem i najlepszym naszym graczem, ale i zawodnikiem, który praktycznie w pojedynkę ciągnie biało-czerwonych za uszy w eliminacjach do mundialu w 2018 roku.

    Spójrzmy najpierw na liczby Lewego z ostatniego sezonu w Bayernie Monachium:

    • 33 mecze w Bundeslidze, 30 goli, 7 asyst
    • 9 meczów w Lidze Mistrzów, 8 goli, 1 asysta
    • 4 mecze w Pucharze Niemiec, 5 goli, 2 asysty
    • 1 mecz w Superpucharze Niemiec, 0 goli, 0 asyst

    Liczby te robią wrażenie, mimo że Bayernowi zapewniły w tym sezonie “tylko” mistrzostwo Niemiec. Gdybyśmy zrobili ankietę wśród monachijskich kibiców o opinię na temat tego sezonu, to jesteśmy pewni, że większość byłaby niezadowolona z minionej kampanii.

    Sam Lewy jednak nie zawiódł, gdyż został wybrany do najlepszej drużyny Ligi Mistrzów oraz najlepszym piłkarzem Bundesligi.

    Miało być o kadrze, więc teraz kilka jego liczb z trwających wciąż eliminacji do rosyjskiego mundialu.

    Biało-czerwoni rozegrali w obecnych eliminacjach 5 spotkań, w których zdobyli 12 goli. Trafień Lewego jest aż 8.

    • 1 gol w zremisowanym 2:2 spotkaniu z Kazachstanem
    • 3 gole w wygranym 3:2 spotkaniu z Danią
    • 1 gol w wygranym 2:1 spotaniu z Armenią
    • 2 gole w wygranym 3:0 spotkaniu z Rumunią
    • 1 gol w wygranym 2:1 spotkaniu z Czarnógórą

    Gdybyśmy chcieli odjąć wszystkie gole Lewego w tych elimacjach, to:

    • przegralibyśmy 1:2 z Kazachstanem
    • przegralibyśmy 0:2 z Danią
    • zremisowalibyśmy 1:1 z Armenią
    • wygralibyśmy 1:0 z Rumunią
    • zremisowalibyśmy 1:1 z Czarnogórą

    Oczywiście takiego działania nie możemy zastosować, bo teoretycznie zamiast Lewego na boisku w tym czasie byłby być inny piłkarz, który strzeliłby jeszcze więcej goli, ale gdybyśmy faktycznie odjęli trafienia Roberta, to zamiast 13 punktów, jak do tej pory, mielibyśmy 5. Już teraz mówienie o awansie na mundial byłoby czymś mniej więcej tak prawdopodobnym, jak spędzanie wakacji na Marsie.

    Czy Lewy znowu nas uratuje? Mamy nadzieję prawdę powiedziawszy, że napastnik Bayernu nie będzie musiał nas “ratować”, a będzie po prostu liderem naszego zespołu. Rumunia, którą pokonaliśmy w spotkaniu wyjazdowym 3:0, nie wydaje się być aż tak groźnym przeciwnikiem, żeby trzeba było gonić wynik i cieszyć się z cennego zwycięstwa. Z Rumunią można jednak przegrać, co nie ulega żadnej wątpliwości. Lewy, który przez cały sezon nie zawodził, po raz kolejny może poprowadzić naszą reprezentację do zwycięstwa. Wiele wskazuje, że tak się właśnie stanie.

    A naszym życzeniem jest, żeby przeciwko Rumunii z dobrej strony pokazali się inni reprezentanci. Lewy na pewno się nie obrazi, gdy ktoś wyręczy go ze strzelania goli.

    Komentarze