Piłka nożna: Czy Chukwu zostanie nowym Nikoliciem?

W kadrze warszawskiej Legii po bardzo dobrym roku dochodzi do sporych roszad. Z drużyną już pożegnali się Nikolić i Bereszyński, a głośno mówi się o odejściu Pazdana, Prijovicia i Guilherme. Do klubu wrócił za to Artur Jędrzejczyk, do dyspozycji sztabu szkoleniowego będzie też kupiony w poprzednim okienku transferowym Węgier Dominik Nagy, a także nigeryjski napastnik Daniel Chima Chukwu.

I to właśnie na tym ostatnim chcielibyśmy się teraz skupić. Piłkarz pojawił się na Łazienkowskiej w środę. Odbył rozmowę z władzami klubu, po czym dostał jeden dzień na podjęcie ostatecznej decyzji. Wczoraj przedstawiono go już jako oficjalnego zawodnika „Wojskowych”.

Taką notkę o nowym nabytku Legii można znaleźć na oficjalnej stronie klubu (legia.com): „Profesjonalną karierę zawodniczą rozpoczynał w Norwegii, gdzie występował w zespołach FK Lyn oraz Molde FK. Z tego drugiego zespołu w styczniu 2015 roku odszedł do chińskiego SH Shenxin. W ostatnim sezonie w tej drużynie w 22 meczach zdobył 11 bramek i zanotował cztery asysty. Do Legii trafił po tym, jak wygasła jego umowa z chińskim klubem. Z Klubem z Łazienkowskiej podpisał 3,5-letni kontrakt. Nowy napastnik Legii zagrał do tej pory jeden mecz w reprezentacji Nigerii.”

chukwu-legia-molde-laczy-nas-pasja

Nigeryjczyk miał już okazję grać przeciwko Legii. A było to w sezonie 2013/14, kiedy reprezentował barwy norweskiego Molde FK. To były mecze w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów. Chukwu zdobył wtedy bramkę dla swojego zespołu.

Piłkarz przekonuje w wywiadzie dla oficjalnej strony klubu, że wielkie wrażenie robią na nim  miejscowi kibice: „Nigdy nie zapomnę kibiców Legii. Podczas całej swojej kariery nie widziałem na stadionie takiego tłumu. Zapewnił on piłkarzom pewność siebie.” Po czym dodaje, że gra Legii w Lidze Mistrzów nie była głównym powodem jego przyjścia do drużyny mistrza Polski, tylko właśnie postawa fanów „Wojskowych”.

Na co stać Chukwu? Czy jest on w stanie wypełnić lukę po Nikoliciu i być może Prijoviciu? Tego nie wiemy. Jest to na pewno piłkarz ze sporym potencjałem i tylko od niego zależeć będzie czy będzie żegnany owacjami na stojąco, czy też szybko zostanie zapomniany i nikt po nim płakać nie będzie.

Komentarze