Piłka nożna: Czy Ekstraklasa będzie nowym straganem w Europie?

Informacja, że piłkarz z polskim paszportem przechodzi za niemałe pieniądze do silnego klubu europejskiego nikogo już nie dziwi. Zazwyczaj są to jednak transfery pomiędzy zagranicznymi klubami, rzadziej trafiają się prosto z naszej rodzimej Ekstraklasy. Skoro jakiś czas temu transfer Polaka za przyzwoite pieniądze był dla nas wydarzeniem, a dziś, powiedzmy, jest chlebem powszednim, to zastanawiamy się kiedy nikogo dziwić nie będzie masowe wykupowanie zawodników, nie tylko Polaków oczywiście, z naszej ligi?

Do dziś żyjemy sprzedażą Roberta Lewandowskiego czy Adriana Mierzejewskiego, ale mamy wrażenie, że dla polskiej ligi idą lepsze czasy i w każdym okienku transferowym będziemy świadkami podobnych transakcji.

Na popularność naszych zawodników wpłynęła w największym stopniu dobra gra reprezentacji narodowej. Analogicznie, na rozpoznawalność ekstraklasowych piłkarzy wpłynie – już wpływa – gra naszych zespołów w europejskich pucharach. Nie ma się co oszukiwać, w ostatnich latach lwia część tych zasług należy do warszawskiej Legii.

nikolic-laczy-nas-pasja

Czy dzięki jej postawie w Lidze Mistrzów Ekstraklasa będzie nowym, popularnym straganem na europejskim targowisku? Oby tak było, chociaż droga jest jeszcze daleka. Jeden sezon z Champions League pokazał jednak, że nie jest to zadanie niewykonalne. Stołeczny klub zajął trzecią pozycję w swojej grupie, a już dzięki temu mamy do czynienia z transferowym szumem wokół Nikolicia, Prijovicia, Pazdana czy Bereszyńskiego. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby polski klub występował nawet tylko w fazie grupowej, powiedzmy, trzy sezony z rzędu?!

Mówiąc o tych transferach mamy na myśli kwoty liczone w milionach euro, a jak na nasze warunki są to pieniądze więcej niż przyzwoite. Dla dobra naszej piłki wypadałoby, aby w pucharach reprezentowały nas, promując jednocześnie swoich zawodników, kluby stawiające na rozwój i otrzymane pieniądze przeznaczały na zakup kolejnych perspektywicznych piłkarzy. Szkoda byłoby gdyby klub przeznaczał pieniądze z transferu tylko na spłatę zadłużenia.

Czekamy kiedy ta maszyna zacznie sama się nakręcać, bo wiadomo, że pieniądz robi pieniądz. Sprzedając jednych, automatycznie ma się środki na ich następców, a możliwość wypromowania swojej osoby byłaby również mocnym argumentem na ściąganie do Polski wyróżniających się zawodników z nieco słabszych lig. Pozostaje tylko bacznie obserwować transferowe ruchy polskich zespołów i trzymać kciuki za jak najlepsze wyniki naszych ekip w europejskich pucharach, a kto wie, może za kilka lat na każdym meczu Ekstraklasy będzie aż roiło się od skautów!

Komentarze