Piłka nożna: Czy Fabregas odejdzie z Chelsea?

    Dosyć dziwne  naszym zdaniem informacje pojawiły się dzisiaj na łamach brytyjskiej prasy. Cesc Fabregas może latem opuścić Chelsea Londyn – donosi dziennik “Daily Star”. Podobno Antonio Conte nie widzi już miejsca w swoim zespole dla Hiszpana, który przez pierwsze dwa sezony po powrocie do Londynu był wiodącą postacią w ekipie The Blues. Chrapkę na Cesca będzie miało z pewnością wiele klubów.

    Wśród nich są Milan i Inter, które już wcześniej wyrażały swoje zainteresowanie Fabregasem. W grę wchodziło około 40 milionów euro, ale zespoły z Lombardii nie miały aż tak wielkiego budżetu na sfinalizowanie transferu pomocnika. Sam piłkarz również chciał wrócić do Anglii, gdzie dojrzewał piłkarsko i wypłynął na szerokie wody.

    Fabregas nie był w ostatnim sezonie już tak ważnym piłkarzem w Chelsea. Choć jego liczby, mimo mniejszej liczby rozegranych spotkań, z pewnością robią wrażenie. Cesc meldował się na boisku w 38 meczach we wszystkich rozgrywkach zdobył 7 goli i zanotował 15 asyst. Czyli – umówmy się – nie ma tragedii. W poprzedniej kampanii Cesc zagrał 49 meczów, zdobył 6 goli i dorzucił 9 asyst, ale już za to dwa sezony temu pojawiał się na boisku 47 razy, zdobył 5 bramek i dołożył do tego 24 ostatnie podania. Od kiedy stery nad The Blues przejął Conte, notowania Hiszpania drastycznie spadły.

    Dziwne jest to, że Włoch chce zrezygnować z usług Fabregasa, mimo tego iż Chelsea ma za sobą bardzo udany sezon. Jak do tej pory Conte nie patyczkuje się z piłkarzami, którzy w poprzednich sezonach stanowili o sile Chelsea. Kilka dni temu oficjalnie pojawiła się informacja, że The Blues opuści Diego Costa. Teraz jego drogą pójdzie Cesc, który po odejściu z Chelsea Franka Lamparda miał stanowić o sile zespołu ze Stamford Bridge.

    My bardzo doceniamy piłkarskie umiejętności Fabregasa, który ma dopiero 30 lat, a odnosimy wrażenie, że w futbolu jest od zawsze. Ma na swoim koncie ponad 100 meczów w kadrze i grę w trzech wielkich klubach (Arsenal, Barcelona, Chelsea), ale… ale nigdy nie był piłkarzem z absolutnego światowego topu. Teoretycznie miał wszystko – ciąg na bramkę, ostatnie podanie, strzał z dystansu, zmysł do gry kombinacyjnej. Gdy jednak spojrzymy na jego kolejne sezony, to nigdy nie był piłkarzem na miarę swojego potencjału. Nawet do Barcelony, gdy poszedł po kilkuletniej sadze związej z transferem, bez większego żalu oddano go do Chelsea. Tam przyszedł w celu zastąpienia Xaviego, a klub opuścił wcześniej niż sam Xavi. W reprezentacji Hiszpanii, w której ma na swoim koncie trzy wielkie trofea, też nigdy nie błyszczał najjaśniej jak się da. Zawsze był dobry, solidny, potrzebny kolejnym trenerom, ale za każdym razem miał przy sobie kogoś, kto był mimo wszystko bardziej wartościowym piłkarzem.

    Ciekawi jesteśmy, co teraz czeka Fabregasa. Czy pójdzie do klubu większego niż Chelsea? Raczej nie, no bo gdzie niby Cesc mógłby odejść? Real, Barcelona, Bayern, Juventus? Wątpliwe. Inter, Milan? Całkiem możliwe, ale czy to będzie skok jakościowy? Wydaje się, że mimo wszystko nie. 30 lat na karku to odpowiedni moment, by jeszcze kilka ładnych sezonów pokopać w piłkę. Pytanie, gdzie i o co? Szkoda by było, aby tak znakomity zawodnik skończył karierę bez żadnego europejskiego trofeum w dorobku.

    Komentarze