Piłka nożna: Cuadrado – ćwierćinteligent, który nigdy w piłce nic nie wygra

    Real Madryt wygrał wczoraj z Juventusem Turyn w finale Ligi Mistrzów i w pełni na ten triumf zasłużył. Może faktycznie w pierwszej połowie to Stara Dama miała przewagę i to Włosi byli byli bliżsi objęcia prowadzenia w pierwszych trzech kwadransach, ale do szatni obie ekipy schodziły z jedną bramką na swoim koncie. Potem do jednak Real doszedł do głosu, czego efektem były trafienia Casemiro w 61. i Ronaldo w 64. minucie. Chwilę później Massimiliano Allegri ściągnął z boiska Barzagliego, a wpuścił w jego miejsce Cuadrado. Wszystko – co oczywiste – w celu zwiększenia siły ognia. Niespełna pół godziny do końca gry to wystarczająco dużo czasu, by doprowadzić do wyrównania.

    I Cuadrado najpierw w 72. minucie otrzymał pierwszą żółtą kartkę za bezsensowny faul daleko od bramki Buffona, a w 84. minucie uwikłał się w szamotaninę przy linii bocznej boiska tuż przy arbitrze technicznym za co ujrzał drugą żółtą kartkę. Efekt – po 18 minutach spędzonych na murawie Cuadrado mógł udać się pod prysznic.

    Nie rozumiemy takich zachowań. Naprawdę, takich piłkarzy jak Cuadrado za karę po tym meczu zostawilibyśmy w Cardiff pod stadionem, zabrali mu telefon, pieniądze i kazali wrócić pieszo do Turynu. Dwa gole do odrobienia i prawie pół godziny. Da radę? Na miękko. Nawet – 84. minuta. Można jeszcze strzelić dwa gole? Naszym zdaniem – można. Fakt, Real był bardzo mocny wczoraj i niewiele wskazywało, że Juventus jest im w stanie czymkolwiek zaszkodzić. Ale może gdyby szybkonogi Cuadrado zamiast głupimi faulami zajął się graniem w piłkę? Może gdyby za punkt honoru zamiast kolekcjonowanie żółtych kartek postawił sobie zaliczenie asysty lub strzelenie gola? Wtedy może byłoby łatwiej. Ale nie! Kolumbijczyk postanowił, że zrobi z siebie największego błazna w 25-letniej historii Ligi Mistrzów i zejdzie z boiska z nieprzepoconą koszulką.

    Także, panie Cuadrado, musimy zmartwić. Więcej osiągnąć już się w pana przypadku nie da. I tak jesteśmy w szoku, że udało się zawędrować do Juventusu Turyn, który jest obecnie drugą siłą w Europie. W nodze okej, w głowie nie za wiele. Niestety, ale bez tego nie da się pewnego pułapu przeskoczyć. Dobrze, że koledzy potrafią myśleć i dbają też o to, żeby pan tego za dużo robić nie musiał, bo inaczej Juventus odpadłby z LM gdzieś w ćwierćfinale. A dla włodarzy Juventusu – z dobrego serca – jedna rada – sprzedać, zapomnieć. W takich meczach, jak ten wczorajszy, często wygrywa głowa. Cuadrado zostawił ją w Kolumbii pod blokiem.

    Komentarze