Piłka nożna: Czesi gromią Włochów, Dania za burtą!

Pisaliśmy wczoraj tekst, w którym przedstawiliśmy sprawę jasno: w każdym z środowych spotkań jest wyraźny faworyt do zwycięstwa. Zarówno Włosi, jak i Niemcy na papierze wyglądali zdecydowanie mocniej od swoich rywali i każdy inny wynik, niż ich zwycięstwo, rozpatrywany byłby w kategorii sensacji. Tak, nie niespodzianki, ale sensacji. Jako że w piłkę jednak papier nie gra, a 11 piłkarzy, naprzeciwko których stoi również 11 piłkarzy, to wszystko może się wydarzyć. I wydarzyło się…

Czesi ograli Włochów 3:1 i zrównali się z nimi punktami po dwóch kolejkach Euro U-21. Piłkarze z Półwyspu Apenińskiego najpierw stracili gola w pierwszej odsłonie spotkania, by po przerwie przejść do ofensywy i wyrównać. Gdy wydawało się, że są już na najlepszej drodze do zwycięstwa i złapali wiatr w żagle, Czesi po akcji zmienników znowu wysunęli się na prowadzenie, by w końcówce dobić rywala i ostatecznie mecz wygrać.

Długa piłka do jednego ze skrzydłowych – taki był plan Czechów na ten mecz. Nasi południowi sąsiedzi raz za razem próbowali właśnie w ten sposób sforsować defensywę Włochów. W 24. minucie, czyli do momentu, w których Czesi głównie się bronili, piłkę na 40 metrze od bramki przejął Michal Travnik, który ruszył przed siebie i uderzył zza pola karnego. Wpadło, gol. 1:0. Czesi objęli prowadzenie, a wyraźnie spóźniony Dorannumma nie był w stanie uchornić Włochów przed stratą bramki.

Później do głosu doszli Włosi, którzy mieli kilka bardzo dobrych szans. Szczególnie udany był Bernardeschi, którzy w sumie aż trzykrotnie stawał przed szansą pokonania Zimy. W 70. minucie znakomitą piłkę z głębi pola otrzymał Berardi, który uderzał w światło bramki, ale nieskutecznie. Dopiero jego dobitka z głowy doprowadziła do wyrównania. Włosi wyrównali, a mecz zaczynał się niejako od początku.

I zamiast frontalnych ataków Włochów oglądaliśmy wyrównane spotkanie, w którym walka toczyła się głównie w środku pola. Lepiej fizycznie ten mecz wytrzymali Czesi, którzy ponownie objęli prowadzenie. Akcję zmienników, czyli Chorego i Havlika, wykorzystał ten drugi. Czesi zamiast w końcówce bronić jeszcze przycisnęli, a strzałem z dystansu popisał się Lueftner, który ustalił wynik meczu. Trzeba powiedzieć sobie jasno – takiej bramki ten chłopak może już w życiu nie strzelić. Cud, miód i orzeszki, miło się to oglądało.

***

Poza Czechami wczorajszy wynik w Tychach ucieszył również Niemców. Nasi zachodni sąsiedzi zdawali sobie sprawę z tego, że ich główny rywal do wygrania grupy zgubił punkty i grzechem byłoby nie wykorzystanie takiej okazji.

Niemcy mierzyli się z reprezentacją Danii, która miała przed tym turniejem wielkie ambicje, jednak już w pierwszym spotkaniu przeciwko Włochom wszystkie ich braki zostały mocno obnażone.

I trzeba przyznać szczerze, że Duńczycy bardzo mocno się postawili od początku nie pozwalając Niemcom na wiele. Co prawda przewagę optyczną w tym meczu mieli podopieczni Stefana Kuntza, ale wynik na to nie wskazywał. Dopiero po przerwie Niemcy zabrali się konkretnie do roboty. Wynik meczu otworzył Davie Selke, który pięknym, technicznym uderzeniem wrzucił piłkę za kołnierz duńskiemu golkiperowi.

I posypało się. Mowa rzecz jasna o duńskiej defensywie. Po serii rzutów rożnych w końcu ten stały fragment gry przyniósł korzyść w postaci gola. Znakomite dośrodkowanie Meyera na gola zamienił Kempf. Duńczyków dobił Amiri, który płaskim strzałem tuż przy słupku po raz trzeci zaskoczył duńskiego bramkarza. Te trafienie oznaczało koniec emocji w tym spotkaniu i koniec turnieju dla Duńczyków, którzy po dwóch meczach mają zero punktów i mogą pakować walizki do domu.

Kilka wniosków:

  • Niemcy, mimo że nie zachwycają przez całe 90 minut, potrafią pewnie wygrać mecz
  • Już po dwóch meczach widzimy, że Niemcy to drużyna turniejowa, która potrafi ważyć swoje siły
  • Duńczycy, po których spodziewaliśmy się wiele przed turniejem, zawiedli nasze oczekiwania
  • Czesi pokazali całemu światu, że papierowy faworyt nie istnieje
  • Włosi nie są aż tak mocni, jak się wszystkim wydawało

Dziś kolejne mecze. Dla nas najważniejsze rzecz jasna będzie spotkanie reprezentacji Polski. Może tym razem faworyt nie wygra? Miejmy taką nadzieję.

Komentarze