Piłka nożna: Czy Jagiellonia ma szansę na mistrzostwo?

Umówmy się – gdyby zapytać piłkarskiego kibica w naszym kraju o to, kto ma największe szanse na zdobycie mistrzostwa Polski, to większość ankietowanych odpowiedziałoby pewnie, że Legia. Potem wybór padłby na Lecha, na kolejnym miejscu znalazłaby się Lechia. Sam Michał Probierz podkręca atmosferę mówiąc, że ten sezon można określić za pomocą trzech liter. “LLL”, bo o nich mowa, są rzecz jasna ściśle powiązane z trzema klubami, które zaczynają się właśnie na L.

Probierz nie wierzy w swój zespół w publicznych wypowiedziach mówiąc, że mistrzem zostanie któryś z trzech wymienionych przed chwilą zespołów. Z drugiej strony jednak gratuluję piłkarzom Jagiellonii mistrzowskiego tytułu, choć rozegranych zostało dopiero 30 ligowych kolejek. Odnosimy wrażenie, że MP bardzo chciałby tytuł zdobyć, ale w kontaktach z mediami stara się robić wszystko, by na Jadze ciążyła jak najmniejsza presja.

Wiele osób przyglądając się rozgrywkom Ekstraklasy od samego początku sezonu traktowało Jagiellonię z przymrużeniem oka. Dużo kłopotów w międzyczasie miała Legia, która zawodziła na całej linii. Lech również nie wszedł dobrze w rozgrywki, co skończyło się zmianą szkoleniowca i przebudowaniem składu Kolejorza. Dzielnie Jagi trzymała się Lechia, która poza drobnymi wpadkami grała na miarę oczekiwań. Gdy jednak wtedy zestawialibyśmy, który z tych zespołów może ewentualnie sięgnąć po mistrzowską koronę, to wszyscy dawali większe szanse gdańszczanom.

Zwłaszcza, że już w pierwszym meczu tegorocznej wiosny obie ekipy spotkały się w meczu na Stadionie Energa w Gdańsku. Tam zdecydowanie lepsza okazała się Lechia, która pewnie wygrała 3:0. Znowu – wszyscy myśleli, że piękny sen kibiców Jagiellonii w końcu się skończy. Drużyna z Białegostoku wróci na swoje miejsce, czyli będzie walczyła w grupie mistrzowskiej maksymalnie o europejskie puchary. Czas leciał, Jaga wygrywała kolejne mecze, a marzenie o mistrzostwie stawał się coraz bardziej realny.

Wygrywanie rzutem na taśmę

Zwykło się mówić, że meczami słabymi, wyrównanymi, takimi, w których wyraźnie drużynie nie idzie, wygrywa się mistrzostwo kraju. Jeżeli wierzyć tym słowom, to przykład Jagiellonii tylko to potwierdza. Nie ukrywamy – ekipa Probierza nie zawsze grała dobrze. Nie zawsze przekonywała nas swoim stylem, wiele elementów momentami pozostawiało wiele do życzenia. W spotkaniu z Termalicą trzy punkty Jadze zapewnił Sheridan zdobywając gola z rzutu karnego. Tydzień później gola w 92. minucie meczu zdobył Novikovas, co zagwarantowało Jadze zwycięstwo 4:3. W ostatni weekend Jaga pokonała Piasta również jedną bramką. Tym razem było 1:0.

Dobra gra na wyjazdach

Coś, co jest bolączką Lechii, jest atutem Jagiellonii. Vassiljev i spółka w tym elemencie ustępują tylko Legii i zdobyli aż 30 z 45 możliwych punktów. 5 oczek mniej poza domem uzbierał Lech, 14 Lechia. Biorąc pod uwagę, że 3 mecze w grupie mistrzowskiej Jaga rozegra poza domem, to może być decydujące w walce o tytuł.

Równa kadra

Zespół bez gwiazd. Zgoda – Vassiljev jest najlepszym pikarzem w tej drużynie, ale czy jest gwiazdą? Raczej pracowitym gościem, który poświęca się dla dobra zespołu. Który zapracował sobie na to, by być liderem drużyny. Kolektyw i atmosfera w zespole – to może być klucz do sukcesów Jagielloni w tym sezonie. Tak przynajmniej uważa Michał Probierz.

Trener skazany na sukces

Mowa oczywiście o Michale Probierzu. Niesamowita postać w polskiej piłce, bardzo charyzmatyczny gość. Odnosimy wrażenie, że Probierz bardziej niż ktokolwiek innych, chce wygrać mistrzostwo kraju. Z Jagiellonią zdobył już brązowy medal dwa sezonu temu, co potem pogrzebało jego zespół w kolejnej kampanii. Teraz również podkreśla, że wygranie ligi będzie “pocałunkiem śmierci” w późniejszych losach jego zespołu. Jeżeli wierzyć wszystkiemu, co Probierz mówi, jego drużyna nie ma żadnych szans na tytuł. Jeśli spojrzymy jednak tylko na tabelę ligową, wyciągamy zupełnie inne wnioski.

Teraz pytanie do was. Jak uważacie, Jagiellonia ma szansę zdobyć mistrzowstwo Polski? Czy to ma szansę się udać? Zapraszamy do dyskusji!

Komentarze