Piłka nożna: Czas na pobudkę! Niedługo mogą wrócić złe czasy!

    Przed turniejem o Mistrzostwo Europy U-21 były wielkie słowa i spore oczekiwania. Niestety, nikt o tej imprezie nie będzie pamiętać. Wszyscy chcą ją wymazać z głowy. Piłkarze, dziennikarze, kibicie, włodarze PZPN. Przykro było patrzeć na bezradność kadry Marcina Dorny.

    Zawód, złość, rozczarowanie. To słowa, które najlepiej opisują to, co dostarczyły polskim fanom kadry: Engela, Janasa, Beenhakkera czy Smudy. Śmiało można do tej grupy dopisać piłkarzy Dorny, chociaż to tylko turniej U-21. Mieliśmy mieć jednak prawa oczekiwać czegoś więcej.

    Cały czas czytaliśmy o świetnych warunkach, w jakich przygotowywali się nasi młodzieżowcy. Lista klubów, które reprezentują polscy piłkarze powołani na ten turniej była imponująca. Dodajmy do tego komplet kibiców na trybunach, którzy uwierzyli w sukces. Niestety, w zamian nie dostali nawet jednego zwycięstwa. I to w stosunkowo słabej grupie ze Słowacją, Szwecją i Anglią.

    Te mistrzostwa pokazały realny stan naszej reprezentacji do lat 21. Gdybyśmy te mecze przegrywali po walce, gdyby te spotkania były otwarte, na styku, to ja bym to zrozumiał. Tymczasem ze Słowakami byliśmy wyraźnie słabsi, ze Szwecją zremisowaliśmy bardzo szczęśliwie, a z Anglią to już była miazga. To bolało.

    Nie rozmawiamy o juniorach, tylko o chłopakach, którzy mają po 23 lata. Ludzie, to już są doświadczeni zawodnicy, od których można czego wymagać” – powiedział komentujący mecze Biało – Czerwonych – Tomasz Hajto w rozmowie z WP SportoweFakty.

    Dużo krytycznych opinii zbierają nie tylko sami zawodnicy, ale także ich szkoleniowiec. Wielu podkreśla, że Marcin Dorna miał dwa lata na spokojne przygotowanie się do imprezy mistrzowskiej, ale na samym turnieju kompletnie się nie odnalazł. Jest to sytuacja analogiczna z tą, w jakiej znalazł się Franciszek Smuda przed Euro 2012.

    Organizowaliśmy ten turniej i patrząc po niektórych meczach kontrolnych, na przykład z Włochami, Niemcami, mogliśmy oczekiwać czegoś więcej. Myślałem, że zagramy dobrą piłkę i może coś osiągniemy.

     Tymczasem wyglądało to tak: fizycznie – katastrofa, piłkarsko – też, taktycznie – dramat. Przecież my, czy wygrywaliśmy, czy przegrywaliśmy, graliśmy tak samo.” – ocenił bez litości postawę narodowej drużyny Dariusz Dziekanowski, w rozmowie z WP SportoweFakty.

    Polak zawsze mądry po szkodzie. A już w piłce nożnej to zawsze. Trochę chyba wszystkich uśpiła świetna postawa kadry Nawałki. Jeśli w PZPN nikt się nie obudzi, to po złotych czasach, jak bumerang wrócą kibicom na usta okrzyki: „Polacy nic się nie stało”. A to zdecydowanie chcielibyśmy usłyszeć, jak najpóźniej to tylko możliwe.

    Komentarze