Piłka nożna: Czas na Ligę Europejską!

    Piłkarski kibic jest w ostatnim czasie rozpieszczany. A to wszystkie europejskie ligi w weekend, a to we wtorek mecz Arsenalu z Bayernem w środę poprawiony starciem Barcelony z PSG. Dzieje się, a futbolowy sezon wskakuje dopiero w decydującą fazę. Zwiastuje to oczywiście emocje, a pierwszą ich porcję otrzymujemy – niejako na talerzu – już dziś wieczorem. 16 zespołów w Lidze Europejskiej walczy o przepustkę do ćwierćfinału.

    FK Rostów z Manchesterem United i starcie Lyonu z Romą – to naszym zdaniem spotkania, które po prostu trzeba obejrzeć. Ciekawie może być też w Gelsenkirchen, gdzie w bratobójczym pojedynku Schalke podejmowało będzie Borussię Monchengladbach.

    “Ciężko mi uwierzyć, że jutro zagramy. Wiemy, że musimy, jednak naprawdę trudno uwierzyć w to, że mamy zagrać na takim boisku, o ile boiskiem można je nazwać. Latem w Chinach na bardzo podobnym boisku razem z Manchesterem City zdecydowaliśmy się nie zagrać, jednak wygląda na to, że jutrzejsze spotkanie się odbędzie.”

    To wypowiedź Jose Mourinho przed tym meczem. Trzeba przyznać, że temat stanu murawy zdecydowanie najczęściej przewijał się przed tym spotkaniem. Sam Portugalczyk wielokrotnie podczas swojej przygody z Manchesterem podkreślał, że Liga Europejska to nie są rozgrywki, które mu odpowiadają i w których jego zespół chce występować. Patrząc chociażby na murawę w Rostowie Mourinho ma 100% rację – w Champions League coś takiego z pewnością nie miałoby miejsca.

    Bez względu jednak na to, Manchester musi dziś swoje spotkanie wygrać, lub chociażby bramkowo zremisować, bo patrząc na wszystkie zespoły w tegorocznej Lidze Europejskiej Czerwone Diabły wydają się być najpoważniejszym kandydatem do zwycięstwa w całych rozgrywkach. Do składu wraca Henrik Mchitarjan, który zmagał się w ostatnim czasie z kontuzją. W dobrej formie jest Zlatan Ibrahimovic, choć Szwed nie dość, że przestrzelił ostatnio rzut karny, to dodatkowo pauzował będzie w trzech kolejkach ligowych za uderzenie rywala łokciem w twarz. Manchester nie przegrał od bardzo dawna i celem piłkarzy Mourinho jest nie przegranie również dzisiaj.

    ***

    Przyznajemy się bez bicia, że nie mamy pojęcia na co stać dzisiejszą Romę. Z jednej strony Dżeko i spółka potrafią pokonać Villarreal na wyjeździe i pewnie ograć Inter na San Siro, z drugiej jednak zagrać bardzo słabe spotkanie z Napoli i praktycznie stracić szanse na mistrzowski tytuł. Gdybyśmy mieli wymienić jedną z ośmiu par, w której najtrudniej jest wskazać faworyta, to z pewnością byłaby to właśnie potyczka włosko-francuska.

    Po stronie Lyonu z pewnością przemawia atut własnego boiska. Aż 10 spotkań na własnym obiekcie w samej już lidze francuskiej podopiecznii Bruno Genesio wygrali, nieźle radzą sobie również w rozgrywkach europejskich. Biorąc pod uwagę ostatnich pięć meczów to aż cztery razy Lyon wychodził z nich zwycięsko. Ostatnio, jeszcze w styczniu, 3 punkty z Lyonu wywiozło Lille.

    Florenzi, Ruediger, Granier w Romie, Depay w ekipie Lyonu. To piłkarze, których na pewno nie zobaczymy dziś na boisku. Co z pewnością najbardziej ciekawi wszystkich polskich kibiców, to Maciej Rybus, który dziś nie wystąpi od pierwszej minuty. W sygnowanym składzie przez francuskich dziennikarzy zabrakło miejsca dla Polaka, na lewej obronie powinniśmy zobaczyć Morela.

    W innych spotkaniach zmierzą się między innymi wspomniane już przez nas Schalke z Borussią, Olimpiakos z Besiktasem i APOEL z Anderlechtem.

    Lubimy takie czwartki.

    Komentarze